Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »
Redakcja poleca:


Marillion „Marillion.com”

Trzy rzeczy są naprawdę fajne na tej płycie - design okładki (szczególnie w wersji Rawcd 144 - świetny digipack) - londyńskie skrzyżowanie, wieczór, jakiś samochód, łuny świateł i smutna dziewczyna w czerni z laptopem w dłoniach, możliwość otrzymania darmowej EP-ki zatytułowanej marillion.co.uk. Hej, a co z utworami? Utwory...hmm... no dwa utwory. Słownie - DWA.

(Moment, w którym recenzent wystawia całości ocenę 1/6)
Reszta to już nawet nie mielizna, ale dno i pięć metrów mułu. Dramatyczne piosenki - "przeboje" z wieśniackim klaskaniem w tle i dwie łzawe balladki, po przesłuchaniu których chce się raczej wymiotować. Ale od początku. A Legacy da się jeszcze słuchać, ale chyba bardziej ze względu na ciekawe gitarowe solo kończące cały utwór. Ale po co rozciągać całość do 6 i pół minuty? I kto wcisnął tę zupełnie niepotrzebną saksofonową solówkę do i tak już topornego Deserve? Szczytem, a właściwie dnem kompozycyjnego Rowu Mariańskiego są kiczowaty Built-in Bastard Radar i zmierzający zupełnie nie wiadomo dokąd Enlightened, w którym na linię melodyczną składają się chyba dwa chwyty. To ci dopiero ballada... O jakiejkolwiek rytmice zapomnijcie...
Ci nieco bardziej tolerancyjni zawieszą jeszcze ucho na Go! z ciekawym eskapistycznym tekstem i tajemniczym samplem przewijającym się przez cały utwór i jest to jedyny jaśniejszy punkt, bo trzeba mieć naprawdę dużo samozaparcia, aby dotrwać do utworu ósmego...

(Moment, w którym ocena skacze do 6/6)
A potem... O cholera! Co jest? Ostatnie dwa utwory zrobili kapitalne. Najpierw 15-minutowy, wielowątkowy Interior Lulu, w dużej mierze zbudowany na klawiszowych plamach Marka Kelly'ego i basowej pulsacji Pete'a Trewavasa, z rozbrajającą solówką Steve'a Rothery w 8 minucie 12 sekundzie... Ile tu się dzieje! Elektroniczne popisy, gitarowe zagrywki, dudniąca linia basu... Do tego dochodzi rewelacyjny tekst o pewnej dziewczynie i... powiedzmy, że chodzi tu o "samotność w sieci"... A kiedy Hogarth spogląda na miasto ze szczytu Primrose Hill, robi się po prostu magicznie... Ale już, cicho sza! Zainteresowanych odsyłam do tekstu... Finałowa koda to ostatnia już (w ogóle na tej płycie) porywająca solówka Rothery'ego i z tego niesamowitego świata odprowadzają nas Mark Kelly i Ian Mosley... A potem pozostaje już tylko senny i delikatny House wypełniony perkusyjnymi loopami, syntezatorowym szumem i okraszony partią trąbki(!) oraz jazzującym fortepianem. Czasem klimat może trochę oscyluje w okolicach "Casablanki", ale ma to swój wielki urok... W sumie jest to taki milutki przytulaniec, chociaż problem polega na tym, że w pewnym momencie to partnerka idzie w odstawkę...

Tylko dla tych dwóch (ewentualnie trzech) utworów warto mieć tę płytę. Reszty Marillion.com nie ważcie się nawet tknąć. I tylko Stevena Wilsona żal, że mógł objawić swój geniusz zaledwie w jednym utworze. Szkoda. Wielka szkoda.

Aleksander "Malkavian" Stępień

Ocena recenzenta:
  • Ocena 2.5/5
Twoja ocena płyty:
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
1999

Wydawca:
Castle Records

Lista utworów:

A Legacy – 6:16
Deserve – 4:23
Go! – 6:11
Rich – 5:42
Enlightened – 4:59
Built-in Bastard Radar – 4:52
Tumble Down The Years – 4:33
Interior Lulu – 15:14
House – 10:15

Informacje o wykonawcy

Marillion

Inne recenzje płyt wykonawcy

Marillion - Brave live
Marillion „Brave live&rdquo
Ocena: 2.52.52.52.52.5 (2.5)
Autor: Aleksander "Malkavian" Stępień
Marillion - Somewhere Else
Marillion „Somewhere Else&rdquo
Ocena: 44444 (4)
Autor: Ewa Chowańska
Marillion - Marbles
Marillion „Marbles&rdquo
Ocena: 55555 (5)
Autor: Aleksander "Malkavian" Stępień
Copyright © Rock Magazyn 2001-2012. Wszelkie prawa zastrzeżone.