Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »
Redakcja poleca:


The Stompcrash „Requiem Rosa”

9 Kwietnia 2010

Z czym Wam się kojarzy muzyka gotycka? Pierwsze, co przychodzi na myśl to depresyjny klimat pełen melancholii, nostalgii i tęsknoty. Do tego dochodzą teksty o tematyce cierpiętniczej, nawiązujące do śmierci, miłości, samotności czy pradawnych legend. Ważne, żeby było mrocznie i posępnie w rozżalonej i dekadenckiej oprawie. Ale, nie zawsze tak jest, bo w końcu musi się znaleźć jakiś wyjątek od reguły. I oto objawia nam się The Stompcrash...

Ci debiutujący Włosi po 5 latach wspólnego grania, wydali w 2007 roku pierwszy długogrający album "Requiem Rosa", który prezentuje nam nieco inne oblicze rocka gotyckiego. Owszem, jest klimatycznie i atmosferycznie, jak na gatunek przystało, ale ich muzyka niesie ze sobą jakąś radość i pozytywną energię. Większość utworów jest bardzo dynamiczna, a dzięki dwojgu wokalistom, całość jest bardziej urozmaicona i egzotyczna. Trzeba bowiem zaznaczyć, ze w The Stompcrash śpiewa zarówno Dany, która gra również na klawiszach, jak również gitarzysta Chris. I co ważne - wokal dziewczyny ani nie jest ponury jak u Stefanie Duschene z Flowing Tears, ani też udręczony jak u Anneke van Giersbergen z The Gathering, która wiecznie się nad czymś umartwia. To właśnie ten ciepły głos dodaje ich twórczości rumieńców, co sprawia, że ich propozycja to po prostu "wesoły gotyk". Wokal Chrisa natomiast, można porównać np. do Rogue'a z The Cruxshadows - za tę niską, acz nie do przesady, barwę.

Pierwszą rzeczą, jaka rzuca się w uszy to brak przerw między utworami - one płynnie przechodzą z końca w początek, co sprawia, że płyta jest bardziej spójna. Inny wyróżnik to przewaga elektroniki, a nawet industrialu, niż rockowego grania, co absolutnie nie jest zarzutem, bo tak po prostu ma być! Najbardziej rockowe riffy słychać w: "The London fog", "Like a noise", "Wake up in a grave" i "Bloody rain", ale tak naprawdę to nie one są tutaj najważniejsze. Są raczej akcentem, który podkreśla charakter danego nagrania. Jeśli chodzi o stylistykę, to słychać wiele analogii do twórczości takich zespołów jak: Depeche Mode ("Modern slaves"), I AM X ("The London fog") czy nawet do wspomnianego już The Cruxshadows lub The Dresden Dolls. I to jest jak najbardziej OK., bo wszystko, co krzewi dziedzictwo tego, co najlepsze, jest warte zauważenia.

Panuje taki stereotyp, że pierwszy utwór na płycie świadczy o całym albumie - że jest niejako jego wizytówką. Cóż - można się z tym zgodzić lub nie, ale w przypadku "Requiem Rosa" ta zasada jak najbardziej się sprawdza. Otwieraczem całego materiału jest kilkukrotnie już wspomniany "The London fog". Nic dziwnego, bo to jedna z najlepszych kompozycji na albumie, z zadziornymi, specyficznymi i wampirycznymi klawiszami, gdzie we zwrotkach śpiewa Chris, a w refrenie udziela się także Dany. Innym, godnym uwagi utworem jest nagranie o bardzo intrygującym tytule "99 cats". Jest ono utrzymane w trochę psychodelicznej stylistyce z cwaniacką manierą wokalną Dany, która przypomina tutaj śpiew Kate Holmes (o zgrozo - tylko nie mylić z aktorką Katie Holmes!) z zespołu Client, znanego z utworu "Pornography". Całość wypada dość groteskowo, co bez wątpienia dodaje krążkowi pikanterii.

Warto także zwrócić uwagę na "Wake up in a grave", który charakteryzuje się szybkim tempem i stłumionym damskim wokalem. Również refren się wyróżnia, gdyż jest wykrzykiwany, a także wibrująca gitarowa solówka, wyrazisty bas i riffy a'la Moonspell, tyle że w złagodzonej wersji. Razem to daje dobrze skomponowaną całość z porządnym, rockowym pazurem, a to przecież tygryski lubią najbardziej...

Zespół ma w swoim repertuarze również kilka spokojniejszych fragmentów. Są to piosenki śpiewane głównie przez Chrisa: "Watching me fall" czy "Dorian". Najciekawszym z nich, wręcz dreszczogennym jest piękna i pełna magii ballada "I will kill myself". Śpiewa w niej Dany, a w refrenie towarzyszą jej męskie chórki. Pojawia się także motyw echa, a romantyczny klimat nabiera tempa, gdy około drugiej minuty wchodzi do akcji perkusja, nie kradnąc jednak nagraniu jego pierwotnego charakteru. Konwencja, w jakiej jest utrzymany ten utwór, zarówno w warstwie wokalnej, jak i instrumentalnej, jest nieco zbliżona do dokonań szwedzkiego duetu The Knife z genialną Karin Dreijer Andersson na wokalu.

Jeśli chodzi o słabe punkty płyty, to dość kiepskie wrażenie tworzy "Moscow", gdzie na początku i na końcu wykorzystano fragmenty jakiegoś przemówienia na temat sytuacji w Rosji. Ten utwór ma nudny i jałowy refren i w ogóle niczym nie ujmuje. "Bloody rain" natomiast, mimo fantazyjnie zaśpiewanych zwrotek, traci na swojej wartości również w refrenie.

The Stompcrash to kapela, która ma potencjał i możliwości. Choć wokal Dany nie jest osobliwy i specyficzny, to "Requiem Rosa" posiada wiele innych walorów, stawiających grupę w bardzo korzystnym świetle. Do najważniejszych z nich bez wątpienia należą finezyjne elektroniczne backgroundy oraz jaskrawe i wolne linie basowe, które wraz z perkusją prowadzą praktycznie każdy utwór, stanowiąc świetną ich ilustrację i tło. Plus należy się także za to, że czwórka tych Włochów nikogo nie kopiuje - oni czerpią jedynie inspiracje ze swoich idoli. Jest więc nadzieja, że wkrótce włoska scena gotycka nie będzie się kojarzyć tylko z Lacuną Coil, która powoli zaczyna się przejadać, z Vlad in Tears, będącym kserem Nightwisha w męskiej wersji wokalnej czy też z Theatres des Vampires, który momentami jest zbyt chaotyczny i ciężkostrawny.

Iwona Sołdek

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
0/5 (0)
Musisz byc zalogowany aby oddać głos
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
10.2007

Wydawca:
Nomadism Records

Lista utworów:

The London Fog
Like a Noise
Watching me fall
99 cats
Dorian
Modern Slaves
I will kill myself
Moscow
Wake up in a grave
Bloody Rain
The wind that moves the flowers
Mountains of madness

Informacje o wykonawcy

The Stompcrash

Copyright © Rock Magazyn 2001-2012. Wszelkie prawa zastrzeżone.