P.O.D. „Satellite”
Tym razem coś spod znaku nu metal. P.O.D. (Playable On Death) to kwartet z San Diego działający do 1992 roku. Zanim zespół podpisał kontrakt z koncernem WEA zdołał nagrać trzy albumy dla niezależnej firmy Rescue Records. Album Satellite jest drugim krążkiem wydanym pod skrzydłami Atlantic. Kariera P.O.D. oraz zawartość nowej płyty grupy potwierdza umiejętności wykorzystania muzycznej mody dla zrobienia dobrego interesu. Nie chcę przez to powiedzieć, że twórczość zespołu jest czystym koniunkturalizmem. Tak nie jest, chociaż to co tu znajdziemy doskonale już znamy np. z płyty Papa Roach i Linkin Park.
Przesłuchanie prawie godzinnego materiału jest całkiem satysfakcjonujące. Praktycznie od początku wiemy z czym mamy do czynienia, co nie znaczy, że nie czeka nas kilka odstępstw od nu metalowej formuły. Jednym z nich jest kawałek Youth Of The Nation, które jest bardziej trip-hopowe niż hip-hopowe. To jakby połączenie Eminema z Tricky'm. Radiculous mamy trochę rytmiki reggae, ale tej bliższej The Police niż Boba marley'a. Urozmaiceniem utworu Anything Right jest prawdziwa sekcja smyczków, natomiast niemal całe nagranie Ghetto jest niezwykle spokojne i najzwyczajniej w świecie zaśpiewane, a nie mówione.
Co by jednak nie rzec, album Satellite to kawał ostrego, czasem wrzaskliwego łojenia. Na dodatek przebojowego, o czym może świadczyć powodzenie singla z nagraniem Alive. Równie chwytliwymi, choć bardzo drapieżnymi nagraniami są Boom i Satellite. Hardcore'owa młócka czeka nas w utworze Without Jah, Nothing. Ta płyta nie nuży
Andrzej ''Szczepek'' Szczepkowski


P.O.D.
Aktualności


Komentarze