Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Methyl Ethel „Everything Is Forgotten”

11 Kwietnia 2017

Australijczykom z Methyl Ethel przewodzi niekwestionowany lider, Jake Webb -obdarzony charakterystycznym, wysokim głosem wokalista, kompozytor, autor tekstów i gitarzysta. Ekipa nie próżnuje, to trzeba przyznać. Minął zaledwie rok od wydania debiutanckiego krążka "Oh Inhuman Spectacle", a my już doczekaliśmy się następcy. Oczywiście nota 5/5 - którą wystawiłem poprzedniemu albumowi - mogła wydawać się w przypadku "jedynki" nieco zawyżona, ale z pewnością płyta nie zasłużyła na to, by pozostać niezauważoną, a mam wrażenie, że tak się właśnie stało. Na "Everything Is Forgotten" zespół zmienia nieco swoją muzykę, szuka nowych dróg. Mniej tu ewidentnie gitarowych dźwięków, więcej śmielszych ukłonów w kierunku indie dyskotekowej stylistyki.

Jedno pozostało niezmienne - histeryczny, manieryczny, melancholijny wokal Jake'a, do złudzenia przypominający kobiecy. Być może za często nawet Webb używa falsetu, chcąc przyciągnąć uwagę słuchacza jakby na siłę. Ta pewna programowa manieryczność nie wszystkim musi przypaść do gustu. Webb przemienia się tutaj często w dyskotekową divę, a taneczny beat na "Everything Is Forgotten" słychać wyraźniej, niż na debiucie. Ten modny, popowy - choć nie do końca komercyjny - anturaż może się podobać (otwierające płytę "Drink Wine" i singlowy "Ubu"). A gdy towarzyszy temu pewien mrok i zimnofalowy nastrój ("‘L'Heure Des Sorcières") albo powiew elektronicznego klimatu lat. 80. ("Groundswell"), bywa naprawdę ciekawie. Piosenka "Hyakki Yak?" - nie tylko ze względu na tytuł - doskonale zabrzmiałaby w jakimś ciasnym, szemranym klubie, zagubionym gdzieś z zaułkach Tokio. Ten werteryzm i chłodny duch nowofalowych pomysłów znajdziemy też "Weeds Through The Rind", w którym klawisze przynoszą na koniec trochę dźwiękowej magii.

Ale album ten ma też inną twarz, klasycyzującą, tajemniczą jak osnuty mgłami, zaniedbany ogród, po którym przechadza się wiktoriańska dama. Czy jest nią Jake Webb? Przynajmniej bywa. Nutka romantycznej nostalgii pojawia się w "Femme Maison/One Man House", czy prostej, folkowej, ale podszytej niewytłumaczalnym niepokojem piosence "Act Of Contrition", w której Web śpiewa wysoko, jakby wzdychając do straconej miłości. Pewnym urozmaiceniem jest z kolei lekko industrialny, marszowy, chłodny "Summer Moon". Ciekawie rozwija się nam "Schlager" - banalny z pozoru motyw wciąga nas z czasem w intrygującą, dźwiękową przestrzeń. Pod pozorem znanych rozwiązań, które indie popowa scena - i ta bardziej skłaniająca się ku rockowym rozwiązaniom, i ta lubująca się w taneczno/klubowych klimatach - korzysta, kryje się na "Everything Is Forgotten" wiele smaczków.

Methyl Ethel - od nieoczywistej muzyki i aranżacji, poprzez teksty, image, teledyski i oprawę graficzną płyt - jest tworem oryginalnym. Z jakichś jednak powodów grupa nie przebija się do świadomości nie tylko fanów, ale także krytyków muzycznych. Za duża ilość nieciekawych albumów z łatką indie stępiła uwagę wśród odbiorców? Warto sprawdzić najnowsze nagrania Australijczyków, które w odróżnieniu od wielu bliskich stylistycznie produkcji, są "jakieś" i przyciągają uwagę.

Paweł Lach

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
3.3.2017

Wydawca:
4AD

Lista utworów:

1. Drink Wine
2. Ubu
3. No. 28
4. Femme Maison/One Man House
5. L' Heure des Sorcie`res
6. Act of Contrition
7. Groundswell
8. Hyakki Yako
9. Summer Moon
10. Weeds Through the Rind
11. Schlager

Informacje o wykonawcy

Methyl Ethel

Inne recenzje płyt wykonawcy

Copyright © Rock Magazyn 2001-2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.