Eye For An Eye „Dystans”
Pierwsza dama hard core'a
Gdy bielska formacja Eye For An Eye istniejąca od 1997 roku, zadebiutowała materiałem demo Fabryka drwin wydanym własnym kosztem, chyba nikt tak naprawdę nie spodziewał się mającej nastąpić eksplozji tak fantastycznym albumem Dystans. Doskonała aranżacja, dynamizm, perfekcyjne gitary warczące niczym salwy karabinów oraz punkowy zadzior są nie mniej zdumiewające, co kontastacja, iż to śpiewa kobieta! Wyśmienita dykcja, dojrzały i bezlitośnie grzmiący głos Anki - wokalistki ( występującej gościnnie także na najnowszej płycie Włochatego Dzień gniewu) sprawia, że nawet nieco melodyjne utwory na płycie, jak choćby Warriors prezentują genialny poziom. To niezwykle optymistyczny zwiastun dla sceny punk rockowej - gdy bowiem słucham albumu Eye For An Eye słyszę konkretny i bezkompromisowy głos mądrej i równie bezkompromisowej wokalistki (wokal plasujący się między wczesną Korą a Nosowską), bez umizgów, szarżowania włąsną płcią dla celów nadania atrakcyjności wykonaniu. To rzadkość w muzyce rockowej. Energia, świeżość i dojrzałość uczyniły ten album zawodowym, a jednocześnie stał się on ucztą dla punkowców i prawdziwą rehabilitacją hard core'a.
Eye For An Eye udawadnia także, że puck rock nie zamknął się w stylistyce poetyckiej kontestującej określony ustrój polityczny. Uniwersalność przekazu punk rocka mieści się bowiem w nurcie tematyki społeczno - egzystencjalnej. Tezę tę poświadcza niniejszy album. Wiele oczekuję od bielskiej formacji po wysłuchaniu płyty Dystans. I jeszcze jedno, polski hard core/punk ma sporą reprezentację, ale nie dysponował dotąd chociaż przyzwoitym żeńskim wokalem. To jednak już przeszłość - Eye For An Eye jest od tej chwili jedynym zespołem mocnego uderzenia, w którym króluje genialny kobiecy głos. Ania frontmanką? Zdecydowanie tak! Znakomity album.
Izabela "Iza( )el" Larisz


Eye For An Eye
Aktualności


Komentarze