Immortal „Damned In Black”
Zacznę od tego, że szóste dzieło Immortala - Damned In Black odbiega od wcześniejszego wydawnictwa, powracając do swoich korzeni - czasów Blizzard Beasts. Czasów szybkiego, mocnego, bezkompromisowego grania. Co musze przyznać nie do końca mi się podoba.
Zespół wzbogacił się o nowego basistę - Iscariaha i to on teraz bardzo często gra pierwszą gitarę ;-)
Triumph - pierwszy kawałek na tym krążku daje od razu do zrozumienia, że nie usłyszymy tu tego co na At The Heart Of The Winter. Rozpoczyna się tłumionymi krzykami, jakby chcąc wprowadzić nas w mroźny świat Immortala, mija kilka sekund i utwór ukazuje całą swoją moc. Kolejny kawałek jest wolniejszy, jeśli można użyć takiego przymiotnika opisując twórczość weteranów z Norwegii. Na uwagę zasługuje również kompozycja trzecia - Against The Tide, bardzo klimatyczna, rozpoczęta ciekawym wstępem w postaci dźwięków przelewającej się wody (nie mam pewności, czy to aby na pewno woda), całość jest pozbawiona typowych blackowych riffów.
The arctic views it's distant vast
And the shifting breeze that blow my horizon
Where stormclouds mass along the skies
Dark and brooding across the blistered broken land
W składzie grupy po raz kolejny nie ma Demonaza, który jest jednak autorem tekstów na tej płycie. Tematyka tekstów jak zwykle taka sama - zima, przeznaczenie, ciemność i góry. Jednak znów nie można się do tego przyczepić, te opowieści chyba się nigdy nie znudzą. Wspaniale czuć klimat liryk Immortala. Teksty czyta się z prawdziwą przyjemnością.
Damned In Black jest krążkiem interesującym, wykonanym świetnie technicznie i z polotem. Szkoda tylko, że muzycy zrezygnowali ze sylu prezentowanego na wcześniejszym albumie.
Mariusz "Consus" Kabała


Immortal

(4)
Aktualności


Komentarze