Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów
20 Grudnia 2010
Moje wakacyjne kupowanie biletu, czyli jedna z przygód miłośnika muzyki w czasie, której musiał on wykazać się nie małą determinacją i anielską wręcz cierpliwością.

Proszę nie dać się zwieść pierwszemu wrażeniu. To nie jest tekst sponsorowany przez konkurencję Eventim, bo do tej też mam spore zastrzeżenia. Nie mniej jednak w ostatnich dniach miałem po raz pierwszy nieprzyjemność skorzystać z usług tej firmy. Nie było innego wyjścia - mają wyłączność na sprzedaż biletów na kwietniowe koncerty Rogera Watersa w Łodzi.
W swojej naiwności liczyłem, że będę mógł bezproblemowo zakupić bilet w jakimś punkcie sprzedaży (tak, jak np. TicketPro dystrybuuje bilety przez Empiki) albo zamówię internetowo, zrobię przelewik i po kilku dniach dostanę pocztą bilecik. Niestety nie mogło być to tak proste. Eventim nie prowadzi bowiem sprzedaży w żadnym punkcie poza Warszawą. Z przelewem też nie poszło łatwo. Okazuje się, że łaskawcy oferują tylko tzw. e-przelewy i to wyłącznie z kilku banków. Mój Alior nie zalicza się do tej grupy. Ale wyczytałem na stronie Eventim, że ING już tak. Więc stanąwszy na głowie załatwiłem sobie dzięki życzliwości osób trzecich możliwość zapłacenia przez ING. A tu co? Dochodzę do płatności przy finalizowaniu zamówienia, a opcji ING nie ma.
Dzwonię więc do Eventim (na marginesie: brawa dla firmy za oferowanie klientom sprawnego kontaktu - dodzwoniłem się raptem po 2 godzinach), a tam Pani mówi, że nie - z ING już się nie da. Ale na podstronie informującej o metodach płatności już o tym nie raczyli napisać. A skoro już jestem przy stronie - to kolejne gratulacje dla Eventim. Nie pamiętam, żeby jakaś inna poważna strona tak mi się często wieszała i wyrzucała tyle błędów i to w różnych przeglądarkach.
Nie pozostało mi nic innego, jak założyć konto w Millenium, bo do tego banku było mi najbliżej, a szczęśliwie znajdował się on na wspomnianej króciutkiej liście ekskluzywnych podmiotów od których Eventim łaskawie przyjmuje pieniądze. Co prawda jest też opcja płatności kartą kredytową, ale bądźmy szczerzy - w Polsce naprawdę mało kto z tego ustrojstwa korzysta. Acz w końcu przez Millenium udało mi się sfinalizować transakcję. Mam potwierdzenie. Teraz czekam na bilet. Ma być błyskawicznie. Według informacji ze strony - do czterech tygodni. Kolejne ukłony dla Eventim.
Naprawdę w najczarniejszych koszmarach nie przypuszczałem, że w dzisiejszych czasach zamawianie biletu na koncert światowej klasy artysty może tak wyglądać. Zapomniałbym - zostałem obarczony wszystkimi możliwymi dodatkowymi opłatami. Jedno rozumiem , że za przesyłkę pocztą muszą zapłacić. Ale, żeby doliczać sobie jeszcze 5 złotych za możliwość odbioru biletu przed koncertem, to już jest kpina. Ciekawe, czy Eventim mnie jeszcze czymś zaskoczy? Że też poważni organizatorzy koncertów chcą współpracować z czymś takim...
Bartłomiej "Eternus" Biga











Aktualności


Komentarze
23:16, 28-12-2010 | zgłoś
Ja również należę do grona szczęśliwców, którym udało się nabyć bilet na Watersa :) Jednakowoż, z Eventim nie miałam przykrych doświadczeń. Ani teraz, ani wtedy, jak za ich pośrednictwem kupowałam bilet na Sonisphere 2010...