AC/DC „Flick Of The Switch”
Początek lat 80-tych to był bardzo ważny, a jednocześnie dziwny okres w karierze AC/DC. Zespoły grające tradycyjny hard-rock odchodziły w niepamięć. Swoje panowanie rozpoczęła tzw. Nowa Fala Brytyjskiego Heavy Metalu, czyli zespoły grające ostrzej i szybciej niż sławni nestorzy ciężkiego grania. Na szczęście ekpia braci Young nie była do końca obojętna na te zmiany. Z jednej strony pozostali wierni swoim korzeniom, ale z drugiej nieznacznie zmodyfikowali swój styl tak, by nie odstawał zbytnio od stylistyki lat 80-tych. Nie oznacza to jednak, że AC/DC stał się zespołem metalowym. A przynajmniej nie do końca. Po płytach "Back In Black" i "For Those About To Rock (We Salute You)" bracia Young chcieli zmienić nieco kierunek, w którym podążała grupa. Nie podobała im się zbyt wygładzona produkcja Roberta "Mutt" Lange. W związku z tym postanowili sami zając się produkcją i nagrać płytę szczerą i bardziej szorstką w brzmieniu.
Czy udało się ten cel osiągnąć? Częściowo tak. "Flick of The Switch" rzeczywiście nie jest płytą tak wyszlifowaną jak poprzednie, bardziej przypomina choćby Let There Be Rock. Z drugiej strony nie stracił jednak nic ze swojego przebojowego potencjału. Bardzo dużo tu bowiem chwytliwych melodii,zapamiętywalnych riffów i chwytliwych refrenów. Wprawdzie otwierający album utwór "Rising Power" sprawia wrażenie dość wymuszonego i trochę zbyt ociężałego, ale dalej jest już tylko lepiej. Przekonuje nas o tym już następny na płycie "This House Is On Fire" z charakterystycznym zagęszczonym brzmieniem gitary i chwytliwym refrenem. Energią i przebojowością poraża utwór tytułowy. "Nervous Shakedown" to jedna z najlepszych, wolnych kompozycji zespołu. To zachwycające, że korzystając z zaledwie trzech akordów można tworzyć takie cudeńka. Dalej mamy rozpędzone boogie w postaci "Landslide" i bardzo przebojowy "Guns For Hire". Jeszcze jedna rzecz jest tutaj słyszalna. Brian Johnson przestał imitować poprzednika, śpiewa tutaj po swojemu, co ma swój niezaprzeczalny urok. Wracajmy jednak do utworów. Kolejną chwytliwą melodię otrzymujemy w postaci "Bedlam In Belgium"; utwó traktujący o rozróbie po jednym z koncertów grupy w Belgii (jeszcze za czasów Bona Scotta). "Korzennym" riffem wyróżniają się utrzymany w średnim tempie "Deep In The Hole" oraz "Badlands". Natomiast ostatni na płycie "Brain Shake" to zdecydowanie najsłabsza pozycja na płycie. Choć utrzymany w szybkim tempie jest utworem zdecydowanie pozbawionym wyrazu i przebojowości.
Mimo pewnych, nielicznych niedociągnięć album "Flick Of The Switch" prezentuje się nadzwyczaj dobrze. Jest o wiele bardziej "naturalny" niż komercyjne albumy z przełomu lat 70-tych i 80-tych. Ważne jest, że Brian zaaklimatyzował się w grupie na dobre i po raz kolejny stworzył garść fajnych tekstów wcale nie ustępujących tym autorstwa poprzedniego wokalisty, a bracia Young napisali mnóśtwo wpadających w ucho riffów i melodii.
Kuba Jasiński


AC/DC


(3.5)
Aktualności


Komentarze