Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »
Redakcja poleca:


Black Mountain „Wilderness Heart”

21 Sierpnia 2011

Uwaga, Panie i Panowie! Oto przed wami płyta, na której nie ma słabego utworu. Rzadko zdarzają się takowe, dobre w całości. Po trzykrotnym przesłuchaniu, z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że każdy z numerów można by puścić w radiu. "Wilderness Heart" został wydany w 2010 roku przez kanadyjską grupę Black Mountain. Na dzień dzisiejszy jest to ich trzecie, ostatnie dziecko.

Pierwszą rzeczą, która nasuwa mi się na myśl jest to, że wszystko na tym albumie jest zrobione na przemian. Dosłownie! Zaczynając od samego brzmienia - raz jest mocne, raz słabe i to nie w stosunku kilku utworów, ale w granicach jednego. Początkowo słyszymy w miarę prosty zestaw perkusji, który każdy z nas może wystukać palcami o blat stołu, a za chwilę kaskadę skomplikowanych uderzeń. Również w melodii - na zmianę. Najpierw spokojne akordy gitarowe, następnie dzikie solówki. Co do solówek, muszę powiedzieć o nich trochę więcej. Rzadko słyszy się tak dobre i krótkie popisy. Na ogół muzycy dobitnie próbują udowodnić swój kunszt, co w konsekwencji zamiast ‘pięciu minut dla gitarzysty' zmienia się w trudne do zgryzienia, wręcz nudne części piosenki. Tu jest na odwrót. Krótkie (dzięki czemu nie nudzą), perfekcyjnie dopracowane do ostatniej nuty zdecydowanie są atutem.

Tworzenie ‘na przemian' tyczy się to również wokalu. W tym wypadku męski przeplata się z żeńskim. Niespotykany pomysł. Muszę jednak powiedzieć, że bardzo dobry. Co ciekawsze, kobiecy głos jest obsadzany w mocniejszych utworach, a męski góruje w balladach.

Co do konkretnych utworów - "The Hair Song" powala perkusją, "Roller Coaster" świdrującym wokalem, "Let Spirits Ride" szybkością gitary (niczym w muzyce metalowej). W "The Way To Gone" głos wokalisty jest podobny do frontmana Red Hot Chill Peppers. Za to "Buried By The Blues" to jeden z tych utworów, o których w trakcie słuchania myślisz: "Chyba już go gdzieś słyszałem". Najwolniejsze są "Radiant Hearts", "Buried By The Blues", "The Space Of Our Mind" i "Sadie".

To, co charakteryzuje tę płytę, to nieskomplikowane riffy, nie do końca wpadające w ucho, ale z pewnością robiące wrażenie. Sporadycznie zdarzają się przyspieszenia, na szczęście są niewielkie, przez co całość zostaje w miarę wolna. Nie jest ciężka, a raczej mocna. Gatunkowo najbliżej hardrocka, zwłaszcza jeśli chodzi o formę i solówki.

Z pewnością nie jest to rarytas dla fanów długich improwizacji, a raczej zamknięty w określonej skali. Za to idealny matematycznie, bez pomyłek, bez przedłużeń, bez zbędnych dźwięków. Jak napisałam na początku, nie ma tu słabego utworu. Problem w tym, ze ciężko odróżnić jeden od drugiego. Jako osobna kompozycja, każda jest wirtuozerią dźwięków, krokiem milowym w dokładności. Jako całość, jest to miażdżąca dawka mistrzowskiej muzyki. Album Wzór!

Marlena Mastykarz

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
14.9.2010

Wydawca:
Jagjaguwar

Lista utworów:

The Hair Song - 3:54
Old Fangs - 4:01
Radiant Hearts - 3:52
Rollercoaster - 5:15
Let Spirits Ride - 4:20
Buried By the Blues - 4:02
The Way To Gone - 4:03
Wilderness Heart - 3:58
The Space of Your Mind - 4:14
Sadie - 5:10

Informacje o wykonawcy

Black Mountain

Copyright © Rock Magazyn 2001-2012. Wszelkie prawa zastrzeżone.