Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »
Redakcja poleca:


Belle & Sebastian „Tigermilk”

7 Sierpnia 2011

Dla fanów Beatlesów szukanie podobnej muzyki to jak podróż dookoła świata. Na szczęście, całkiem niedaleko, bo w Szkocji, istnieje Belle & Sebastian. Grupa powstała 15 lat temu i dorobiła się już wielu płyt, ale ja chciałabym zwrócić uwagę na debiut. "Tigermilk" został wydany w 1996 r. przez wytwórnię Electric Honey. Już po pierwszym przesłuchaniu można zauważyć, że - świadomie, czy też nie - zespół czerpał ze stylu Beatlesów. Można go nazwać współczesną ich wersją, wzbogaconą o skrzypce i trąbkę, a uszczuploną o chórki.

Wokalista sprawia wrażenie niezbyt skupionego na śpiewaniu. Wręcz jakby wkładał w nie 50% energii, co ostatecznie działa na korzyść. Tym właśnie upodabnia się do Lennona. Dzięki temu, mimo szybkiego rytmu, całość skłania raczej do melancholii.
Utwory są dobrze dobrane numerami. Najpierw słuchamy więcej gitary akustycznej, potem z kolei bardziej "grzeją w piec" - jeśli w ogóle można tak powiedzieć o tego rodzaju muzyce. Całość jest raczej spokojna, w granicach brytyjskiego popu i amerykańskiego rockabilly.

Zdecydowanie najlepszym kawałkiem na płycie jest "She's Losing It". Kontrast połączenia radosnego ska i popu z tęsknym wokalem sprawia, że od razu zaczynamy nucić refren. Natomiast miano najgorszego otrzymuje "Electronic Renaissance". Słyszymy kompletnie niepasującą elektronikę. Nieudane efekty dźwiękowe doprowadzają do brzmienia a' la disco polo... intencje z pewnością były inne.

Element trąbki znajdziemy również w "Wandering Days Are Over". Brzmi ona niestety trochę jak z wieży mariackiej w Krakowie. Mimo to, dzięki perkusji słyszymy piosenkę w stylu neo-cuntry. Dosyć smutny wokal przypomina niewinne dziecko śpiewające o upadłej młodości.Na pochwałę zasługuje numer "We Rule The School". Przypomina beatlesowe "Let It Be". Lekko przytłaczające, wolne, ale piękne. Tutaj trąbkę można niemalże pomylić z fletem. Skrzypce brzmią jak sonaty Vivaldiego. Tekst opowiada o miłości. Absolutnie najbardziej wzruszająca, najpiękniejsza kompozycja na płycie.

Jako ostatni dostajemy "Mary Jo". Początkiem podobny do poprzedniego opisanego, jednak zawiera po trochu wszystko to, co pozostałe. Rozczula, orzeźwia, uspokaja. Idealny na zakończenie płyty. Właśnie on sprawia, że chcemy sięgnąć po nią jeszcze raz.

Podsumowując, każda ballada (ośmielę się je tak nazwać) mieści się w granicach 3-4 minut. Piosenki nie opisane przeze mnie są do siebie podobne. Nie będę oryginalna pisząc, że całość (prócz numeru piątego) jest spójna i wzajemnie się uzupełnia. To po prostu oznacza, ze jest OK.

Marlena Mastykarz

Ocena recenzenta:
  • Ocena 3/5
Twoja ocena płyty:
3/5 (1)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
6.6.1996

Wydawca:
Electric Honey

Lista utworów:

The State I Am In – 4:57
Expectations – 3:34
She's Losing It – 2:22
You're Just a Baby – 3:41
Electronic Renaissance – 4:50
I Could Be Dreaming – 5:56
We Rule the School – 3:27
My Wandering Days Are Over – 5:25
I Don't Love Anyone – 3:56
Mary Jo – 3:29

Informacje o wykonawcy

Belle & Sebastian

Copyright © Rock Magazyn 2001-2012. Wszelkie prawa zastrzeżone.