Zero Procent „Inevitable”
Inevitable to kolejna płyta młodego zespołu z Dolnego Śląska, jednak pierwsza będącą pełną gębą longplejem. Także po raz kolejny byłem niemile zaskoczony tą dziwną manią wydawania płyty w Polsce w całości po angielsku.
Zero procent bez wątpienia grają rocka, jednak ciężko go jakoś bliżej sklasyfikować. Z jednej strony dotykają bluesrocka z drugiej ostrzejszego modern rocka (np. Throug the window nr12).
Od strony instrumentalnej nie mam płycie nic do zarzucenia. Dwie świetnie brzmiące gitary dopełnia bas a w niektórych utworach organy Hammonda. W pełni profesjonalne nagranie wydobywa z nich wszystko co najlepsze. W poszczególnych utworach jakoś dominuje perkusja, co rzecz jasna nie wpływa negatywnie na brzmienie całości, ale sprawia wrażenie jakbyśmy słuchali zespołu na koncercie w niewielkiej sali. Kompozycje na Inevitable nie są może zbyt oryginalne, jednak ciekawe i przyjemnie się ich słucha, jak np. Phoenix (nr 9) czy też bluesrockowy My message (nr 4). Choć właśnie tylko te utwory wyróżniają się i tylko te zapadły w moją pamięć. Najsłabszą stroną płyty jest zdecydowanie wokal. Po pierwsze, Kamil Franczak zdecydowanie lepiej brzmi śpiewając po polsku, czego jednak, jak już wspomniałem, na tej płycie nie uświadczymy, jednak można to bez trudu porównać na stronie www zespołu. Po drugie, taka barwa głosu nie pasuje do takiego rocka, a wręcz gryzie się z perkusją i gitarami. W dodatku sposób w jaki śpiewane są angielskojęzyczne teksty zupełnie nie zachęca do tego, żeby zaglądnąć do profesjonalnie wydanej angielskojęzycznej wkładki, aby się z którymś z nich zapoznać.
Podsumowując. Nie mogę dać Inevitable więcej niż 3,5. Niestety wokal i angielskojęzyczność rozbija tu dobry muzyczny efekt. W zespole widać potencjał dlatego już teraz czekam na następną płytę Zero procentów
Marcin Golec


Aktualności


Komentarze