Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Okładkologia Pink Floyd cz. 3

1 Lutego 2013

Dziś trzecia i ostatnia część historii Pink Floyd w okładkach - oprawy z ery Watersa i Gilmoura.


Czas Watersa - The Wall i The Final Cut

Roger Waters pracę nad ilustracjami do kolejnego albumu, The Wall, powierzył Gerardowi Scarfe, rysownikowi karykaturzyście, który od czasu do czasu już wcześniej wykonywał dla Pink Floyd drobne prace (był m. in. współtwórcą komiksu promocyjnego rozdawanego przez zespół podczas trasy koncertowej Wish You Were Here). Jednak projekt albumu wykonał Waters osobiście. Biała ściana była bardzo dosłowna, nie miała już takiej siły jak poprzednie okładki. Trochę ciekawsze było wnętrze przedstawiające scenę procesu Pinka, która miała zostać wkrótce ujęta w niezapomnianych animacjach Scarfe do filmu Alana Parkera

Za ciekawostkę można uznać różnice między pierwszym a drugim wydaniem albumu. Informacje o twórcach ustalał Waters i pierwotnie nawet nie wspomniał o udziale w przedsięwzięciu Masona i Wrighta. W drugim wydaniu wprawdzie to Faux Pas starano się zatuszować, ale resztę napisów pozmieniano tak, by nikt nie miał wątpliwości, kto jest Spiritus Movens projektu.
Podobnie jak The Wall i białą ścianę, okładkę The Final Cut przedstawiającą fragment munduru i kwiatu maku (symbol ofiar wojny) trudno uznać za ciekawą. Waters chciał mieć pełną kontrolę nad dziełem i o ile w kwestiach muzycznych był to ruch nad którego skutkami można dyskutować, o tyle jego decyzje dotyczące grafiki wskazywały na mniejsze wyczucie. Jeszcze dobitniej ukazało się to, gdy Waters zaczął wydawać swoje solowe płyty.

Era Gilmoura oraz powrót Thorgersona - A momentary Lapse of Reason i Division Bell

Po kilku latach po rozpadzie grupy, gdy Gilmour z Masonem zdecydowali się na reaktywację, powrócili do współpracy z Thorgersonem. Niestety na późniejszych okładkach nie wprowadzał on już kolejnych pomysłów, tylko rozwijał te znane już z okładki Wish You Were Here - tworząc kolejne surrealistyczne fotografie. Zmieniła się jednak skala przedsięwzięcia. Do realizacji Ciemnej Strony Księżyca wystarczyła kartka papieru, Do Wish You Were Here - bilet lotniczy i dwóch kaskaderów. A Momentary Lapse of Reason to projekt jeszcze bardziej ambitny. Wymagał zaangażowania paralotniarza, stada psów i rozstawianych przez 2 tygodnie ośmiuset łóżek wypożyczonych ze szpitala. Trudno powiedzieć, czy realizacja tego projektu służyła do czegokolwiek poza zaspokojeniem ego twórcy. Na dodatek porażką okazał się powrót do liternictwa na okładce, którego kompozycja była zupełnie pozbawiona sensu. Chyba po latach zauważył to również Thorgerson, bo na okładce ostatniego wydania płyty zobaczymy już tylko zdjęcie.

Kolejna okładka również była kosztowna. Na rzecz Division Bell, czyli ostatniego rozdziału w historii Pink Floyd, wykonano dwie rzeźby wysokości 5 m. A nawet cztery, bo Thorgerson nie umiał się zdecydować, z którego materiału mają być zbudowane i finalnie stworzono dwie okładki - LP z blaszanymi głowami i kasetową z głowami odlanymi z betonu.


Z tą ostatnią okładką powiązana jest pewna tajemnica. Mają się na niej znajdować zaszyfrowane znaki prowadzące do ukrytego skarbu. Nie wiadomo, ile w tej historii jest prawdy, ale po latach członkowie zespołu przyznali, że "Tajemnica Publiusa", bo tak oficjalnie nazywała się akcja, była plotką celowo wypuszczoną przez wytwórnię - swego rodzaju wiralem z czasów przedinternetowych.

Coda

Oczywiście nie jest to pełna dyskografia. Z innych ciekawych okładek warto wymienić też oprawę składanki Relics - jedyną płytę, którą zdobi oprawa stworzona przez członka zespołu (Mason), czy okładkę koncertówki Pulse, w której zamieszczona była pulsująca w rytmie serca dioda.

Co sprawiło, że tyle z okładek Pink Floyd zapisało się w historii? Oczywiście pozycja zespołu miała znaczenie. W końcu okładki The Beatles, który to zespół akurat w kwestii okładkowej nie wyróżniał się niczym szczególnym, i tak zna prawie każdy. W ilustracjach zdobiących albumy Flojdów jest jednak coś więcej. Coś co wyróżniło je z okładkowego tłumu i sprawiło, że ich twórca stał się niekwestionowanym królem branży.

Okładka Dark Side jest jedną z najlepiej rozpoznawalnych ilustracji na świecie, a Converse wypuściło nawet specjalną linię trampków z wzornictwem inspirowanym okładkami Pink Floyd. W latach 70. było kilka innych zespołów o równej popularności, jednak to okładki PF są tak dobrze rozpoznawalne. Dlaczego? Myślę, że geniusz Thorgersona polega w dużej mierze na tym, że potrafił w swoich grafikach ująć muzykę. Jego zdjęcia nie tylko nawiązują do warstwy lirycznej albumów, ale również idealnie wyrażają brzmienie utworów. Nie są prostą ilustracją tytułu, dosłownym ujęciem kwestii ze złów piosenek, lecz komunikatem wizualnym nadawanym na tych samych falach, co muzyka. Te proste grafiki opowiadają o zawartości płyt znacznie więcej, niż zdjęcie grupy i nazwa albumu, czyli standardowa oprawa tysięcy innych albumów.

Witryna internetowa Okladki.net stanowi unikalny punkt w polskiej sieci - serwis od 2008 roku upowszechnia wiedzę o oprawach klasycznych albumów - ich twórcach, kulisach powstania oraz symbolice. Szczególne miejsce w bazie zajmują okładki Pink Floyd. Poza ciekawostkami z przeszłości, na stronie znajdziecie także opisy najnowszych wydawnictw i gorące nazwiska ze świata designu muzycznego.

Stach Gruszczyński

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane felietony

Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI. (felieton)Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI.

W tej części wspominamy płytę "Within The Realm Of A Dying Sun" zespołu Dead Can Dance. czytaj cały felietion...

Festiwale letnie 2017! (felieton)Festiwale letnie 2017!

Lato to okres wakacji, relaksu i muzycznych festiwali pod chmurką. Przed Wami przegląd najciekawszych imprez zbliżającego się lata w Polsce. czytaj cały felietion...

Ogłoszenia

Top 5 - felietony

Najczęściej komentowane | czytane

Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów (felieton)Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów

Moje wakacyjne kupowanie biletu, czyli jedna z przygód miłośnika muzyki w czasie, której musiał on wykazać się nie małą determinacją i anielską wręcz cierpliwością. czytaj cały felietion...

10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka (felieton)10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka

Święto zmarłych to okres zadumy i wspomnień. Postanowiliśmy przy tej okazji przypomnieć Wam o muzykach, którzy odeszli z tego świata w nieszczęśliwych okolicznościach. Celowo nie umieszczaliśmy na liście takich... czytaj cały felietion...

Rozterki kolekcjonera płyt (felieton)Rozterki kolekcjonera płyt

Ceny płyt - Problem istnieje od dawna. Z jednej strony ludzie skarżą się na zbyt wysokie ceny płyt w sklepach a z drugiej firmy płytowe ubolewają nad tym, że sprzedaż płyt wciąż leci w dół a drastycznie wzrasta... czytaj cały felietion...

Fenomen groupies (felieton)Fenomen groupies

Śmiem twierdzić, iż większość ludzi interesujących się rockowym światem wie, kim są groupies. Jednak dla pewności pozwolę sobie przytoczyć przetłumaczoną definicję z jednego z amerykańskich słowników - "podążają... czytaj cały felietion...

Zagraniczne płyty, polska cena (felieton)Zagraniczne płyty, polska cena

Zapewne większość z osób kupujących oryginalne płyty kompaktowe spotkała się z określeniem "zagraniczne płyty, polska cena". U jego podstaw stała kampania promocyjna polskich koncernów wydawniczych, mająca na... czytaj cały felietion...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.