Votum „Metafiction”
27 Marca 2010
Choć muzyka progresywna w Polsce jest znana i lubiana, to artystów ją wykonujących jest jednak niewielu. Najpopularniejszym przedstawicielem tego gatunku jest warszawska formacja Riverside, która miała to szczęście, że została zauważona także poza granicami naszego kraju. Czy istnieje zatem szansa, że zespół Votum, który swoim kolegom coraz bardziej depcze po piętach, osiągnie podobny sukces?
Progresywny rock i metal to bez wątpienia muzyka dla wymagających. Żeby ją zrozumieć i pokochać, trzeba wczuć się w każdy jej element - zarówno instrumentalny, jak i wokalny. Niekiedy wymaga to poświęcenia czasu i cierpliwości, ale... naprawdę warto! Panowie z Votum na swoim drugim albumie, "Metafiction" prezentują muzykę progresywną od tej łagodnej strony, w której na pierwszy plan wysuwają się emocje i atmosferyczność.
Album składa się z siedmiu kompozycji, zbudowanych według podobnych schematów. Łączą je przede wszystkim zmiany tempa i styl śpiewania Macieja Kosińskiego. W przeciwieństwie do wokali innych progresywnych kapel, jest on bardzo ciepły, łagodny, czysty i zmysłowy - czasami wręcz nawet monotonny. Tak naprawdę, to właśnie on buduje całą nastrojowość - instrumenty są tylko dodatkiem.
A skoro mowa o warstwie instrumentalnej, warto tutaj zaznaczyć, że jest ona niezwykle przestrzenna i wyrazista, pomimo tego, że tworzy jedynie tło do linii wokalnej. Występujące w utworach klawisze zachwycają czystością brzmienia, przypominając dźwięki prawdziwego fortepianu. Gitary bywają zarówno agresywne i buntownicze, jak również finezyjne i eteryczne. Perkusja zaś, to istna oaza łagodności - jest wolna i spokojna, stanowiąc świetne uzupełnienie szybkich momentów na płycie
Już sam początek zapowiada się całkiem nieźle. Leniwy "Falling dream" znakomicie prezentuje możliwości wokalne Kosińskiego, o których przed chwilą była mowa. Ujmujące podkłady klawiszowe natomiast, wprowadzają słuchacza w nastrój refleksyjności i odprężenia. Pomimo że nagranie należy raczej do spokojnych, potrafi pokazać pazur. Zatem, już na starcie dowiadujemy się, co dalej na nas czeka.
A dalej - "Glassy essence", w którym po raz pierwszy mamy do czynienia z porządnym łupnięciem, zupełnie w stylu Riverside. Chwilę później jednak, następuje gwałtowna zmiana nastroju i pałeczkę przejmuje Kosiński oraz klawisze. Jest całkiem przyjemnie, acz czujemy, że to jeszcze nie to, na co tak niecierpliwie czekamy. Nasza wytrwałość zostaje wynagrodzona przy okazji "Stranger than fiction", które jest jedną z najlepszych kompozycji na tym albumie. Witają nas w niej przesterowane i niskie gitary z zapętlonymi, syntezatorowymi klawiszami. Co prawda, wyjący wokal psuje nieco koncepcję, ale gdy pojawia się growl (jedyny raz na płycie) - całość nabiera zupełnie innej jakości i charakteru.
Drugim, najbardziej godnym uwagi nagraniem jest utwór zamykający krążek - "December 20th". Tutaj spotykamy się z dość cybernetycznym klimatem i pewną chaotycznością, co w tym przypadku jest zaletą - rock progresywny bowiem, gustuje w tego typu stylizacjach. Są niespodzianki oraz tajemnicze i mroczne chórki, które towarzyszą ciężkim i posępnym gitarom. Instrumentalnie, muzycy trzymają naprawdę wysoki poziom, prezentując prawdziwy kunszt wykonawstwa. Szkoda tylko, że wokal trochę nie trafia w konwencję utworu.
Votum najlepiej wypada w spokojnym repertuarze. Choć na "Metafiction" nie brakuje ostrych brzmień, to jednak to delikatniejsze oblicze bardziej do nich pasuje. Dużym plusem tej płyty jest jej charakterystyczny, bardzo sentymentalny klimat, ale niektóre nagrania wydają się być zbyt długie i monotonne. Brakuje tutaj zwrotów akcji i elementów zaskoczenia, tak typowych dla takich gigantów progresu, jak Opeth czy Dream Theater.
Słuchając tego wydawnictwa, da się zauważyć pewną zasadę. Muzycy całkowicie postawili na emocjonalność i melodyjność, a co za tym idzie, nagrali płytę dość komercyjną, ponieważ jest bardzo przystępna i spodoba się nie tylko fanom progresywnego grania. W tym przypadku nie jest to ujma, bo artyści wcale nie poszli na łatwiznę lecz zaserwowali nam porcję solidnego progrocka, który naszpikowany jest cełkiem dobrymi aranżacjami i przestrzennością dźwiękową.
Iwona Sołdek


Votum
Aktualności


Komentarze