Siergiej Mawrin „Moja Wolność (МОЯ СВОБОДА)”
2 Lipca 2011
Siergiej Mawrin jest jednym z najbardziej znanych metalowych gitarzystów w Rosji. Na swoim koncie ma wiele muzycznych dokonań, współpracował m.in. z ARIĄ i z grupą KIPIEŁOW, opracował także własną odmianę gry na gitarze zwaną od jego nazwiska mawringiem. Siergiej jest nawet właścicielem gwiazdy z konstelacji Wielkiej Niedźwiedzicy, którą w prezencie urodzinowym kupili mu fani. To jeden z tych artystów, którzy nie muszą już nic udowadniać. Jest bardzo aktywny nie tylko muzycznie. Prócz pracy z własnym zespołem, bierze nieraz udział w wyjazdowych lekcjach nauki gry na gitarze (tzw. masterclass), prowadzi własnego bloga, a także ożywia zainteresowanie fanów różnymi konkursami ogłaszanymi na stronie zespołu, która regularnie jest uzupełniana.
Swoją kolejną płytę firmowaną własnym nazwiskiem Mawrin wydał bez specjalnej presji - jego fani regularnie dostają porcję muzyki w postaci epek, singli czy albumów. "Moja wolność" nagrana z wokalistą, który po przerwie wrócił do zespołu, nie jest rewelacyjna. Zawiera trochę eksperymentów: wokalnie udziela się na niej nawet tekściarka grupy, co z założenia miało być żartem, ale nie był to chyba do końca przemyślany pomysł. Dziesięć utworów zaprezentowanych na najnowszej płycie Siergieja muzycznie jest oczywiście dziełem samego artysty, który sporadycznie dopuszcza do komponowania pozostałych członków grupy. I właściwie nie ma się czemu dziwić, w końcu zespół nie od parady nazywa się SIERGIEJ MAWRIN.
Stąd też najważniejsze miejsce przejmuje na płycie gitara Mawrina i głos wokalisty. Występujący w tej drugiej roli - Artiom Styrow próbuje stylizować się na Dio, ale do tego Mistrza jeszcze mu daleko (jest jedynie równie "piękny"). Zresztą głos Artioma jest na tyle charakterystyczny i mocny, że nie potrzeba mu dodawać ideologii. Jednakże mam wrażenie, iż tu objawia się niewyleczony kompleks Zachodu.
Cóż, może nie warto od tego albumu zaczynać zapoznawania się z muzyką rudego gitarzysty, o wiele korzystniej sięgnąć po fantastyczne "?????????? (Objawienie)" z 2006 roku. Jednak dla mnie, pomimo że płyta nie okazała się wielkim wydarzeniem, jest ona dowodem na to, jak można dobrze się bawić nagrywając i tworząc muzykę. "Moja wolność" to projekt bez zadęcia, bez wygórowanych oczekiwań, jest tu taki Mawrin, jakiego dobrze znamy i takiego, jakiego lubimy. Bez szaleństwa, ale i bez żenady.
Ksenia Przybyś



(4)
Aktualności


Komentarze