Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Deftones „Gore”

1 Maja 2016

Pragnę uspokoić wszystkich tych, którzy obawiają się sięgnąć po zawartość nowej płyty Deftones z powodu jej kolorowej, "sofciarskiej" okładki prezentującej lecące w powietrzu stado różowych flamingów. Kwintet z Sacramento nie zdradził swojej charakterystycznej i latami budowanej stylistyki, nawet o krok nie przybliżając się do soft rocka czy, o zgrozo, popu. Oczywiście do brutalnego gore grind core'a, co mógłby sugerować tytuł, także nie. Jednocześnie zachował swoje doskonale już znane specyficzne podejście do oprawy wizualnej, decydując się na tak dziwaczny i nietypowy cover. Może wokal Chino Moreno jest bardziej piosenkowy niż zwykle, ale on sam nigdy nie krył fascynacji manierą wokalną Roberta Smitha, Billy'ego Corgana, Perry'ego Farrella, czy nawet Morrissey'a, więc nie powinno to specjalnie dziwić.

Za to w warstwie muzycznej mamy do czynienia z istną gitarową ścianą dźwięku, podbitą ultraniskim basem, z elektronicznymi plamami na dodatek. Płyta to mocno skondensowana, o mocarnym brzmieniu, monumentalna i bogata w mieniące się rozmaitymi kolorami nastroje. I właśnie wielobarwność, pełnia skrajnych uczuć, różnorodność stanowią o jej sile. Bazując na starych, sprawdzonych recepturach, Deftones stworzył od serca coś nowego i porywającego, niezwykle emocjonalnego i frapującego. Choć zespół jest uważany za jednego z ojców chrzestnych nu metalu, trudno jednoznacznie zaszufladkować ich muzykę, a ten krążek jest kolejnym tego dowodem. Ta łatka jest tyleż trafna co myląca, bowiem elementów składowych jego muzyki jest znacznie więcej niż choćby u Korna czy Slipknota, a więc flagowych reprezentantów gatunku. Eklektyczność, którą muzycy podbili serca tysięcy fanów, tym razem została mocniej wyakcentowana niż na dwóch poprzednich wydawnictwach.

Jak zwykle mnóstwo tu kontrastów opartych przede wszystkim na czystym śpiewie zestawionym z kontrapunktującymi ciężkimi, przybrudzonymi gitarami. Oczywiście Chino potrafi się wydrzeć i chętnie tę umiejętność prezentuje. Wszystko jednak w iście aptekarski sposób wyważonych proporcjach. Bez przesady i wtedy, kiedy trzeba. Mimo że materiał zawarty na "Gore" jest tworem świeżym i zarazem świadectwem, że zespół swego ogona zjadać nie zamierza, mnie osobiście kojarzy się najbardziej z muzyką zawartą na "White Pony", bodaj najlepszym krążkiem grupy zaraz po "Around The Fur". Podobnie jak on wymaga skupienia i odkrywa swoją złożoność dopiero po którymś z kolei przesłuchaniu. Album to bardzo melodyjny, ale nie są to melodie mające za zadanie jak najczęściej gościć w rozgłośniach radiowych. Za dużo w nich ponurej psychodelii, depresyjnej klaustrofobii i nieoczywistych dźwięków, co tylko dowodzi, że kapela konsekwentnie nie czyni umizgów w kierunku zdobywania szerokich mas fanów. Szacun!

Ci, którzy lubili Deftones, dzięki "Gore" w swym umiłowaniu się utwierdzą, a ci którzy dopiero się z nimi stykają, mogą od owej mrocznej, pozornie monotonnej i leniwej, ściany się odbić. Sam byłem początkowo nieco niechętny temu albumowi, ale postanowiłem dać mu szansę i naprawdę warto było odkryć te wszystkie głęboko ukryte smaczki aranżacyjne. Nie ma tu co prawda kawałków na potencjalne przeboje, a transowe i zarazem posępne kompozycje, niekiedy inspirowane pinkfloydowym rockiem progresywnym, wynikają logicznie jedna z drugiej, dlatego trzeba tej hipnotyzującej płyty słuchać wyłącznie w całości, by zrozumieć ten zmyślnie utkany patchwork. Celowo nie opisuję poszczególnych utworów, bo najzwyczajniej nie ma sensu rozbijać na czynniki pierwsze tego monolitu, a o każdym można by napisać osobną recenzję. Dość powiedzieć, że "Gore" jest z premedytacją popełnionym dowodem ciągłego owocnego rozwoju i twórczej oryginalności grupy. Sporo tu rzeczy typowych dla Deftones, ale przede wszystkich tych, za które jest on lubiany i szanowany, zarówno w warstwie czadowej, energetycznej jak i tej bardziej atmosferycznej.

Petar Popara

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
8.4.2016

Wydawca:
Reprise Records

Lista utworów:

1. Prayers/Triangles
2. Acid Hologram
3. Doomed User
4. Geometric Headdress
5. Hearts/Wires
6. Pittura Infamante
7. Xenon
8. (L)MIRL
9. Gore
10. Phantom Bride
11. Rubicon

Informacje o wykonawcy

Deftones
oficjalna strona: www.deftones.com

Inne recenzje płyt wykonawcy

Deftones  - Koi No Yokan
Deftones „Koi No Yokan&rdquo
Ocena: 55555 (5)
Autor: Janusz Matysiak
Copyright © Rock Magazyn 2001-2018. Wszelkie prawa zastrzeżone.