Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Arcade Fire „Everything Now”

21 Sierpnia 2017

Ścieżka, jaką przebył ten zespół jest doprawdy zaskakująca. Grupa założona przez Wina Butlera, jego żonę i młodszego brata niemal od razu zyskała uznanie dzięki przeniesieniu indie rocka na słabo uczęszczane ścieżki - Kanadyjczycy nagrywają albumy ściśle koncepcyjne, wykorzystują szerokie i niekoniecznie rockowe instrumentarium i dość luźno, a nawet wbrew zdrowemu rozsądkowi traktują zasady muzycznego marketingu. Przepis na komercyjny sukces raczej średni, a tu masz - zespół dostaje Grammy, rozstawiając po kątach konkurencję, staje się pupilkiem krytyki, a sale koncertowe wypełniają hollywoodzkie gwiazdy. Paradoks czy przewrotny plan na sukces? To raczej mało ważne, skoro muzyka zawsze broniła się sama - poprzez określoną wizję, spójność i zwarty instrumentalny kolektywizm.

Na "Everything Now" zespół kazał nam czekać cztery lata. To dużo czasu na dopracowanie płyty w najmniejszych szczegółach, nawet na małą rewolucję. Tej ostatniej co prawda nie ma, bo najnowszy krążek nie odbiega zbyt mocno stylem od poprzedniego. Kanadyjczycy nadal łączą rockowe wibracje z muzyką taneczną zamieniając inspiracje ambitną elektroniką spod znaku New Order na wycyzelowany pop i czasy triumfu muzyki disco. Zwrotów w stronę drugiej połowy lat 70. jest na tyle dużo, że śmiało można je określić jako motor napędowy "Everything Now". Nie znajdziemy tu kompozycyjnego rozpasania i artystowskiego zacięcia, jakie cechowały poprzedniego, przebojowego "Reflektora". Kompozycje są skrojone wprost do radia - ma być lekko, skocznie, do bólu melodyjnie i przyjemnie. Co prawda na temat aranżacji, użytego instrumentarium i zakamuflowanych smaczków można by napisać spory elaborat (jak zawsze), ale ten artystowski pierwiastek tym razem niknie pod naporem zwyczajnie nijakich melodii i momentami boleśnie słabych kompozycji.

Początek właściwie można uznać za więcej niż dobry. Tytułowa kompozycja mogłaby zostać nagrana przez zmartwychwstałą Abbę z całą spuścizną i wszystkim, co obecne w muzyce w XXI wieku. "Signs Of Life" za bardzo nie odbiega stylem, ale ma bardziej popowy charakter i linie melodyczne do łatwego przełknięcia zarówno przez przypadkowych słuchaczy jak i szalikowców grupy. "Creature Comfort" to już lekkie zwolnienie rytmu i skierowanie torów na nowofalowe przestrzenie i kapele z szufladki new romantic. I kiedy już się wydaje, że jest pięknie, że zespół znów wygrał, dostajemy niemal cios za ciosem w postaci rozmemłanych, nijakich melodii ubranych w przeciętne (w najlepszym wypadku) kompozycje. "Peter Pan" to nic poza niezgrabnym reggae opartym na mocnym beacie. Podobnie "Chemistry", gdzie tłusty beat zastępują denerwujące dęciaki, które tworzą marną imitację karaibskiego klimatu, złamaną w refrenie przez mocniejszy bas i gitary. Zupełnym nieporozumieniem wydaje się też być rozbity na dwie części "Infinite Content". O ile pierwszą jakoś broni rozpędzone, punkujące tempo, tak drugiej, rozjechanej i rozwleczonej już zupełnie nie pojmuję. Serce drga jeszcze przy hipnotycznym i do bólu synthowym "Electric Blue", gdzie chyba najpełniej słychać współpracę zespołu z Thomasem Bangalterem z Daft Punk. Paradoksalnie dzięki tej piosence słychać wyraźnie jak mało udało się z tej kolaboracji wycisnąć.

"Everything Now" nie można nazwać pełnym, konceptualnym dziełem wzorem poprzednich płyt. Przez album co prawda przewija się myśl przewodnia - zespół śpiewa o plastikowym świecie, o owczym pędzie za nie wiadomo czym, o niepewności jutra i całej gamie zagrożeń z tym związanych. Plastikowy świat niestety wypływa też z samej muzyki. Trochę się nie chce wierzyć, że grupa tak utalentowanych ludzi, będących zawsze krok do przodu nagrywa płytę, która brzmi jak parodia ich własnych możliwości. I mimo że jest słabo, to nawet nie do końca wiadomo czego zabrakło. Pomysłów? Zaangażowania? Czasu?

Płyta pewnie będzie okrzyknięta jednym z największych muzycznych rozczarowań tego roku. Powiedziałbym, że to zwykły wypadek przy pracy, ale znając przewrotność Wina Butlera i kompanii chcę wierzyć, że to krok w tył przed daniem skoku do przodu.

Rafał Chmura

Ocena recenzenta:
  • Ocena 2/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
28.7.2017

Wydawca:
Sonovox Records/Columbia Records

Lista utworów:

1. Everything_Now (Continued)
2. Everything Now
3. Signs of Life
4. Creature Comfort
5. Peter Pan
6. Chemistry
7. Infinite Content
8. Infinite_Content
9. Electric Blue
10. Good God Damn
11. Put Your Money on Me
12. We Don't Deserve Love
13. Everything Now (Continued)

Informacje o wykonawcy

Arcade Fire

Inne recenzje płyt wykonawcy

Arcade Fire - Reflektor
Arcade Fire „Reflektor&rdquo
Ocena: 55555 (5)
Autor: Dominik Zawadzki
Copyright © Rock Magazyn 2001-2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.