Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »
Redakcja poleca:


KAT & Roman Kostrzewski „Biało-czarna”

4 Lipca 2011

Stało się. Ci wszyscy, którzy ze zniecierpliwieniem czekali na premierowy materiał sygnowany nazwą KAT & Roman Kostrzewski wreszcie mogą odetchnąć z ulgą, gdyż płyta ta, po wielokrotnych zapowiedziach i mrzonkach, ujrzała światło dzienne, a może wypadałoby rzec - nocny mrok? Od momentu schizmy katowskiej minęło siedem lat, i w ciągu tych siedmiu lat doczekaliśmy się niezbyt ciepło przyjętego przez fanów (co nie oznacza, że jakoś wielce nieudanego) albumu "Mind Cannibals" zespołu KAT pod wodzą gitarzysty Piotra Luczyka i basisty Krzysztofa Oseta oraz solowego, eksperymentalnego albumu Romana Kostrzewskiego pod tytułem "Woda". Owszem album obozu dowodzonego przez Piotra Luczyka był, według mnie, nienajgorszy, aczkolwiek zyskałby o wiele więcej, gdyby ukazał się pod innym szyldem.

Kompozycje stały na wysokim poziomie, ale zdecydowanie odczuwało się brak specyficznego wokalu i tekstów Romana Kostrzewskiego, a przecież, nie ma co ukrywać, od zawsze te elementy były znakiem rozpoznawczym zespołu. Natomiast wyrzucony z zespołu wokalista wraz z "oddelegowanym" już wcześniej perkusistą - Ireneuszem Lothem aktywnie w ciągu owych siedmiu lat koncertował i prezentował publice szkielety premierowych utworów, toteż oczekiwania i presja fanów były ogromne, a przede wszystkim rosła ciekawość, i coraz częściej stawiano pytania typu: na a jak wiele stać Romana Kostrzewskiego z zespołem? Czy premierowy materiał będzie lepszy od "Mind Cannibals"?

Zgodnie z zapowiedziami, mamy na płycie dziesięć utworów o średniej długości 5-6 minut. Jest na płycie ballada oraz utwór instrumentalny, a właściwie dwa, bo w pierwszym utworze - "Bara" - Roman niezrozumiale przez chwilę coś mamrocze głosem przepuszczonym przez efekty. Od strony muzycznej jest to, czego się spodziewałem. Płyta jest gitarowa, thrashowa, od czasu do czasu zabrzmi jakiś nowoczesny motyw. Utwory, choć długie, nie są monotonne. Gitarzyści w osobach Piotra Radeckiego i znanego uprzednio z chorzowskiego Horrorscope Krzysztofa Pisteloka zadbali o mnogość różnorodnych riffów i solówek. Popis ich umiejętności można usłyszeć w instrumentalnym "Bieluniu". Instrumenty są dobrze nagłośnione, dobrze słychać ich partie, przez co wokal jest nieco przytłumiony i niekiedy ciężko zrozumieć bez tekstów przed oczyma to, co Roman śpiewa. Po części jest to też spowodowane specyfiką tekstów, ale o tym później.

Co do partii wokalnych, to słychać, że linie są przemyślane. Roman śpiewa po swojemu, moduluje głos od chrypiącego charkotu po słynny "wisielczy zaśpiew". Słychać w jego głosie upływ czasu i rock'n'rollowy tryb życia, toteż znikł gdzieś, przepadł ten młodzieńczy bunt i złość, a w jego miejsce pojawiło się zgorzknienie dojrzałego człowieka. Zwraca uwagę umieszczenie na albumie czwartej części "Diabelskiego domu". Jest to pewien paradoks, bo choć tytuł nawiązuje do klasyków zespołu, to muzycznie jest to chyba najbardziej nowocześnie brzmiący utwór - jest bardzo ciężki i powolny, lecz pod koniec bardzo pozytywnie zaskakuje balladowym fragmentem, w którym Roman wyśpiewuje jeden z najciekawszych tekstowo kawałków na płycie.

Najsłabszym punktem płyty jest według mnie ballada "Wolni od klęczenia". Antyklerykalny tekst całkowicie nie pasuje do ładnej melodii wygrywanej przez gitary, a chrypiący wokal Kostrzewskiego brzmi dość menelsko, a nie ma przecież potrzeby przypominać, jak genialnie ten pan śpiewał ballady przed laty. Kompozycja ta nie ma niestety startu do takich klasyków jak "Łza dla cieniów minionych", "Legenda wyśniona" czy "Delirium Tremens".

Uwagę z pewnością przyciąga prowokująca, bo mogąca pogrywać na uczuciach patriotycznych co niektórych, okładka. Przedstawienie polskiej flagi w czarno - białych barwach, z logiem zespołu i czarnym krzyżem nałożonym na godło narodowe może wywoływać mieszane uczucia. Nie bez znaczenia zapewne pozostaje fakt, że album ukazał się tydzień przed pierwszą rocznicą katastrofy smoleńskiej. KAT od zawsze imał się różnego rodzaju prowokacji, więc i ten zabieg może przynieść pozytywne rezultaty od strony marketingowej. Do polskiej mentalności sięgają również w bardzo mocnym stopniu teksty, które można określić jako wypadkową liryków z ostatniego albumu KAT-a przed rozłamem, czyli "Szyderczego zwierciadła" oraz z "Error" - jedynego albumu projektu Kostrzewskiego - Alkatraz. Jak dla mnie jest to wadą, gdyż zdecydowanie preferuję teksty Romana z czasów płyt "Bastard" czy "Róże miłości" najchętniej przyjmują się na grobach.

Brakuje mi intertekstualnych nawiązań do filozofii modernistycznej oraz młodopolskiej poezji, przejawiających się w odwołaniach do twórczości Tadeusza Micińskiego czy filozofii Fryderyka Nietzschego. W tekstach zdecydowanie dominuje wyświechtany już antyklerykalizm, podany w szyderczej formie. Roman Kostrzewski konsekwentnie trzyma się swojego motta z utworu "Odi profanum vulgus", w którym to niegdyś śpiewał: "Jestem śmieszny czort, więc śmieję się." Oczywiście krytyczne spojrzenie na sytuację w Polsce jest jak najbardziej uzasadnione, choć drażni owo silenie się na formę artykułów z tygodnika NIE. Liryki te mogłyby zrobić karierę w rubryczce "Poezja" w tym oto czasopiśmie. Jest w nich dużo kpiarstwa, zrzędzenia, rubaszności, taniej, erotycznej symboliki i niepotrzebnego rzucania mięchem. Zwłaszcza motywy erotyczne serwowane w tych poezjach rozczarowują:
"Puścił mrok/ Młody dzień jak weselny krąg/ Panny w pisk/ Cycki drżą, żeby w dłonie brać/ Ssać i ssać."

Trochę brzmi to jak autoparodia twórczości Romana Kostrzewskiego, który zawsze lubił fragmenty o cyckach, błonach dziewiczych, fallusach, jądrach, łonach, wymionach, itp., ale mam takie wrażenie, że teraz brzmią one jak wynurzenia śliniącego się na widok cycatej laski z telewizji podstarzałego erotomana. Dla wielbicieli jaj mamy taki oto uroczy fragment, co prawda, nie umywający się do legendarnego fragmentu Purpurowych godów:
"Dla mnie ksiądz to wesz/ Na jajach obcy zwierz/ Macie dość blizn?/ To masą rząd/ I siarą w świąd"

Podsumowując, muzycznie jest na wysokim poziomie, a tekstowo, to zależy od preferencji słuchacza. Utwory utrzymano w stylistyce thrashmetalowej, ale w dużo bardziej tradycyjnej szacie niż na luczykowym "Mind Cannibals". Fanom pozostaje odpowiedzieć na pytanie, która z tych płyt bardziej im odpowiada, ponieważ ciężko w tym przypadku o wartościowanie typu: płyta X jest lepsza od płyty Y. Ocena może być wyłącznie subiektywna. Mnie bardziej odpowiada "Biało - czarna". W kompozycjach z reguły jest dynamicznie i do przodu, jak w przypominającej "Oczy Słońc Kupie świąt", ale pojawiają się niekiedy bardziej chwytliwe momenty. Szczególnie objawia się to w utworze "Z boskim zyskiem" - kompozycji okraszonej motorycznym riffem i melodyjnymi zagrywkami gitarzysty.

Teksty choć są jakie są, to z reguły dobrze komponują się z podkładem muzycznym. Wyjątkiem jest jedynie ballada "Wolni od klęczenia", do której pasowałyby bardziej liryczne i subtelne słowa, coś na kształt kultowych katowskich Ballad. Generalnie warstwa słowna jest bardzo kpiarska (zresztą co nie jest nowością w twórczości R.K.), ale ja preferowałem to kpiarstwo osadzone w młodopolskiej stylistyce, nad grobem stryja, a nie tak dosadnie sięgające do dzisiejszej rzeczywistości, przez co robi się z tego kabaret starszego pana - Kostrzewskiego Romana.

Kamil Pietrzyk

Ocena recenzenta:
  • Ocena 3/5
Twoja ocena płyty:
4/5 (1)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
3.4.2011

Wydawca:
Mystic Production

Lista utworów:

Bara - 7:17
Maryja omen - 5:17
Szkarłatny wir - 6:42
Diabelski dom IV - 7:34
Milczy trup - 6:20
Wolni od klęczenia - 3:52
Kupa świąt - 4:55
Bieluń - 6:25
Z boskim zyskiem - 5:35
Kapucyn zamknął drzwi - 6:07

Informacje o wykonawcy

KAT & Roman Kostrzewski

Inne recenzje tej płyty

» KAT & Roman Kostrzewski „Biało-czarna&rdquo
Ocena: 44444 (4)
Autor: Zbigniew Rogulski

Inne recenzje płyt wykonawcy

KAT & Roman Kostrzewski - Biało-czarna
KAT & Roman Kostrzewski „Biało-czarna&rdquo
Ocena: 44444 (4)
Autor: Zbigniew Rogulski
Copyright © Rock Magazyn 2001-2012. Wszelkie prawa zastrzeżone.