Lao Che „Prąd stały / prąd zmienny”
7 Marca 2010
Czwarta to już odsłona zjawiska zwanego Lao Che i chyba czas przyjdzie się przyzwyczaić, że każda płyta zespołu będzie inna niż wszystkie dotychczasowe. I taki też jest "Prąd stały / prąd zmienny". Kolejny zwrot w zupełnie innym kierunku, kolejny styl, kolejne brzmienie. Panowie z Lao Che z całą pewnościa nie lubią długo siedzieć w jednym miejscu. Zespół odszedł od gitarowych brzmień wchodząc w dziwną pseudo - retro elektronikę. Piszę pseudo, ponieważ mimo wykorzystywanych dźwięków album brzmi zadziwiająco świeżo. Połączenie perkusji i automatu perkusyjnego oraz cała plejada sampli i elektronicznych dźwięków zaoowocowało zapierającym dech brzmieniem.
Album promowany jest od stycznia 2010 singlem Czas. Jest to jednak tylko jedna z wielu wspaniałych kompozycji jakie znajdziemy na płycie. Każdy utwór opowiada o czym innym, a jednak całość jest niezwykle spójna i dopracowana (to pierwszy album Lao Che, o którym nie można powiedzieć, że jest koncept albumem, chociaż... :)). Tytuł nie nawiązuje wcale, jak by się samo nasówało, do australijskiej legendy rocka, a raczej do obranego brzmienia. Mamy tu fascynujące teksty Spiętego, dziwne, błyskotliwe, humorystyczne, a za razem poważne. Całość podparta muzyką, lekką, optymistyczną, rytmiczną, a jednak noszącą jakieś znamie zadumy i nostalgii. Płyta słodko kwaśna i typowo dla zespołu, groteskowa. Płyta tysiąca barw, płyta nietuzinkowa, odważna, fascynująca i dla mnie absolutnie wspaniała. Ale jednocześnie płyta nie dająca miejsca na neutralny jej odbiór. Można ją kochać albo nienawidzić. Ja się zakochałem, a ocenę obetnę zachowując nieco powściągliwości wiedząc, że są to świeże wrażenia i nie znam wpływu czasu na odbiór tego dzieła.
Krzysztof "Qudłaty" Czupryński


Lao Che
Aktualności


Komentarze
11:30, 11-08-2010 | zgłoś
:) Mógłbym opowiedzieć historię tej recenzji, ale chyba nie byłaby dobrym moralitetem dla młodych czytelników. Dlatego nie będę sie próbował bronić. Jeśli chodzi o sprawdzanie pisowni - Mea Culpa. Co się zaś tyczy składni, to wolałbym usłyszeć jakiś konkretny zarzut. :P
12:09, 07-04-2010 | zgłoś
Przy pisaniu recenzji warto czasem skorzystać z edytora zawierającego opcję korekty pisowni. A i przyłożyć się do składni też nie zaszkodziłoby. Myślę, że "Prąd stały / prąd zmienny" jest płytą wartą takiego 'poświęcenia'. Prawda? ;)