David Gilmour „Live In Gdansk”
28 Listopada 2009
Gdy tak słucham "Live in Gdansk" Davida Gilmoura to ogarnia mnie frustracja. Nie mogę odżałować, że nie było mnie na tak znakomitym koncercie. Co prawda w wielu relacjach przewijało się zdanie, jakoby jadący na koncert z nadzieją obejrzenia trasy "Pulse Bis" byli sromotnie zawiedzeni. Przez jakiś (o ironio) słowa te były dla mnie jak balsam. Koiły ból związany z niepojawieniem się w Gdańsku. Teraz jednak, gdy na półki sklepowe trafił już zapis koncertu, wiem, że choć spodziewałbym się "Pulse Bis" to i tak wróciłbym zadowolony. Bardzo.
Występ nie różni się jakoś kardynalnie od tego, który znamy dzięki "Remember That Night". Jedynym czego nie mogę zrozumieć to uporczywym upychaniem do setlisty "Astronomy Domine". Przecież Gilmour ma w repertuarze znacznie lepsze kawałki. Mamy też kompletny materiał z "On an Island" - który na żywo wypada znakomicie, acz tylko niektóre momenty mają równie entuzjastyczne przyjęcie jak szlagiery z "Ciemnej Strony Księżyca", które otworzyły koncert. To zresztą zupełnie zrozumiałe.
Było też porywające wykonanie "Echoes" i mniej zmodyfikowana wersja (w porównaniu z "Remember That Night") "Shine On You Crazy Diamond". I to plus. Lubię, gdy w wersji live dynamika tego utworu jest podkreślana, a nie pomniejszana.
Nie brakuje też nieśmiertelnych "High Hopes", "Wish You Were Here", czy "Comfortable Numb". Wszystkie utwory w wersjach bardzo udanych. A tym samym "Live inGdansk" to kolejne (jakby były nadal potrzebne?) potwierdzenie ogromnej klasy Davida Gilmoura, świętej pamięci Ricka Righta i pozostałych dżentelmenów. A do tego "głos i gitara Pink Floyd" nadal w bardzo wysokiej formie. To znakomicie, że zarejestrowano i wydano ten materiał.
Bartłomiej "Eternus" Biga


David Gilmour


(3.5)
Aktualności


Komentarze