Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Black Country Communion „BCCIV ”

17 Listopada 2017

Po wydaniu trzeciego albumu doszło do różnicy zdań między liderami Black Country Communion. Glenn Hughes chciał uczynić z BCC zespół wydający regularnie płyty i odbywający trasy koncertowe, natomiast Joe Bonamassa od początku traktował tę działalność jako odskocznię od kariery solowej. Na "Afterglow", która początkowo miała być solową płytą Glenna Hughesa, słychać już było zmęczenie wyśrubowanym tempem działalności supergrupy. Z tego powodu padła decyzja, by się pożegnać. Stworzony z Jasonem Bonhamem i młodym Amerykaninem Andrew Wattem zespół California Breed okazał się niewypałem, który pozostawił po sobie jedną, bardzo dobrą wszak płytę. Kiedy więc ogłoszono, że kwartet wraca po pięciu latach przerwy, przyznam, że ucieszyłem się z tego powodu niezmiernie. Muzycy nabrali dystansu, odpoczęli od siebie, zajęli się karierami (bardzo dobre płyty Bonamassy, rewelacyjny solowy album Hughesa "Resonate").

Nową płytę, nazwaną w niezbyt wyszukany sposób jako "BCCIV", zwiastował singiel "Collide". Drapieżny, zeppelinowski riff gitarowy, czadowy refren kontrastujący ze spokojniejszymi zwrotkami śpiewanymi przez Hughesa do akompaniamentu melotronu Dereka Sheriniana i rewelacyjne popisy Bonamassy sprawiły, że z wypiekami czekałem na album, spodziewając się, że jako całość wypadnie równie dobrze. Wyszło lepiej niż oczekiwałem. Przeważająca część materiału to oczywiście hard rockowe killery z finezyjnymi riffami, łomoczącą perkusją i nieoszczędzającym swoich strun głosowych Glennem Hughesem ("Sway", "The Crow", "Awake"), ale jest także miejsce dla utworów nieco bardziej rozbudowanych i misternie zaaranżowanych.

Zachwyca jedyny utwór z wokalem Joe - "The Song Of My Resting Place, w którego delikatniejszych fragmentach pobrzmiewają skrzypce oraz mandolina, a w znacznie żwawszych gitarzysta dokłada do pieca rewelacyjne popisy gitarowe. W tekście Bonamassa opowiada historię Wallace'a Hartleya, skrzypka, który grał na Titanicu do samego końca. Równie rewelacyjnym kolosem jest przebojowy i łagodny "Wanderlust" z kojącymi uszy partiami pianina Dereka Sheriniana i nieco soulowymi partiami wokalnymi "Głosu Rocka". Bluesowe wpływy bardzo mocno przebijają z "The Cove". Gdy pierwszy raz słuchałem tego utworu, mimowolnie zacząłem nucić "Mistreated" Purpli. Ten riff naprawdę ma coś z klimatu tego utworu, natomiast jeśli wczytać się w tekst, to poruszono bardzo ważny temat. Glenn Hughes czule i emocjonalnie śpiewa w tym bluesie o bezbronnych delfinach ginących w sieciach rybackich.

Panowie przy pomocy Kevina "Jaskiniowca" Shirleya dopieścili aranże, dzięki czemu każdy z zamieszczonych numerów zawiera wpadające w ucho melodie zanurzone w świetnych partiach instrumentalnych i pierwszoligowych popisach solowych. Niektóre kawałki to murowane hity, które będziecie podśpiewywać z marszu, jak "Over My Head", którego melodia, jak twierdzi Glenn Hughes, przyszła do niego we śnie. Jest to zdecydowanie najbardziej radiowa, może i nawet w pewnym sensie ocierająca się o pop-rock piosenka. Piękną melodią refrenu śpiewaną falsetem wokalista chwyta za serce w dedykowanej swoim zmarłym w niedługim odstępie czasu rodzicom "Love Remains". Słychać, że w utwór ten przelał ogrom emocji: od rozpaczy po nadzieję.

Przydał się brytyjsko-amerykańskiemu kwartetowi ten kilkuletni odpoczynek. Nabrali wigoru, odetchnęli od siebie, zaspokoili ego w projektach solowych czy też zespołowych (bardzo ciekawa supergrupa Dereka Sheriniana Sons Of Apollo), więc mogli, wybaczywszy sobie dawne niesnaski, zarejestrować rewelacyjny krążek, który, moim zdaniem, spokojnie dorównuje jakością drugiemu albumowi BCC. Choć wszystkie utwory podpisane są jedynie nazwiskami Hughesa i Bonamassy, wcale nie ma poczucia, że Bonham i Sherinian nie mieli tu nic do powiedzenia. Może tym razem nie dostarczali swoich kompozycji, ale pięknie wywiązali się z obowiązków i kiedy mają szansę, by zabłysnąć, robią to. Zwłaszcza Derek Sherinian, popisujący się wirtuozerią na organach Hammonda. Czy długo poczekamy na kolejny album BCC? Mam nadzieję, że tyle ile trzeba, aby było przynajmniej tak dobrze jak na "BCCIV".

Kamil Pietrzyk

Ocena recenzenta:
  • Ocena 5/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
22.9.2017

Wydawca:
Mascot Records

Lista utworów:

1. Collide
2. Over My Head
3. The Last Song for My Resting Place
4. Sway
5. The Cove
6. The Crow
7. Wanderlust
8. Love Remains
9. Awake
10. When the Morning Comes

Informacje o wykonawcy

Black Country Communion

Inne recenzje płyt wykonawcy

Black Country Communion - Afterglow
Black Country Communion „Afterglow&rdquo
Ocena: 55555 (5)
Autor: Kamil Pietrzyk
Black Country Communion - 2
Black Country Communion „2&rdquo
Ocena: 55555 (5)
Autor: Kamil Pietrzyk
Copyright © Rock Magazyn 2001-2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.