Yann Tiersen & Shannon Wright „Yann Tiersen & Shannon Wright”
Ta płyta ma wiele wspólnego z edycjami MTV Unplugged - pomysłem, który miał podkreślić wartość rocka instrumentalnego i udowodnić raz na zawsze, że wokaliści rockowi potrafią śpiewać a muzycy rockowi to uzdolnieni instrumentaliści. Tiersen i Wright stworzyli płytę przypominającą tradycję unplugged ale i coś więcej: znamię rocka literackiego. Koronnym tego dowodem jest znakomicie zbudowane napięcie każdego z utworów na tej płycie przy maksymalnej oszczędności środków, skutkiem czego piosenki pięknie się rozwijają i kończą.
Syntetyczny i harmonijny klimat napięcia nasz duet zbudował korzystając z fortepianu, skrzypiec, akordeonu i perkusji. Senny głos Wright z lekką chrypką w połączeniu z muzyką dają wrażenie wulkanu, który nigdy dostatecznie nie eksploduje, tą cudowną niedokończoność, miejsce na tajemnicę sprawiając, że słucha się tej płyty w nieskończoność za każdym razem poszukując tego, dzięki czemu ta muzyka jest pociągająca. Wokal Wright i muzyka Tiersena mogłyby stanowić dwa osobne byty muzyczne, ale tylko jako jedność są fascynujące. Ta, mroczna przecież, muzyka rozpisana na literacko-akustyczne brzmienie ma w sobie pazur, dzięki któremu naprawdę można odlecieć. Stanie się to bardziej przekonujące, jeśli weźmiemy pod uwagę rodowód artystyczny Tiersena - kompozytora soundtrack'ów do filmów Amelia czy Good bye Lenin. Nie mniej intereująco prezentuje się dorobek muzyczny Shannon Wright - autorki 5 solowych albumów, byłej wokalistki Crowdswell, która jest niepowątpiewalną mistrzynią rocka literackiego na gitarę i głos.
To bardzo ambitna i ładna płyta, jak na premierę stycznia 2005 roku nie mogło być piękniej. Podsumowanie rozpoczętego roku powinno zatem brzmieć: "Kiedy Tiersen spotkał Wright...". Znakomita a przy tym jedna z ważniejstych płyt rockowych rozpoczynającego się roku. Gorąco polecam.
Izabela "Iza( )el" Larisz, Jacek Nikodem


Yann Tiersen & Shannon Wright
Aktualności


Komentarze