Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Stratovarius „Elysium”

9 Czerwca 2011

Nowa płyta zespołu Stratovarius zatytułowana ''Elysium'' miała swoją premierę 12 stycznia tego roku. W rodzimej Finlandii dość szybko została okrzyknięta największym sukcesem zespołu od czasów ''Infinite'' z 2000 r. Czy słusznie?

Lata 90-te i pierwsza połowa lat dwutysięcznych należały do nich. Zespół osiągnął ogromny sukces i popularnośc i stanowił najcenniejszy towar eksportowy fińskiej sceny muzycznej. Po paru latach pełnych napięcia z grupy odszedł Timo Tolkki - lider i autor największych hitów. I o ile wydany po jego odejściu "Polaris" był swego rodzaju "być albo nie być" dla reszty zespołu, o tyle ''Elysium'' udowodnił, że nie Tolkki stanowił o ich sile.

Już sama okładka jest bardzo sugestywna - mamy tu gwiezdny statek kosmiczny (ten sam, co na płycie ''Polaris''), co niejako wprowadza nas w tematykę tekstów i motywu przewodniego płyty, jakim jest piękno przyrody i sprawa ochrony środowiska naturalnego. Symbolizm od zawsze był dla zespołu kluczowy.

Album otwiera singlowy ''Darkest Hours''. Już od pierwszych dźwięków słyszymy wpływy progresywne. Wokal Timo Kotipelto wydaje się odrobinę niższy niż zazwyczaj, co o dziwo, działa na korzyść piosenki. Mamy tu to, czego zawsze od Stratovariusa oczekiwaliśmy - uzależniający refren i pasję w każdym wygranym dźwięku. ''Under Flaming Skies'' jest, moim zdaniem, najlepszą pozycją tej płyty - orientalnie brzmiący riff, rozwijające się tempo, podniosły, chwilami melancholijny refren. Fińskie usposobienie w całej okazałości.

W ''The Game Never Ends'' pobrzmiewa zarówno muzyka ludowa, jak i wyśmienity power metal. I uwierzcie mi - nie jest to groteskowe połączenie. Piosenka zawiera również rewelacyjne solo gitarowe, które swoją szybkością przyprawia o lekki zawrót głowy. ''Fairness Justified'' rozpoczyna się rewelacyjnym wstępem wokalnym opartym na niskiej skali. Potem mamy już średnią szybkośc, jak na balladę (dość ostrą!) przystało. ''Infernal Maze'' po nieco patetycznym intro zmienia się w typowy powerowy utwór z szybka perkusją, neoklasycznymi klawiszami oraz wysokim i silnym wokalem.

Najpiękniejsza ballada nowej płyty to bez wątpienia wzruszająca ''Move The Mountain'' z akustycznymi zwrotkami i bardzo przejmującym tekstem. ''Lifetime In a Moment'' zbudowana jest natomiast na zasadzie kontrastu - delikatne zwrotki i ostry refren. I na sam koniec utwór tytułowy - "Elysium" - będący 18-minutową ferią dzwięków, zmieniających się tematów muzycznych i wokalnych popisów wokalisty Timo Kotipelto.

To, co odróżnia grupę Stratovarius od innych zespołów to, moim zdaniem, dojrzałość i odwaga upartego kroczenia swoją drogą. Muzycy nie poddają się modzie i ciągle zmnieniającym się wyznacznikom gatunku. Odmawiają pisania tekstów o rzeczach błahych, koncentrując się na tematach filozofii, przyrody, sensu istnienia. Płyta "Elysium" dobitnie to potwierdza.

Joanna Mielczarska

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 4/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
4/5 (1)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
12.1.2011

Wydawca:
Victor

Lista utworów:

Darkest Hours - 4:11
Under Flaming Skies - 3:52
Infernal Maze - 5:33
Fairness Justified - 4:21
The Game Never Ends - 3:54
Lifetime in a Moment - 6:39
Move the Mountain - 5:34
Event Horizon - 4:24
Elysium - 18:07

Informacje o wykonawcy

Stratovarius

Inne recenzje płyt wykonawcy

Stratovarius - Nemesis
Stratovarius „Nemesis&rdquo
Ocena: 33333 (3)
Autor: Janusz Matysiak
Copyright © Rock Magazyn 2001-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.