3 Doors Down „Seventeen Days”
Z 3 Doors Down sprawa jest jasna. Amerykańska średnia wafli podszywających się pod gitarowy rock, cukierkowe brzmienie, natchniony wokalista legitymujący się gadano-niedbałym wokalem, gitary zahibernowane gdzieś około 1990 roku i oczywiste zapatrzenie w kamandę Eda Kowalczyka. Wydawało mi się zawsze, że taki patent wystarcza na jedną, góra dwie płyty. A tu surprise, "goście od Kryptonite", jak to ich Katka nazywa wydają właśnie czwarty album. Zupełnie odświeżony brzmieniowo, jak zapewniają. Taa, rozbrajające, podobnie jak ten kawał o dziewięciolatce. Najchętniej bym nie recenzował, ale taka praca.
Większość utworów oscyluje na poziomie oceny zerowej, zdarzyły im się kompozycje zasługujące na notę ujemną oraz w miarę słuchalny singlowy Let Me Go. Nie żebym był masochistą, ale sposób, w jaki Arnold śpiewa linijkę "in my head there's only you now" pozwala chociaż przez sekundę przytrzymać mnie w nadziei, że jeszcze coś z tego będzie. I właśnie ze względu na potrójną repetycję tegoż fragmentu jest szansa, że nie wyłączę radia. Całkiem się nadaje do Trójki czy Zetki. Gorzej, jeśli miałbym to zobaczyć na ekranie telewizora. Z klipem do piosenki promującej to już zupełnie inna sprawa. W kategorii łopatologii obrazek zabija. Tekst "you love me / but you don't know who I am" wsparty opowiastką o nieszczęśliwej dziewczynie ukrywającej przed swoim facetem pracę tancerki w klubie ze striptizem. Obejrzałem wideo w jakiejś telewizji muzycznej i zacząłem się zastanawiać czy to aby nie z premedytacją powstało. No sorry, tak nie można. To już nawet nie tyle irytuje, co inteligencji słuchacza uwłacza. Dobra, pora spać, coś po drugiej nad ranem, a mnie już w recce rymy wychodzą. Branoc.
Aleksander "Malkavian" Stępień


3 Doors Down
Aktualności


Komentarze