Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


The Strokes „Angels”

5 Kwietnia 2011

Było sporo czasu, żeby zapomnieć więc na początek krótkie przypomnienie. Dziesięć lat temu chłopaki wydali swój debiutancki album zatytułowany "Is This It". Choć najwspanialszym elementem była okładka, sama płyta okazała się również na tyle interesująca, że niektórzy wprost mówili o rewelacji. Niesieni na fali indie rocka The Strokes trafili w swój czas, uderzyli w odpowiednie dźwięki i szumnie wkroczyli (a raczej wprowadzono ich) w świat rockowych gwiazd. Czwórka Nowojorczyków miała do zaproponowania wiele - duży entuzjazm, który wręcz emanował z ich grania oraz ładne młodzieńcze buźki, które od razu zauważyła ta bardziej delikatna część publiczności.

Niestety dwa następne albumy (z 2003 i 2006 r.) nie dorównały debiutowi pod względem artystycznym i zostały średnio przyjęte przez fanów (choć mnie osobiście "First Impressions Of Earth" się podobał). Czy to dlatego dopiero teraz wydali kolejną płytę? Czy bali się kolejnej porażki, tego że znowu nie zdołają nagrać czegoś tak wciągającego jak pierwsza płyta? Odpowiedzi nie znam, ale opowiem wam jakie wrażenie zrobiła na mnie "Angles".

Szybko startują ("Machu Picchu"), by za chwilę poddać słuchacza kołyszącej beztrosce ("Two Kinds Of Hapinness"), a zaraz potem wprowadzają w dziwny, dręczący uszy trans ("You're So Right"). Atakują ponownie i to tak, że trudno wyrzucić melodie z głowy ("Taken For The Fool"), by znowu zwolnić w "Games", w którym robi się błogo. Nie przypadł mi do gustu ciągnący się kakofonicznie "Call Me Back", ale "Gratisfaction" znowu skierowało ten pociąg na właściwą drogę. "Life Is Simple In The Midnight" niektórych na prawdę może urzec, choć mnie akurat zraził.

Nawet jeśli nie przekonuje mnie głos pięknisia Juliana Casablancasa, nawet jeśli ci goście jeszcze nie dorośli i jeśli produkcja albumu mogłaby być lepsza to i tak stwierdzam, że jest to album godny uwagi. Zdecydowanie zyskuje po kilku przesłuchaniach, potrafi wciągnąć. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się. The Strokes to żadni herosi rocka. To jeszcze jeden zespół, który odgrzał stare dobre, proste granie i doprawił szczyptą charyzmy lidera. Jest zdecydowanie gorzej, gdy zaczyna eksperymentować, ale gdy chłopaki idą prostą drogą to ma sens. Zapewne niektórzy ponarzekają, że nie ma w tym spójności, że czasami jazgot gitar stwarza wrażenie bałaganu i braku pomysłów, że daleko tej płycie do debiutu i brak jej wyrazistości. W odpowiedzi ja proponuję przesłuchać ten krążek kilka razy.

Paradoksalnie album jakby sam zaczyna układać się w głowie! Zastanawia mnie tylko apel Casablancasa wykrzyczany w ostatnim utworze ("nie próbujcie nas zatrzymywać, ustąpcie nam z drogi..."). Jeśli o mnie chodzi to mogę zejść, tylko czy oni wiedzą dokąd chcą iść? Nagrali przyzwoity album. Myślę, że wielu uzna go za bardziej interesujący od dwóch poprzednich. Problem w tym, że tylko tyle można o nim powiedzieć...

Tommy

Ocena recenzenta:
  • Ocena 3.5/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
18.3.2011

Wydawca:
RCA, Rough Trade

Lista utworów:

Machu Picchu - 3:29
Under Cover of Darkness - 3:55
Two Kinds of Happiness - 3:42
You're So Right - 2:33
Taken for a Fool - 3:23
Games - 3:51
Call Me Back - 3:02
Gratisfaction - 2:59
Metabolism - 3:00
Life Is Simple in the Moonlight - 4:15

Informacje o wykonawcy

The Strokes

Inne recenzje płyt wykonawcy

The Strokes - Is This It
The Strokes „Is This It&rdquo
Ocena: 44444 (4)
Autor: Andrzej ''Szczepek'' Szczepkowski
The Strokes - Is This It
The Strokes „Is This It&rdquo
Ocena: 44444 (4)
Autor: Marcin "Turner" Bieniek
The Strokes - Comedown Machine
The Strokes „Comedown Machine&rdquo
Ocena: 33333 (3)
Autor: Paweł Lach
Copyright © Rock Magazyn 2001-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.