El Dupa „A pudle?”
Długo zastanawiałem się nad tą płytą przed napisaniem tej recenzji. Nie jestem fanem El Dupy i raczej nie zamierzam nim być. El Dupa kojarzy mi się - nie wiem czemu - z Big Cycem ... Mimo, że nie jestem zwolennikiem takiej muzyki, jaką prezentuje El Dupa postanowiłem napisać recenzję i być jak najbardziej obiektywny. Czy mi się to udało, oceńcie sami:
Płyta nie jest droga. Okładka jest zwykła, ani oryginalna, ani banalna, ale liczy się zawartość. Na krążku znajduje się 19 utworów, które - przyznam szczerze - nie podobają mi się. Album przeznaczony jest raczej dla osób, które lubią banalną muzykę bez tekstów z głębszym znaczeniem albo raczej z jakimkolwiek znaczeniem (co prawda nie chodzi tu o wszystkie utwory np. Natalia w Bruklinie jest inna) bo jak inaczej można określić - El Dupa lepsza od siusiaka... - no, powiedzcie sami - tekst nie jest specjalnie wyszukany... Płyta jest do posłuchania po dniu wyczerpującej pracy lub nauki kiedy nasz mózg i tak niczego nie zrozumie. Kiedy słucham tego albumu po prostu chce mi się śmiać i robi mi się żal ludzi, którzy ją tworzyli. Nie wiem, starałem się napisać coś pozytywnego o tym krążku, ale naprawdę nie wiem co, ta płyta nie jest po prostu dla mnie! Może osobom, które lubią taką muzykę płyta się spodoba. Ja się przy niej porządnie pośmiałem, słuchałem jej dwa razy i więcej nie mam zamiaru. Na pewno w tym momencie fani Kazika i tym podobnych dźwięków nie myślą o mnie zbyt pozytywnie, ale powtarzam jeszcze raz: nie słucham takiej muzyki, ona przechodzi przez mój narząd słuchu i to wszystko.
Mariusz "Consus" Kabała


El Dupa
Aktualności


Komentarze