Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Depeche Mode „Spirit”

26 Marca 2017

Cały muzyczny (i nie tylko) świat czekał ze zniecierpliwieniem na czternastą płytę jednego z najważniejszych zespołów wszechczasów. Mnóstwo było dociekań i prognoz dotyczących kierunku, jaki zacne trio obierze - czy nadal będzie to droga, na którą zespół wkroczył na początku wieku, czy wróci do dawnych czasów, czy też zaproponuje coś jeszcze innego. Spekulacjom nie było końca, aż w końcu pojawił się "Where's The Revolution", pierwszy singiel, ozdobiony adekwatnym do treści teledyskiem zrealizowanym przez Antona Corbijna. W mediach zawrzało, jedni byli zachwyceni, inni mieszali zespół z błotem jak nigdy dotąd. Emocje sięgnęły zenitu, i w końcu jest - najbardziej wyczekiwana płyta tego roku.

"Where's The Revolution" przykuł uwagę nie tyle samą muzyką, co słowami. Martin Gore jest jednym z najbardziej utalentowanych i najoryginalniejszych tekściarzy ostatniego ćwierćwiecza, przyzwyczaił słuchaczy do ciekawych aluzji, dwuznaczności, mnogości interpretacji. A tutaj dość niespodziewanie mamy prosty, otwarty tekst: "Kto podejmuje decyzje?/ Wy czy wasza religia?/ Wasz rząd, wasze kraje?/ Wy patriotyczne ćpuny". I nie jest to odosobniony przypadek, bo równie zaangażowanych politycznie haseł jest na "Spirit" dużo. I to haseł, które raczej wydają się być odzwierciedleniem nastroju rezygnacji i rozczarowania, niż zagrzewających ludzi do przejścia od słów do czynów.

Gore, Gahan i Fletcher dawno nie wchodzili na grunt dość jednoznacznego opisania rzeczywistości. Czasem po prostu trzeba opowiedzieć o sprawach leżących na wątrobie, nawet jeśli jest się uwielbianym przez miliony ludzi muzykiem opływającym w dostatki. Część osób powie, że świat oglądany przez gości ze sceny na stadionie lub z luksusowej posiadłości wygląda inaczej niż ten, z którym codziennie biorą się za bary zwykli ludzie. Część stwierdzi, że wielka polityka i globalne problemy są wszędzie takie same i dotyczą wszystkich, bez względu na profesję i zasobność portfela. Prawda pewnie jak zwykle leży pośrodku, a Martin Gore ustami Davida Gahana pyta o rewolucję i mówi, że okradają nas korporacje. Prowokacja do zastanowienia? Nawoływanie do działania? Czy po prostu gorzka diagnoza? Chyba najlepiej będzie, jak każdy odpowie sobie na to sam.

O rewolucji jest sporo w tekstach, ale jeśli chodzi o dźwięki - próżno szukać jej na nowej płycie Depeszów. Któryś z kolei odsłuch sprawił, że zacząłem postrzegać ten album jak podróż koleją. Bo też "Spirit" jest jak pociąg, który zatrzymuje się na trzech, czterech stacjach na dłużej, i krótki postój na dwóch kolejnych, by pozbierać pasażerów. Te główne stacje to "Delta Machine", "Sounds Of The Universe" i "Playing The Angel". Poszczególni pasażerowie są jak piosenki z ww. płyt. W wielu przypadkach spokojnie mogłyby się znaleźć gdziekolwiek. Trafiają się też ciekawostki. Pociąg nieśmiało zahacza o staję "Exciter" (głównie za sprawą rozedrganego "The Worst Crime"), ktoś niby wsiada, ale po rozejrzeniu się, nie ma większej ochoty na dalszą podróż. Na króciuteńkim postoju przy stacji "Black Celebration" dosiadł się pasażer o dumnym imieniu "A Question Of Time", ale szybko został usadzony na konkretnym miejscu i otoczony przez resztę (wyczuwalne wibracje w "So Much Love").

Paradoksalnie największym skarbem w tej menażerii wydaje się być pasażer na gapę, który przywędrował gdzieś z odległej czasowo przestrzeni z Niemczech (krautowe rozwinięcie w zdecydowanie najlepszym "Cover Me" dość płynnie przechodzące w miniaturę "Eternal"). Wprowadza trochę bardzo pożądanej przestrzeni, wydaje się nawet, że miałby ochotę się przejść po całym składzie i dobroczynnie naoliwić podrdzewiałe nieco mechanizmy, ale niestety - konduktor pod osobą Martina Gore'a wskazuje mu miejsce i każe siadać. Jednym z ciekawszych pasażerów jest też "You Move" - niby niepozorny, ale kto zechce spojrzeć na niego przychylniejszym okiem, znajdzie jego obce, głównie kanadyjskie korzenie. Zainteresować może również "Scum" z solidnym podkładem depeszowej elektroniki i fajnym refrenem. Pozostałych pasażerów dość dokładnie poznaliśmy na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat. Czy ktoś ich polubił czy też nie, to już indywidualna kwestia, ale raczej niczego nowego w nich nie zobaczył.

Jeśli ostatnim trzem albumom przypisać podobne skojarzenia, to też były jak pociągi - odpalone, wpędzone w ruch i zostawione same sobie, bez kontroli i rozkładu

jazdy. Najnowszy różni się tym, że czuwa nad nim opiekun, niech będzie że "spirit". Niby w miłej atmosferze zaprasza pasażerów do środka życząc przyjemnej podróży, ale nie bardzo pozwala swobodnie się przemieszczać, rozmawiać i wymieniać doświadczeniami. Każdemu wręcza bilecik z przydzielonym miejscem i stara się trzymać wszystko w jako takich ryzach. Jedzie się spokojnie i bezboleśnie, ale cóż to za przyjemność skoro i tak wiemy, że atrakcji będzie jak na lekarstwo, a więcej niż kilka razy tą samą, jednostajną i pozbawioną przygód trasą w końcu się znudzi?

Rafał Chmura

Ocena recenzenta:
  • Ocena 3/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
17.3.2017

Wydawca:
Columbia Records

Lista utworów:

1.Going Backwards
2.Where's the Revolution
3.The Worst Crime
4.Scum
5.You Move
6.Cover Me
7.Eternal
8.Poison Heart
9.So Much Love
10.Poorman
11.No More (This is the Last Time)
12.Fail

Informacje o wykonawcy

Depeche Mode

Inne recenzje płyt wykonawcy

Depeche Mode - Playing The Angel
Depeche Mode „Playing The Angel&rdquo
Ocena: 3.53.53.53.53.5 (3.5)
Autor: Aleksander "Malkavian" Stępień
Depeche Mode - Delta Machine
Depeche Mode „Delta Machine&rdquo
Ocena: 33333 (3)
Autor: Paweł Pałasz
Copyright © Rock Magazyn 2001-2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.