Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »
Redakcja poleca:


Slipknot „Vol.3 (The Subliminal Verses)”

"Ta płyta nie jest zła, ona jest po prostu inna." To stwierdzenie słyszałem wiele razy odnośnie wielu kapel, m.in. Metallicy, Slayera, Nightwisha... Jeśli chodzi o najnowsze dzieło Slipknota zgodzę się tylko połowicznie. Tak, jest inna.

Album otwiera ballada. Bardzo dziwna ballada, stanowczo za dziwna dla mnie, bo jest przesadzona w swej dziwności. Rozpoczyna się jakimiś dźwiękami, które nawet nie sposób opisać. Po chwili wchodzi spokojna akustyczna gitara i perkusja. Najbardziej jednak drażni stłumiony wokal Coreya. Bardzo nieciekawy początek. Jednak następny kawałek - The Blister Exists sprawił, że zaraz polepszyło się moje mniemanie o tej płytce. Ciężki utwór, z bardzo ciekawymi perkusyjnymi wstawkami, kiedy to panowie "kotlarze", że tak ich nazwę, nieźle dają po garach. Całość wywołuje uczucie zbliżającej się katastrofy. Zabawne, ona naprawdę się zbliża... Ale to dopiero za chwilę. Three Nil, następny utwór również jest bardzo ciekawy i przyjemny w słuchaniu. Największą uwagę zwraca refren z niesamowicie wykrzyczanym "GOODBYE!!!". Agresywne i łagodne partie wokalowe się wzajemnie przeplatają, co daje bardzo dobry efekt. Następnie słyszymy słowa zapowiadające pierwszego singla - Duality. Też bardzo przyjemny i dynamiczny utwór. Jedyne, co mnie w nim lekko drażni to przytłumiony wokal (nigdy nie lubiłem elektronicznych kombinacji przy głosie). I po tym nastąpiła zapowiadana już katastrofa...

Początek piątego kawałka jest całkiem niezły i intrygujący. Na przemian ciężkie i lekkie dźwięki gitar, następnie rzeź w postaci szybkiego riffu wrzasków a potem... Przepraszam, czego ja właściwie słucham? Bo ten taki "grzeczny" styl jakoś do Slipknota w ogóle nie pasuje... Po tym niefortunnym utworku czeka nas kolejna ballada, całkiem niezła jednak niczym specjalnie się niewyróżniająca. Po chwili rozpoczyna się utwór Welcome. Słuchając go czułem się tak jakbym jadł jakąś zupę, z wieloma składnikami. Ten kawałek nie ma w ogóle ładu i składu, jakby ktoś wszystko wrzucił do gara i wymieszał. Do bani, następny proszę. I następny sprawia na początku niespodziankę. Tajemniczy elektroniczny początek, po którym wchodzą nie mniej tajemnicze gitary i wokal. Vermillion Zaczyna się wyśmienicie. Jednak potem odniosłem wrażenie, że słucham jakiegoś przerobionego Linkin Park! Dajcie spokój z czymś takim, następny. No właśnie następny utwór sprawił, że jestem cholernie zły na chłopaków ze Slipknota. Pulse Of The Maggots zaczyna się po prostu niesamowicie. Ryk syreny alarmowej, odgłos maszerujących kroków, i głos kogoś w rodzaju przywódcy przemawiającego do swych podwładnych. Po chwili zajebisty riff, któremu towarzyszą elektroniczne manipulację i krzyk mas ludzkich. Wchodzi wokal... Jak na razie naprawdę super. Następuje refren... No właśnie, refren. Brzmi on tak jakby go ktoś żywcem wyjął z jakiegoś innego utworu. Po prostu nie pasuje on do tego kawałka i psuje cały jego klimat. Następna piosenka to Before I Forget , która to mi się również za bardzo nie podoba. Brakuje jej spójności, poszczególne partie do siebie nie pasują. Kolejny utwór - Vermillion w wersji spokojniejszej, nie wiem, dlaczego ale nawet mi się podobała. Ten riff brzmi o niebo lepiej w wersji akustycznej. Następny kawałek - The Nameless to jest jakieś chyba nieporozumienie. Totalny chaos, zero jakiegoś porządku. Po prostu wszystko brzmi tak jakby nie miało stałego miejsca tylko "biegało" tam i z powrotem. O ile przedostatni utwór był nieporozumieniem, to o następnym możemy już mówić jako o tragicznej pomyłce. Brzmi on jak dłuższe intro, a nie normalna piosenka... Nie mogę sobie za cholerę wyobrazić jego wykonania na koncertach. Album zamyka ballada. Taką klamrę kompozycyjną sobie chłopaki stworzyli. Rozpoczyna się spokojnymi klawiszami o dziwnym brzmieniu, a potem wchodzi o wiele za ciężka jak na ten utwór moim zdaniem perkusja. Praktycznie cały utwór opiera się na tych elementach nie licząc paru wątpliwych smaczków. Nie, nie, nie, nie....

Nareszcie! W końcu przebrnąłem przez tę płytę. Było naprawdę ciężko. Cztery kawałki na 14 to o wiele za mało, by album stał się atrakcyjny. Zdecydowanie go nie polecam.

Uff...

ToMi

Ocena recenzenta:
  • Ocena 2/5
Twoja ocena płyty:
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
25.5.2004

Wydawca:
Roadrunner

Lista utworów:

Prelude 3.0 – 3:57
The Blister Exists – 5:19
Three Nil – 4:48
Duality – 4:12
Opium of the People – 3:12
Circle – 4:22
Welcome – 3:15
Vermilion – 5:16
Pulse of the Maggots – 4:19
Before I Forget – 4:38
Vermilion Pt. 2 – 3:44
The Nameless – 4:28
The Virus of Life – 5:25
Danger - Keep Away – 3:16

Informacje o wykonawcy

Slipknot

Inne recenzje płyt wykonawcy

Slipknot - Iowa
Slipknot „Iowa&rdquo
Ocena: 2.52.52.52.52.5 (2.5)
Autor: Mariusz "Consus" Kabała
Copyright © Rock Magazyn 2001-2012. Wszelkie prawa zastrzeżone.