Mistrz „VIII”
8 Lipca 2011
Jak podpowiada sam tytuł - jest to ósmy z kolei studyjny album koryfeuszy rosyjskiego trashu. MISTRZ pojawił się na rodzimej scenie dwadzieścia trzy lata temu po pierwszych roszadach personalnych, już wówczas bardzo dobrze rokującego zespołu, ARIA. Przyczyną rozłamu, w którego wyniku wyłoniła się nasza grupa, były głównie nieporozumienia z toksycznym menedżerem. Po odejściu trzech muzyków postanowiło założyć własną kapelę grającą ostrzejszą, bardziej surową wersję metalu. Panowie dokoptowali brakującego drugiego gitarzystę, a po kilku nieudanych podejściach udało im się znaleźć także wokalistę i stworzyli niezapomniany kwintet. MISTRZ od pierwszych występów i nagrań zyskał spore grono wiernej publiczności.
Z tego pierwszego składu do dziś w zespole ostał się jeno basista - charyzmatyczny lider, autor muzyki, słusznie uważany za prawdziwego wirtuoza swojego instrumentu - Alik Granowski. Pierwszy gitarzysta wydaje dziś pismo dla profesjonalnych muzyków, a drugi od siedmiu lat jest członkiem ARII... świat jest naprawdę mały. Wracając do basisty, to właśnie Alik jest głównym odpowiedzialnym za utrzymywanie muzycznego kursu zespołu. Również na ostatniej płycie Granowski skomponował większość utworów, a nawet umieścił jako osobną kompozycje swoje solo na basie.
Na "VIII" znajdziemy muzykę, którą od kilku lat nas MISTRZ raczy. Brakuje tu trochę jakiejś świeżości, powiewu nowych idei, a fakt, że najlepszym utworem jest ballada ("???????? ?????/Stalowe drzwi") w przypadku trashowego zespołu nie można poczytać za komplement.
Pewnie narażę się fanom taką opinią: jednak moim zdaniem dużo pozytywnego efektu muzyka MISTRZA traci przez swojego wokalistę. Lexx, choćby nie wiem jak się starał, póki co, nie przekonał mnie do swojego głosu. Daleko mu do wokalisty z klasycznego składu - Michaiła Sieryszewa, zwłaszcza, gdy porównanie możliwości obu panów mamy podane jak na talerzu. Na "VIII" znalazła się bowiem nowa wersja utworu, który w 1994 r. Sieryszew zaśpiewał na albumie "Maniac party". Wariant z 2010 roku, odśpiewany tym razem po rosyjsku, nie tylko mi nie przypadł do gustu.
Mimo wszystkich uwag nie spisuję "VIII" na straty. Wiem, że w tej płycie jest potencjał, album broni się w wielu miejscach, a legendarny bas Alika niejednokrotnie znów urzeka. Może potrzeba jeszcze trochę czasu, może płyta musi się odleżeć? Nie jest to dzieło na miarę "????? ???????/Pieśni martwych" z 1996 r., czy wspomnianego "Maniac party", ale takie dzieła trudno powtórzyć. Choć chciałbym się mylić.
Ksenia Przybyś



Aktualności


Komentarze