Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Lilly Hates Roses „Mokotów”

10 Lipca 2015

Po pochwałach, jakie spadły na nich po wydaniu płyty "Something to happen", duet Lilly Hates Roses stanął przed trudnym zadaniem udowodnienia, że sukces nie był dziełem przypadku. Bo przecież intrygujący debiut może się przydarzyć - młodzieńcza pasja i talent pozwalają czasem spektakularnie rozbłysnąć na scenie, ale i szybko zgasnąć w natłoku nowych zjawisk muzycznych. Na szczęście album "Mokotów" zawiera w sobie wiele elementów, za które ich pokochaliśmy, a jednocześnie znajdziemy tutaj udane próby poszukiwania nowych dróg, nie nazbyt jednak radykalne.

Zacznijmy może od rzeczy mniej oczywistych, czyli odległych od neo folkowych, bajkowych i spokojnych dźwięków, z którymi Lilly Hates Roses są przede wszystkim kojarzeni. Weźmy za przykład "Spiders and Snakes", który wypada niespodziewanie zadziornie, rock'n'rollowo, niczym rozmarzone The Vaccines. "LAS" to niemal nowofalowy klimat, podany ze szczyptą elektroniki. Spodoba się też fanom rockowych dźwięków "Eternal", żwawy, nieco synthpopowy, z "ejtisowymi" odwołaniami. Znak to, że duet poszukuje, kombinuje, nie zamyka się jedynie w folkowych dźwiękach.

Ale nawet gdyby pozostali w świecie akustycznych dźwięków, i tak należałyby się im brawa. Kasia i Kamil folkowy język ubarwiają własnym dialektem, dlatego opinie, że brzmią "amerykańsko" są niestosowne. Brzmią po swojemu. Dużo w tej muzyce pogody i radości, o czym przekona was już wstęp w postaci "Feng Shui", z gitarą podającą skoczny rytm i lekko onirycznym nastrojem. Zresztą aranżacje piosenek duetu - nawiązując do tytułu powyższej piosenki - są właśnie takim oszczędnym i harmonicznym budowaniem dźwiękowej przestrzeni. Przyjemnie pulsuje basem "Predictable"; świetnie wypada balladowy "No Regrets", z onirycznym klawiszowym tłem, albo skoczny singlowy "Mokotow". Do tego ciekawa kolaboracja z Dawidem Podsiało ("Lifeboat") - to niewątpliwe atuty tego krążka.

A mnie chyba najbardziej spodobał się finał płyty. Odlatująca gdzieś w baśniową muzyczną przestrzeń piosenka "Kosy i Bzy", wspomniany już "Eternal" (prawie jak jakaś mniej znana kapela ze stajni 4 A.D.) i przesiąknięty soulowym klimatem "Ghost". Wyszła naprawdę udana płyta. Muzyka podana ze smakiem, z pomysłem, a jednocześnie nie wykoncypowana. W dodatku w prostych utworach udaje się zbudować jakąś dramaturgię. Jeśli komuś spodobał się poprzedni album, to "Mokotów" nie powinien zawieźć oczekiwań. To kontynuacja muzycznej podróży zapoczątkowanej na debiucie, a jednocześnie otwarcie na nowe dźwięki. Na pewno muzyka, na którą warto w tym roku zwrócić uwagę, choć pewnie nie dla wszystkich. Niektórzy potrzebują krzyku, by do nas dotrzeć i przykuć naszą uwagę. Lilly Hates Roses wystarcza do tych celów szept.

Paweł Lach

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 2/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
2/5 (2)
dodajdo

Komentarze

Ignac85

08:29, 17-10-2015 | zgłoś

zgadzam się z poprzednim komentarzem - poszli w komerchę niestety

Jenny

08:35, 22-09-2015 | zgłoś

to jednak juz nie to samo co debiut :(

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
30.6.2015

Wydawca:
Sony Music Polska

Lista utworów:

1. Feng Shui
2. Spiders and Snakes
3. Predictable
4. Mokotów
5. Lifeboat
6. L.A.S
7. No Regrets
8. Sound of Bells
9. Kosy i bzy
10. Eternal
11. Ghosts

Informacje o wykonawcy

Lilly Hates Roses

Inne recenzje płyt wykonawcy

Copyright © Rock Magazyn 2001-2018. Wszelkie prawa zastrzeżone.