Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


METALLICA - przegląd płyt

15 Listopada 2016

Niezwykle popularny kwartet dowodzony od początku przez Duńczyka Larsa Ulricha i Amerykanina Jamesa Hetfielda jest kapelą, która budzi kontrowersje, spory, dzieli swoich fanów. Niektórzy krytykują Larsa Ulricha za to, że kiepsko gra na perkusji, Jamesa Hetfielda za wokalne manieryzmy, Kirka Hammeta za nadużywanie efektu "wah-wah" (tzw. "kaczki"), a basistów zastępujących zmarłego Cliffa Burtona za to, że nie są Cliffami Burtonami. Dla najbardziej twardogłowych Metallica skończyła się po wywaleniu Dave'a Mustaine'a, dla innych skończyła się na pierwszej płycie, dla nieco mniej twardogłowych po śmierci Cliffa Burtona, a jeszcze dla innych na hard rockowych "Load" i "Reload". Dla tych, którzy przetrwali te dwie płyty, gwoździem do trumny był "St. Anger", po którym zespół, zmiażdżony przez recenzentów, poszedł po rozum do głowy i w 2008 roku nagrał zupełnie przyzwoity "Death Magnetic" - najbardziej thrashowy album od "And Justice For All". Czy "Hardwired...To Self-Destruct" będzie jego kontynuacją? Nim się przekonamy, przyjrzyjmy się dotychczasowym płytom "Mety", pomijając zupełnie nieudaną wspólną płytę zespołu z Lou Reedem - "Lula".


Kill'em All - Debiut z 1983 roku, nagrany już z nowym gitarzystą prowadzącym, przybyłym z funkcjonującej do dziś kapeli Exodus Kirkiem Hammetem, po tym, jak jego poprzednik, dzisiejszy lider Megadeth - Dave Mustaine, został wyrzucony z zespołu za przesadnie rozrywkowy tryb życia, z czym przez bardzo długi czas nie mógł się pogodzić. To samo w sobie wydaje się dziwne, zważywszy na bardzo dobre i większości doceniane płyty "Megaśmierci". Na "Kill'em All" znajduje się kilka kompozycji, w których powstaniu Rudy brał udział, co zostało odnotowane w książeczce. Jest to płyta dzika, nieokrzesana, agresywna, choć zdradzająca już ciągotki zespołu do kombinowania, czego przykładem jest "The Four Horsemen" (bardziej rozbudowana wersja utworu Mustaine'a "Mechanix", który trafił na pierwszą płytę Megadeth). Spośród tych dzikich i nieokiełznanych numerów odróżnia się "(Anesthesia) Pulling Teeth" będąca jedną długą solówką Cliffa Burtona na gitarze basowej z włączającą się dopiero pod koniec perkusją Larsa. Największym "hitem" z tej płyty stał się całkiem zasłużenie kultowy "Seek & Destroy". Nie ma koncertu bez tego utworu.

Ride The Lightning - Wydany rok później album z pierwszymi kompozycjami, w których maczał palce Hammet. W odróżnieniu od debiutu, krążek ten brzmi znacznie dojrzalej, jest cięższy, bardziej rozbudowany, kunsztowny. Są na tej płycie szybkie strzały jak "Fight Fire With Fire", ale słychać, że nie jest to dzika jazda, jak na debiucie. Akustyczne intro rozpoczynające ten nie biorący jeńców utwór stanie się znakiem rozpoznawczym Amerykanów. Trzeba też odnotować, że na albumie tym pojawiła się pierwsza ballada zespołu - "Fade To Black". Ballady również staną się znakiem rozpoznawczym Mety. "Ride The Lightning" jest również ciekawszy od strony lirycznej. "For Whom The Bell Tolls" nawiązuje do powieści Ernesta Hemingwaya pod tym samym tytułem, "Creeping Death" odnosi się do historii Starożytnego Egiptu, a majestatyczny i rozbudowany utwór instrumentalny "The Call Of Ktulu", będący wielkim popisem basowym Cliffa Burtona oraz Kirka Hammeta, który podsunął tytuł, jest hołdem dla mistrza literatury grozy - Howarda Philipa Lovecrafta. W tym oto numerze oraz w tytułowym "Ride The Lightning" jako współautora wymieniono Dave'a Mustaine'a - to jego ostatnie współudziały kompozytorskie w Metallice.

Master Of Puppets - Chyba zgodnie przez większość fanów uważany za opus magnum Metalliki, a już na pewno najlepszy album nagrany z basistą Cliffem Burtonem. Jego wkład w tę płytę był zresztą bardzo duży, gdyż to dzięki jego wyobraźni i znajomości muzycznej teorii zespół rozwijał swoje kompozycje pod względem aranżacyjnym. Wielkim popisem Burtona, który przeszedł do historii muzyki, jest absolutnie genialny utwór instrumentalny "Orion", w którym basista wyczyniał absolutne cuda. Pozostałe numery także nie odstają. Zbudowany na podobnym schemacie co "Fight Fire With Fire" otwieracz "Battery" chłoszcze swoją szybkością, natomiast następne numery są może i nie aż tak szybkie (rozpędzają się dopiero w zamykającym płytę "Damage Inc."), ale kunsztownie utkane i ciężkie jak diabli ("Leper Messiah", "Things That Should Not Be", "Disposable Heroes", genialny utwór tytułowy). Nie zabrakło też na płycie ballady, jaką jest inspirowany powieścią Kena Keseya "Lot nad kukułczym gniazdem" - "Welcome Home (Sanitarium)".

And Justice For All - Płyta naznaczona tragedią po tym, jak podczas trasy koncertowej promującej "Master Of Puppets", w wyniku wypadku zespołowego autobusu zginął Cliff Burton. Jego miejsce zajął ostatecznie basista Jason Newsted, którego udział kompozytorski zawiera się jedynie w otwierającym płytę utworze "Blackened". Na tej płycie zespół utrzymał kurs obrany na poprzednich, a i nawet w jeszcze mocniejszym stopniu zabrnął w kombinowanie, czego rezultatem są bardzo długie i złożone kompozycje - niemal dziesięciominutowy utwór tytułowy, prawie instrumentalny hołd dla Clifa Burtona "To Live Is To Die" z fragmentem jego wiersza wyrecytowanym przez Jamesa, dość ciężka w drugiej połowie ballada "One" nawiązująca do filmu "Johnny poszedł na wojnę" o żołnierzu, który po nadepnięciu na minę traci kończyny, wzrok, słuch, mowę, i za pomocą alfabetu Morse'a prosi o eutanazję, czy "The Frayed Ends Of Sanity". Wielką wadą tego krążka jest jego suche brzmienie - zespół uznał, iż partie basowe Newsteda są zbyt zbliżone do gitar rytmicznych, że postanowił maksymalnie je wyciszyć - ze szkodą dla płyty.

Metallica (znana również jako The Black Album) - Album, który dla wielbicieli Mety na bieżąco śledzących ich dokonania, musiał być wielkim szokiem. Zespół znudził się thrash metalem, przez co na nowej płycie zaproponował słuchaczom odmianę. Pomimo ciężkiego brzmienia gitar nie jest to już thrash metal - nie ma tutaj pędzącej perkusji, ostrych jak brzytwa riffów i wrzasku - jest za dużo dużo melodii, dużo ciekawych rozwiązań aranżacyjnych, solówek i przebojów. Na szczęście, bas na tej płycie jest dobrze nagłośniony. "Enter Sandman", "Sad But True", "Wherever I May Roam" stały się żelaznymi punktami koncertów, a ballady "The Unforgiven" i "Nothing Else Matters" odniosły gigantyczny sukces komercyjny, co sprawiło, że nawet stacje radiowe gustujące w muzyce pop nie boją się emitować tych utworów. Album odniósł wielki sukces w Stanach, uzyskując status diamentowej płyty. Na pewno korzystnie wpłynął on na portfele muzyków, ale zaczął coraz mocniej oddalać ich od muzycznych korzeni.

Load - Pięć lat musieli czekać fani Metalliki na nowy album. Zapewne i ci, którzy zaakceptowali "Black Album", jak i ci, którzy obrazili się na Metę za porzucenie thrashu, musieli być tą płytą zdruzgotani, ponieważ Amerykanie jeszcze mocniej spuścili z tonu. O ile na "Metallice" były sporo elementów metalowych, dużo ciężaru, o tyle "Load" jest płytą po prostu rockową. Do tego, ballada skomponowana w ukochanym przez Jankesów gatunku country "Mama Said" (swoją drogą - bardzo ładna) musiała być nie do przetrawienia dla wielu wielbicieli ciężkich brzmień. "Load" nie jest płytą złą. Zarówno bardziej rockowe kawałki "Ain't My Bitch", "Ronnie", przebojowe "Until It Sleeps" czy długaśne "The Outlaw Torn" pozostają w pamięci i nie przynoszą zespołowi wstydu, choć krążek ten, trwający niespełna 80 minut, jest zdecydowanie za długi.

Reload - Podczas sesji nagraniowej do planowanego początkowo jako dwupłytowego "Load" Metallica była tak płodna, że skomponowała niemal 160 minut muzyki. Dobrze się stało, że część tej sesji nagraniowej została wydana rok później po tym, jak już wszyscy ochłonęli po szoku wywołanym przez "Load". "Reload", co chyba nikogo nie zdziwi, jest płytą bliźniaczą wobec "Load", bardzo podobną, aczkolwiek mam wrażenie, że utwory są tutaj znacznie ciekawsze - choćby rozpędzony opener "Fuel" idealny na koncerty, "The Memory Remains" z gościnnym i zapadającym mocno w pamięć udziałem Marianne Faithful czy odgrzewany, aczkolwiek całkiem smakowity kotlecik, jakim jest druga część "The Unforgiven".

Garage Inc - Krążek składający się z coverów pozwalających rozeznać się w zespołach, które w najmocniejszym stopniu inspirowały muzyków Metalliki. Znajdują się na tym krążku utwory zarejestrowane z myślą o tej płycie, a także dwie epki wydane w latach osiemdziesiątych, strony b singli "Creeping Death" i "Hero of The Day" zawierająca przeróbki Motorhead. Zamieszczono na tej kompilacji utwory zarówno zespołów punkowych (Discharge, The Misfits, Killing Joke), hard rockowych (Black Sabbath, Budgie, Queen), jak i klasycznie heavy metalowych (Diamond Head czy medley utworów z pierwszej płyty Mercyful Fate - "Melissa"). Jest też kilka zupełnych niespodzianek, jak świetna przeróbka "Loverman" Nicka Cave & The Bad Seeds, poruszające "Turn The Page" Boba Segera czy opracowanie tradycyjnej irlandzkiej melodii "Whiskey In The Jar" rozsławionej w latach siedemdziesiątych przez Thin Lizzy. W wykonaniu Metalliki utwór ten stał się wielkim przebojem.

St. Anger - Ostatnim krążkiem z udziałem Jasona Newsteda był symfoniczny koncert "S&M" z orkiestrą dyrygowaną przez Michaela Kamena. Po jego odejściu zespół popadł w kryzys, członkowie Mety zaczęli korzystać z pomocy psychoterapeuty, James Hetfield poszedł na odwyk, a krążek "St. Anger" został nagrany ostatecznie z udziałem producenta Boba Rocka, który zarejestrował ślady basu. Jeżeli ktoś narzekał na zespół, że nagrywał płyty lekkie i rockowe, to myślę, że po usłyszeniu "St. Anger" mógł zrewidować swój pogląd i zatęsknić za tamtymi dźwiękami. Co z tego, że na "St. Anger" Metallica znów zaczęła grać ostro, skoro to się w ogóle nie klei? Kompozycje są długie, wydłużane na siłę, składają się z kilku riffów granych zupełnie bez pomysłu, Kirk Hammet zrezygnował z grania solówek, wokal Hetfielda brzmi w wielu miejscach naprawdę koszmarnie (końcówka "All Within My Hands"), a perkusja Larsa jest absolutnym gwoździem do trumny dla tego albumu - jej brzmienie przypominające blaszane garnki i puszki po farbach zostało wielokrotnie krytykowane, więc nie będę się już tu nad nimi pastwił. Może gdyby te utwory były skrócone, inaczej zaaranżowane, okraszone innym brzmieniem, to płyta nie byłaby tak tragiczna?

Death Magnetic - Tuż po nagraniu "St. Anger" do zespołu dołączył basista znany chociażby z Suicidal Tendencies i zespołu Ozzy'ego Osbourne'a - Robert Trujilio. Brał udział w trasie promującej album, wystąpił w teledyskach do singli promujących to "dzieło", jednak nim nagrał swoje partie basowe na płycie Metalliki, musiało upłynąć pięć lat. W końcu, w 2008 roku ukazał się krążek "Death Magnetic". Fani zespołu mogli odetchnąć z ulgą. Metallica wróciła z dalekiej podróży do świata metalu. Niekiedy zbliżają się na tym krążku do thrashowych czasów "And Justice For All" czy "Master Of Puppets", niekiedy dryfują bardziej w stronę "The Black Album", znów znalazło się miejsce dla długiego i rozbudowanego instrumentala "Suicide Redemption", a i dwie ballady (zbudowana na szkielecie "One" - "The Day That Never Comes" oraz trzecia część "The Unforgiven") mogły się zdecydowanie spodobać. Czy "Hardwired...To Self-Destruct" utrzyma obrany kurs? Utwory zwiastujące tę płytę pozwalają mieć taką nadzieję.

Kamil Pietrzyk

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane felietony

Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI. (felieton)Kiedy niedźwiedzie lubiły miód, czyli o słodkościach sprzed trzech dekad. Część XI.

W tej części wspominamy płytę "Within The Realm Of A Dying Sun" zespołu Dead Can Dance. czytaj cały felietion...

Festiwale letnie 2017! (felieton)Festiwale letnie 2017!

Lato to okres wakacji, relaksu i muzycznych festiwali pod chmurką. Przed Wami przegląd najciekawszych imprez zbliżającego się lata w Polsce. czytaj cały felietion...

Top 5 - felietony

Najczęściej komentowane | czytane

Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów (felieton)Eventim, czyli jak nie powinno się sprzedawać biletów

Moje wakacyjne kupowanie biletu, czyli jedna z przygód miłośnika muzyki w czasie, której musiał on wykazać się nie małą determinacją i anielską wręcz cierpliwością. czytaj cały felietion...

10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka (felieton)10 najtragiczniejszych śmierci w historii rocka

Święto zmarłych to okres zadumy i wspomnień. Postanowiliśmy przy tej okazji przypomnieć Wam o muzykach, którzy odeszli z tego świata w nieszczęśliwych okolicznościach. Celowo nie umieszczaliśmy na liście takich... czytaj cały felietion...

Rozterki kolekcjonera płyt (felieton)Rozterki kolekcjonera płyt

Ceny płyt - Problem istnieje od dawna. Z jednej strony ludzie skarżą się na zbyt wysokie ceny płyt w sklepach a z drugiej firmy płytowe ubolewają nad tym, że sprzedaż płyt wciąż leci w dół a drastycznie wzrasta... czytaj cały felietion...

Fenomen groupies (felieton)Fenomen groupies

Śmiem twierdzić, iż większość ludzi interesujących się rockowym światem wie, kim są groupies. Jednak dla pewności pozwolę sobie przytoczyć przetłumaczoną definicję z jednego z amerykańskich słowników - "podążają... czytaj cały felietion...

Zagraniczne płyty, polska cena (felieton)Zagraniczne płyty, polska cena

Zapewne większość z osób kupujących oryginalne płyty kompaktowe spotkała się z określeniem "zagraniczne płyty, polska cena". U jego podstaw stała kampania promocyjna polskich koncernów wydawniczych, mająca na... czytaj cały felietion...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2018. Wszelkie prawa zastrzeżone.