Płock Cover Festiwal, czyli jak polityka zabija kulturę
2 Maja 2011
Płock Cover Festiwal czyli gwiazdy metalu na nadwiślańskiej plaży. To już niestety historia. Krótka historia tego jak piękne święto ciężkiej muzyki kończy swój żywot pośród mroków rozgrywek politycznych.

Płock Cover Festiwal 2010 - Ostatnia edycja płockiego święta ciężkiej muzyki
Na początek krótki rys geograficzno-historyczny. W centralnej Polsce, na Mazowszu leży stary gród nadwiślański zwany Płockiem. Miasto liczy sobie 130 tys. mieszkańców i miało w historii wiele momentów chwały. Chwałę rodem z pola bitwy, tudzież z obszarów gospodarki pozwolę sobie pominąć. Zajmijmy się chwałą kulturalną. Miasto miało szczęście zostać obdarzone władzami, którym na sercu leżał jego rozwój. Przez dwie kadencje urzędowania byłego już prezydenta Płock doświadczył niespotykanego postępu w wielu dziedzinach. Najważniejszą z nich była kultura. W mieście zaczęły odbywać się koncerty, kabaretony i różnego rodzaju imprezy, które gromadziły całe rzesze uczestników lokalnych, a co nie mniej ważne, również z innych rejonów kraju. Być może jedną z ważniejszych inicjatyw było stworzenie kilku festiwali odbywających się w pięknej scenerii nadwiślańskiej plaży, które, razem z innymi imprezami, stworzyły wizerunek lansowany pod hasłem Festiwalowy Płock. Były to: Reggaeland ( http://www.reggaelandplock.com ), Audioriver (http://audioriver.pl ) i przedmiot niniejszej noty - Płock Cover Festiwal ( http://pcf.agencjaido.pl ).
Początkowo PCF ( Płock Cover Festiwal ) miał być festiwalem coverów, czemu zawdzięcza nazwę. W pierwszych edycjach do Płocka przyjeżdżały między innymi zespoły "tribute to" grające muzykę takich klasyków jak Queen czy ZZ Top. Każdy jednak koncert zwieńczony był występem wielkiej gwiazdy. Z początku były to gwiazdy lat minionych. W pierwszej edycji wystąpił Slade - rock'n'rollowa gwiazda lat 70-tych, rok później mieliśmy okazję usłyszeć klasyka hard rocka, brytyjską grupę Uriah Heep. Wtedy impreza wyewoluowała, stając się jedną z najlepszych mi znanych imprez z gatunku ciężkiego uderzenia. Na płockiej plaży w kolejnych latach wystąpili między innymi: Therion, Blind Guardian, Edguy, Sirenia, Inextremo, Jelonek, Hunter, Acid Drinkers.
Warto tutaj zaznaczyć, że impreza była całkowicie darmowa ( jeżeli nie liczyć kosztów ogromnej ilości piwa, jaka przy tej okazji była spożywana;) ). Festiwal rozwijał się przyciągając coraz liczniejsze gwiazdy metalu. Dość powiedzieć, że Płock miał okazję gościć już 3 z 15 najlepszych niemieckich zespołów 2011 r. wg Metal Hammer. Na Płockiej plaży z każdym rokiem gromadziło się coraz więcej fanów ciężkiej muzyki, a wielu, w tym ja, wpisało sobie imprezę w swój stały grafik. I wtedy stało się coś, co w każdym cywilizowanym kraju nie miałoby żadnego negatywnego wpływu na tak wspaniałą imprezę, przed którą rozciągała się świetlana przyszłość. Odbyły się wybory samorządowe...
Nowy prezydent wygrał wybory niosąc hasła negatywne, obiecujące jedynie sprzeciwienie się polityce swojego poprzednika. Celowo pominę tutaj przynależność partyjną, ponieważ na szczeblu samorządowym nie powinna ona mieć żadnego znaczenia. Samorządowcy będą osądzani (mam nadzieję)po czynach! Z początkiem roku 2011 rockową społecznością Płocka wstrząsnęła informacja o likwidacji PCF. Jedyna prawdziwie metalowa impreza w regionie miała przestać istnieć, jak podano w komunikacie, ze względu na oszczędności. ( Osobista refleksja: kraj, który zaczyna oszczędności od kultury, skazany jest na upadek, a miasta dotyczy to w nie mniejszym stopniu. ) Wtedy okazało się, że festiwal ma jednak wiernych fanów. Zorganizowali oni akcję protestacyjną na jednym z portali społecznościowych pod hasłem Ratujmy Płock Cover Festiwal.
Najwyraźniej nowe władze Płocka nie spodziewały się takiej reakcji i wobec fali niepochlebnych opinii w internecie ugięły się. Do ratusza zaproszono na rozmowy dotychczasowego organizatora PCF - agencję IDO prowadzoną przez Ryszarda Wolbacha ( wokalista, gitarzysta, autor tekstów, kompozytor Harlem, Babsztyl ). Po rozmowach przyznano agencji organizację 6 edycji festiwalu we wrześniu 2011 r. Jedyną zmianą było przyznanie przez miasto dwukrotnie mniejszego budżetu, co poskutkowało wprowadzeniem biletu wstępu ( koszt 40zł ). Agencja wzięła się do pracy natychmiast. Przybycie na festiwal potwierdziły: Gamma Ray, Epica, Paradise Lost, Turbo, Ceti oraz mniej znane zespoły. Zaczęło wyglądać na to, że Płock Cover Festiwal zamiast przestać istnieć odnotuje najbardziej spektakularną ze swoich edycji. Gamma Ray opublikowali na swojej stronie informacje o koncercie. Wszystko szło w jak najlepszym kierunku.
Niestety, słowo dane przez obecną administrację okazało się być wątpliwej wartości. Urząd miasta zorganizował przetarg na organizację festiwalu. W jego wyniku przyznano organizację konsorcjum organizującemu już inny płocki festiwal - Audioriver ( festiwal muzyki elektronicznej ). O odczuciach na ten temat ze strony Ryszarda Wolbacha można poczytać na stronie http://plock.gazeta.pl/plock/1,35681,9520054,Plock_Cover_Festiwal___wygrala_opcja_lagodniejsza.html, do czego gorąco zachęcam.
I tak oto, możemy pożegnać się z piękną szóstą edycją PCF, możemy też pożegnać się z PCF jako takim. Do Płocka zawita kolejna impreza z miałką muzyką środka, której pełno w radio i telewizji.
Piszę tą notę jako wyraz mojego żalu, że wciąż w naszym kraju sprawy kultury ulegają popkulturze i politycznym rozgrywkom. Piszę to, jako wyraz zażenowania niekompetencją polskich władz samorządowych. Ale piszę to wreszcie, jako prośbę o wsparcie dla akcji Ratujmy Płock Cover Festival. Zachęcam wszystkich, którym leży na sercu dobro muzyki rockowej/metalowej, aby wsparli dążenia Płockiej społeczności do uratowania wspaniałej imprezy, jaką jest/był Płock Cover Festiwal. Pamiętajcie, milcząc w takich sprawach pozwalamy, żeby polityka niszczyła kulturę. Dzisiaj na szczeblu lokalnym, już jutro na szczeblu globalnym.
Zachęcam do odwiedzania strony:
http://www.facebook.com/event.php?eid=129421143792434
Krzysztof "Qudłaty" Czupryński











Aktualności


Komentarze