Reportaż „Gulasz z Serc (Goulash of Hearts)”
Zapis z mózgu
To druga płyta w dorobku Andrzeja Karpińskiego - muzyka, autora tekstów, kompozytora i twórcy Reportażu, który jest specyficznym projektem jednej postaci, wspomnianego Andrzeja Karpińskiego multiinstrumentalisty i człowieka - orkiestry. Zamysłem muzyka było oddanie do rąk słuchaczy płyty z orginalnym zapisem studyjnym możliwie najbardziej zbliżonym do wersji koncertowej. Celem tej płyty miał być autentyzm i tak też się stało. Reportaż jest jednym z czołowych przedstawicieli awangardy. Od pierwszego numeru na płycie jest pewne, że czeka nas introwertyczna jazda po makabrycznie zidiociałej, ludzkiej rzezcywistości i neurozie tego świata. Autor droczy się z odbiorcą przemawiając w roli natrętnego towarzysza z TV, między innymi w utworze Refleksja Pierwsza otwierającym album, szydząc ze wszystkiego co dostępne w formacie społecznym: z biegu, pędu, mrówczej orki, przepisów, powinności, instruktaży i przemówień. Muzycznie Gulasz z serc mógłby śmiało posłużyć jako tło dla teatru eksperymentalnego. To płyta nieprzewidywalna muzycznie, każdy kolejny utwór jest wielką niewiadomą, dzikim splątaniem neurotycznego jassu, mrocznego i rozbudowanego jam session przypominającego ścieżkę dźwiękową do filmów fantasy. Niezwykle rozbudowana i przestrzenna kompozycja, czasem pozornie naiwna jakby ktoś od niechcenia stukał bezmyślnie łyżką po szklance, a potem...już tylko to, co najlepsze. Złośliwa wokaliza niczym halucynacje albo satanistyczne podszepty, zaś całość podana w kpiarskim tonie, jak w doskonałym Ja Bi - smark jednym z najciekawszych na tej płycie, brzmiącym niczym narkotyczne urojenia. Muzyka i teksty osiągają zamierzony efekt irytującego spowolnienia, przekora jednoosobowego teatru, którym niewątpliwie jest Reportaż pozwala wykpić szablon chorej ludzkiej rzeczywistości i okrutnego tempa, które narzuca się z zewnątrz. Po obejrzeniu jej w krzywym zwierciadle, jakim jest ta płyta ma się już tylko ochotę na ucieczkę z tego świata (kto widział "Ucieczkę z kina Wolność" ten wie o co chodzi), z makabry w jakiej się zanurzamy. To bardzo dobry, spójny i przemyślany materiał, w którym protest, oniryczny tekst i muzyka tworzą przepyszny gulasz, nie tylko z serc. Polecam szczególnie miłośnikom dobrego rocka.
Izabela "Iza( )el" Larisz



(4.5)
Aktualności


Komentarze