Veselovsky „Tak po prostu...”
W zaoceanicznej krainie zwanej "Nowym Światem" w stanie Ilinoi w "Wietrznym Mieście" źyje czterech Panów: Teo Jarszak, Mirosław Zahora, Krzysiek Królak i Jarek Łukomski. Od 1999 roku Panowie znani są jako Veselovsky (z tą różnicą, że w składzie założycielskim na perkusji grał Dawid Lewandrowski). I oto pojawiło się nowe wydawnictwo z pod znaku owego zespołu. 16 listopada 2003 w sali Copernicus Center w Chicago odbyła się premiera nowej płyty zatytułowanej "Tak po prostu...", która stanowiła otwarcie dla koncertu zespołu Łzy. Traf chciał, że było mi dane spotkać się z owym albumem i oto co moge wam o nim powiedzieć.
Najważniejszy jest gatunek. Tutaj wbrew temu co deklaruje zespół (Rock'n'Roll) znajdujemy mnóstwo różncyh inspiracji. W prawdzie większość płyty spełnia założenia nurtu nowoczesnego Rock'n'Rolla ale doszukamy się tutaj wielu cech Punk Rocka a czasem nawet Reage. Dlaczego musze o tym wspomnieć na samym początku? Otóż dlatego, że tyczy się to w dużej mierze pierwszego utworu, który może przynieść na myśl wiele różnych gatunków ale napewno nie Rock'n Roll. Gitara jest ostra, duże tempo i dośc agresywny wokal. To wszystko składa się na obraz czasami nawet metalowo brzmiącego "Nie wierzę", które jest ciekawą kompozycją, która przypadła mi do gustu. Następna kompozycja "Na gigancie" zaczyna się w podobnym klimacie, po chwili jednak łagodniej i też niczego jej nie brakuje. Następnie mamy dwa utwory opisujące poszukiwania muzyczne zespołu. "Zwariowałem" brzmi całkiem Punkowo natomiast "Nie mam już siły" stanowi połączenie inspiracji punkowych i reage. Nie jest to absolutnie cechą ujemną gdyż przy okazji tak rozległych inspiracji utwory w pełni wkomponowują się w ideę całej płyty i w styl zespołu. Pośród następnych kompozycji znajdziemy ballady jak tytułowe "Tak po prostu..." czy "Cafe Lura" (tytuł od jednego z klubów w których zespół rozpoczynał karierę) ale znajdziemy także "szybką jazdę" Rock'n'Roll'ową "Zachowaj twarz". I tak już jest do końca płyty przy czym ostatni utwór ("Zośka") jest jakby reinterpretacją starej recepty na muzykę wymyślonej już dawno dawno temu przez Chuck'a Berry i Jerry Lee Lewis'a. Przy czym jest to udana reinterpretacja.
Cały album jest utrzymany w żywym, szybkim klimacie i nie ma w nim miejsca na nudę. Teksty są ciekawe i chociaż na okładce widnieje naklejka ostrzegająca "Uwaga. Niecenzuralne tekstyt utworów" to nie znajdziemy tutaj wielu przekleństw, a ostrzeżenie wynika bardziej z tematyki, która nie jest przeznaczona dla najmłodszych słuchaczy (oczywiście nie dotyczy to wszystkich kompozycji). Płyty sucha się bardzo dobrze i chętnie do niej wróciłem już wielokrotnie i napewno jeszcze wrócę mimo, że zawarta tutaj muzyka nie jest przełomowym odkryciem w świecie Rocka.
Zespół Veselovsky występował już w towarzystwie takich gwiazd jak Kult, T.Love, Myslovitz, Maanam, Elektryczne Gitary i wielu innych, a ich kompozycje można było usłyszeć w ponad 30 rozgłośniach radiowych w Polsce i USA. Ten fakt oraz nagroda "Polonusy 2003" w kategorii artysta roku dla Teo Jarszaka przekonują mnie, że już całkiem niedługo pisząc cokolwiek o Veselovsky nie będę musiał nikomu przedstawiać ani zespołu ani jego członków.
Płyte polecam...tak...po prostu...
Krzysztof "Qudłaty" Czupryński


Veselovsky
Aktualności


Komentarze