Varius Manx „ELI”
9 Kwietnia 2011
Varius Manx mógł już nigdy nie stanąć na scenie. Tragiczne zdarzenia na trwałe zapisały się w historii zespołu i odcisnęły swoje ciężkie piętno. Nie wiadomo było, czy zespół zbierze wystarczające siły, aby stanąć ponownie na nogi. Ostatecznie podjęto decyzję, że to nie koniec. Muzycy z Varius Manx, z nową wokalistką, właśnie zaprezentowali światu swoje najmłodsze dziecko o dźwięcznym imieniu "ELI".
Przepełniony nastrojem i łagodnością album prowadzi słuchacza przez jedenaście ciepłych kompozycji. Przeważnie charakteryzują się one bogatymi aranżacjami, dzięki czemu całości słucha się z większą przyjemnością. Problemem może być nadmierny spokój materiału, bowiem często następują skupiska wolniejszych, melancholijnych dźwięków. Wspomniana "siła spokoju" potrafi wprawić w zakłopotanie co bardziej ekstrawertycznych słuchaczy.
Dominuje melancholia, tak bardzo obecna w "Jednym ruchem serca", sunąca w pierwszej części rozpędzającego się "Iunta", czy też uzupełniająca tęsknotę "Siedem". Najpiękniej jednak prezentuje się w harfowym "Zaczekam", urzekającym swoją siłą i prostotą. Uwagę zwracają kroczący rytm i egzotyczna ornamentyka kompozycji "Harfa", natomiast podbity elektronicznie "Camden" ciekawie koresponduje z orientalnymi klimatami.
Gdzieś spośród tych emocji próbę przebicia się na wierzch podejmują nadzieja i pogodność. Niestety, trochę mniej pogodnie robi się przy nijakim "Przebudzeniu" i chyba nazbyt pogrzebowo-sakralno-tkliwym "Eli". Gdyby ich zabrakło, album na niczym by nie stracił, a wręcz przeciwnie - sporo by zyskał.
Można doczepić się do wspomnianego już nadmiernego spokoju. Nie jest to album adresowany do zwolennika muzyki rockowej. Taka muzyka szuka innego odbiorcy. Pławiącego się w ciszy i trochę naiwnym pięknie. Nie sposób jednak nie dostrzec zalet tego wydawnictwa, które rozciągają się na kilka naprawdę przemyślanych i szczerych kompozycji. Mówi się, że najprostsze słowa przekazują najwięcej. Zapewne to wydawnictwo może służyć za pomnik upamiętniający tę myśl. Ci, którzy wolą przemawiać, używając bardziej złożonych słów, obejdą się smakiem. Raczej z czystym sumieniem.
Zbigniew Rogulski


Aktualności


Komentarze