System Of A Down „System Of A Down”
Pierwsza, historyczna płyta zespołu System Of A Down, przez wielu zaliczana do kanonu numetalu, wprowadziła historię ciężkiej muzyki na nowe tory. Panowie z kapeli wreszcie wypłynęli na powierzchnię, zadziwiając wszystkich oryginalnością, stylem i autentyzmem tworzonej przez nich muzyki. Wydali album doskonały, epicki, wręcz poetycki. Jeden z tych najlepszych, w którym za każdym razem możemy odkryć coś nowego.
Zanurzmy się więc, w systemowej mieszance artystycznej ekspresji, uświęconych ideałów i... kosmicznych ilości marihuany...
Odpalamy płytkę, odpływamy... Witają nas szybkie, niekonkretne, "cyfrowe" brzmienia gitary Darona. Suite-pee - bezpardonowe "dzień dobry i pobudka", początek psychodelicznej przygody, jaką oferuje nam krążek. Pierwszy utwór doskonale oddaje klimat całości, lecz z pewnością jej nie streszcza. Żaden kawałek nie byłby w stanie tego zrobić. Mimo iż każdy z nich podejmuje zupełnie odmienny temat, opowiada inną historię, wszystkie razem zdają się charakteryzować swojego rodzaju spójnością. Bez wątpienia jest między nimi zagnieżdżone to niezniszczalne ogniwo, sprawiające, że żadnego z utworów, nie mogłoby zabraknąć. Mocny, "grzmotliwy", energiczny, dziwaczny... Raz przyspiesza, raz zwalnia. Myśli zawarte w tekście w połączeniu z ekspresją ujętą w muzyce, w przeciągu paru sekund wprowadzają słuchacza w ekstremalne stany. Taki jest Suite-Pee.
Sugar - dla jednych hitas, nieraz można go było usłyszeć w szanowanych rockowych stacjach, dla innych niezgłębione źródło inspiracji, arcydzieło. Tekst jakkolwiek dziwny, doszukał się niezliczonych interpretacji. Oczywiście każdą z wersji skrupulatnie dopasowano do życiorysu członków zespołu, co uczyniło szyfr jeszcze trudniejszym do rozgryzienia... Sugar, to z pewnością klasyk na płycie, podobnie jak P.L.U.C.K. (o czym mowa będzie później). Konkretna rzecz.
Kolejna dawka emocji. Kolejny klasyk, kolejny mistrzowski popis - Suggestions. W moim mniemaniu, najlepiej broniący się utwór na płycie. Rzadko które dzieło Systemu posiada aż tak czytelny przekaz. Jesteśmy statkami, zależnymi od latarni, za którą ślepo podążamy. Kto ma latarnię, ten ma władzę - grzmi Serj, w utworze z wyraźnie podkreślonym (również instrumentalnie) przesłaniem.
Nie dość nam Suggestions, na tym System nie zaprzestaje. To dopiero początek, przed transem, w jaki wprowadza nas Spiders - drugi (po debiutanckim Sugar) singiel promujący pierwszą płytę zespołu. To istny wulkan emocji! Psychodeliczny powolny riff, tak szybko zwołuje nad słuchaczem gigantyczną burzę, huragan harmonicznych dźwięków. "Through my head" - wers rozciągający się przez całe sekundy utworu, tak idealnie przewlekany przez "wirujące" gitary w finale. Niesamowite nagranie.
Bez pardonu, choć byśmy chcieli, na tej płycie nie ma słabego momentu. Nawet Ddevil, pomimo (wydawałoby się) wyraźnych załamań w linii melodycznej, bezlitośnie podkreśla swoje znaczenie na płycie. Krótki, ale mocny, idealnie przechodzi w kolejny utwór, Soil...
Tam z kolei bałagan, bałagan, chaos w rytmice, i niepokój. Bynajmniej nie przypadkowy. Soil aż śmierdzi niepokojem. Z hałasu, w końcu wyłania się spokojniejsza, rytmiczna część nagrania, zwieńczona gitarową solówką Darona. Nie da się niezauważyć inspiracyjnego wpływu Pink Floydów! Potem kolejne zamieszanie, bezlitosny łomot, i druga solówka. Krótka acz rzeczowa, tym razem jako główne źródło gitarzysta potraktował (a co) Ormiańską muzykę ludową (której wpływy czuć nie tylko na całym albumie, ale i w ogóle twórczości grupy). Utwór z głębią (mimo wszystko). Serdecznie polecam.
War? Czyli synonim perfekcyjnego numetalowego nagrania. Nic nie poradzę tym pochwałom... takie nagrania po prostu na nie zasługują, jakkolwiek wydawałoby się to nudne. Przepiękna muzyczna oprawa z sensownym, jakże konkretnym, pacyfistycznym tekstem. Dość zabijania w imię zysku, obłudy i personalnych pobudek. Dość okłamywania nas... i samych siebie. Tak, swoimi słowami streściłbym treść piosenki. Niewątpliwie podpisałby się pod tym cały zespół.
Mind. To bez wątpienia najbardziej psychodeliczny kawałek na płycie. Zespół udaje się tutaj głęboko w niezrozumiałe, progresywne klimaty, raz spowalniając bieg nagrania do minimum, sprawiając go ociężałym, powolnym i sennym, za następnym razem podnosi temperaturę ostro przygrzewając możliwie najmocniej w struny. To przeplatanka. Czyśćca z piekłem. Bo o niebie nie ma tu mowy. Jeden z dwóch "muzycznych jonitów" w albumie. Drugi następuje zaraz po nim. Peephole - bo o nim mowa - jako "hołd" (?) zespołu w kierunku marihuany. Hołd, a może ostrzeżenie? Niewątpliwie bunt, jak zwykle w unikalnym klimacie. Doskonale wycyrklowała, narastająca atmosfera, zakończona istnym wybuchem (z pozoru) spokojnej solówki.
Zmierzamy powoli do końca płyty. Po drodze jeszcze pretensjonalne nawoływanie do pozostania oryginalnym (Hubert), w którym poniekąd znaleźć można nawiązanie do amerykańskiej gry Q*bert. Potem z kolei, Darts jako zawołanie o ludzkim losie, aż w końcu, finał...
P.L.U.C.K. jako podsumowanie misji System Of A Down. (wedle dedykacji nad tekstem zamieszczonym w albumie) Krzyk o pomstę, o zbawienie (jeśli nie przesadziłem), dla półtora miliona zamordowanych w 1915 roku Ormian. W utworze jak zwykle, strach, niepokój, wściekłość, frustracja, oraz nieodłączna, wszechogarniająca energia. To wszystko.
System Of A Down (mówię zarówno o płycie jak i o zespole) to temat wciąż aktualny (zauważmy, ich muzyka liczy sobie przeszło 10 lat!). Swoim angażem, wiarą w sukces i działanie przeznaczenia, muzycy doczekali się sławy, rozgłosu i godnego mistrzów szacunku, wreszcie (mimo trudnych początków) osiągnęli doskonałą pozycję wyjściową, do propagowania swoich idei (jakiekolwiek by one nie były). Zachwycili swoją karierą (ogólnie pojętą) zarówno dojrzałych muzyków, artystów i ludzi światłych, jak i całe rzesze "mrocznych trzynastolatek" w gimnazjach. Wpływy tej muzyki sięgają niemiłosiernie daleko, zaś sami muzycy delektują się teraz najjaśniejszymi stronami popularności.
Co zaś tyczy się wyłącznie albumu, jakość nagranej muzyki nie pozostawia mi wyboru...
Konstanty Chodkowski




Aktualności


Komentarze