Indeed „Indeed”
2 Sierpnia 2011
Nie od dzisiaj wiadomo, że prostota może stanowić siłę. Taką prawdę zdają się wyznawać muzycy polskiego Indeed. Daleko im do dźwiękowych poszukiwań, a mimo to ich płyty słucha się świetnie. Do tego stopnia, że zapomina się o niezwykłej przystępności materiału. Chociaż...przecież nie trzeba tego postrzegać jako wadę.
Album stanowi zbiór chwytliwych melodii, z ciekawym gitarowym szlifem. Nie stanowi zaskoczenia i nie sprawi, że padniemy na kolana pod wpływem innowacyjnego pomysłu, jednak pewnie stąpa po gruncie przebojowego rocka i lżejszego metalu. Z ręką na sercu - co najmniej połowa utworów powinna gościć w radio. Zbioru tylu potencjalnych "przebojów" dawno nie słyszałem. Każdy refren potrafi wwiercić się w głowę, nie opuszczając jej przez dłuższy czas.
Jako jedyna kompozycja, która odstaje od całości, jawi się "Alicja" - nazbyt tkliwa, przesłodzona. Gościnnie zespół wspiera w niej Maciej Silski. Trzeba przyznać, że pomimo płaczliwego charakteru utworu, duet wokalny wypada ciekawie. Poza tym album trzyma równy poziom. Czego można sobie życzyć, to aby na swoich kolejnych produkcjach zespół nie zszedł poniżej tego poziomu.
Indeed udowadnia, że nie trzeba silić się na karkołomne pomysły, aby stworzyć świetny materiał, którego słucha się z czystą przyjemnością. Przedstawił prostą formułę na stworzenie po prostu dobrej muzyki. Tylko tyle i aż tyle.
Zbigniew Rogulski


Aktualności


Komentarze