Slayer „Seasons In the Abyss”
Kiedy najpierw usłyszałem tę płytę zupełnie mi się nie podobała. Wydawała mi się stanowczo zbyt wyrafinowana. Jednak po dośc długim czasie zacząłem ją doceniać i... dziś twierdzę że jest to jedna z najlepszych płyt w histori metalu that has ever been.
Bo czymże jest ta płyta?
Jest to wściekłość i agresja, jednak doskonale przemyślana i uporządkowana. Nie ma na niej elementów przypadkowych jak krowa w stadzie owiec. Wszystko jest na swoim miejscu, dokładnie tam gdzie być powinno. War Ensemble, Blood Red doskonale nadają się na ilustrację moich wypocin.
Jest to też wirtuozeria. Bo jak inaczej można nazwać popisy gitarowego duetu King/Hanneman? Jak inaczej można nazwać napieprzanie w gary pierwszego perkusisty na świecie który zaczął grać naprawdę szybko, króla Lombardo? Nie wiesz jak? to posłuchaj sobie dwóch powyższych kawałków plus Temptation i Hallowed Point.
Jest to też wyrafinowana i klimatyczna muzyka. Utwór tytułowy wprowadza w coś w rodzaju transu - zaczynasz świat widzieć zupełnie inaczej... okrutnie... To samo można powiedzieć o kawałku Dead Skin Mask czy Expendable Youth, każdy z nich jest inny ale każdy ma wyraźnie wyczuwalną duszę, która chce Tobie coś przekazać.
Reszta kawałków nie odbiega poziomem zbytnio od reszty. Gdyby ta płyta nie powstała to... to nie wiem co.
Tak więc kto ma uszy niech słucha... tego albumu.
ToMi


Slayer

(4)
Aktualności


Komentarze