Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »
Redakcja poleca:


OME „tOMEk Beksiński”

10 Listopada 2011

Przyznam szczerze, że z dużą dozą ostrożności zabierałem się za słuchanie tego albumu. Już sama okładka wzbudziła we mnie wątpliwości. Przecież Tomek Beksiński wręcz nie znosił komputerowych produktów, czemu dawał wyraz przy każdej tylko okazji. Tymczasem tutaj proszę - komputerowa grafika i jeszcze wmontowany "szyld". Nie chcę, by ktoś odniósł wrażenie, że robię zamach na twórczość Michała Karcza, bo bardzo cenię go jako artystę. Okładka mi jednak nie pasuje. Spore wątpliwości budziły we mnie również niejasne intencje samych muzyków. Czego bowiem można było spodziewać się po płycie, która w zamierzeniu autorów miała powstać dobre...kilkanaście lat temu?!

Projekt OME powołany dla realizacji tego przedsięwzięcia to w rzeczywistości połączenie dwóch zespołów, z których niestety żaden nie miał wielkiego szczęścia w szołbiznesie. Zespół Mech kilka lat temu próbował powrócić do ligi ciężkiego grania i nic z tego w sumie nie wyszło, bo nowa płyta przepadła na rynku z kretesem. Starych, dobrych albumów zaś na sklepowych półkach nie uświadczymy. Nie lepiej też radził sobie Omni. Ich skądinąd całkiem udany płytowy comeback pt. "Mermaids" również nie okazał się hitem sprzedaży i zespół zamilkł. Przez chwilę pomyślałem, że panowie wydając ten album zwyczajnie znaleźli sposób, by przypomnieć o sobie słuchaczom. Szybko jednak zmieniłem zdanie...

Jak można się było spodziewać, stosownie do tematu ta płyta nie jest wesoła, ale też nie można powiedzieć, by specjalnie dołowała. Monumentalny, złowrogi początek jest tak naprawdę wprowadzeniem w świat, który choć z pozoru wydaje się tylko ciemny i tajemniczy, to potrafi owładnąć człowieka swoim ukrytym pięknem. Tomek Beksiński lubował się w takich klimatach i jeśli wierzyć muzykom OME, że wszystkie utwory mają taki sam kształt jak w roku 1983, to łatwo można zrozumieć, dlaczego teksty Tomka doskonale do nich pasują. Połączenie sił Mchu i OMNI zaowocowało muzyką niepokojącą, mocno korespondującą z New Romantic a raczej prezentującą ten gatunek podkręcony do granic możliwości... aż do rocka gotyckiego spod znaku chociażby Clan Of Xymox. Z drugiej strony są też ewidentnie gitarowe, niemal hard rockowe utwory.

Fenomenalnie odnalazł się w tej muzyce Maciej Januszko. Jego śpiew nie ubarwia kompozycji, ale wręcz je tworzy! Poza tym dał się także poznać jako świetny kompozytor ("Uciekam, uciekam", "Latająca Trumna") oraz tłumacz tekstów Beksy. Te bowiem, napisane pierwotnie w języku Szekspira zostały przez Januszkę przetłumaczone. Taki odważny zabieg z pewnością stanie się większym powodem do krytyki niż fakt, że album jest tak naprawdę zbiorem utworów dosyć niespójnych stylistycznie (choć dominacja New Romantic jest nie do podważenia), które w ryzach trzyma elektronika OMNI. Moim zdaniem "sprawca" słusznie założył, że teksty Tomka są tak ważnym elementem tego projektu, że należy zrobić możliwie dużo aby słuchacze zwrócili na nie uwagę. Teksty zatem przełożył na polski i ... pasują idealnie! Szkoda tylko, że dwa utwory pozostały w wersji angielskiej (dlaczego - o tym dowiecie się z wywiadu).

Choć inspiratorami całego projektu są muzycy OMNI i Maciej Januszko, nie sposób przemilczeć wkładu zaproszonych gości. Ani Orthodox zabraknąć nie mogło, ale czy ktoś przypuszczał, że zaśpiewa jedną z najpiękniejszych piosenek w swojej karierze? Tak się jednak stało! Wątpię jednak, czy często będzie wykonywać "Po Deszczu" na żywo, bo bardzo osobisty i smutny tekst musiał wywołać u niej spore emocje. Piękna solówka Styczyńskiego (Dżem) w "Latającej Trumnie" i nieco zniekształcony wokal Wojciecha Waglewskiego w "Uciekam Uciekam" to także godne ozdobniki tego projektu. Wokale Łukasza Rychlickiego też pasują wspaniale, choć momentami mogą kojarzyć się z... Kombi ("Children of cool"). Dobrze się stało, że OME zaprosili tylu zacnych gości. Ich udział wzbogacił muzykę, choć nie da się ukryć, że uczynił z tego projektu coś bardziej komercyjnego, otwartego na większe grono słuchaczy. Podejrzewam, że gdyby ten album stworzyli w całości muzycy OMNI zapewne otrzymalibyśmy coś bardziej zawiłego i mniej przystępnego.

Album OME Tomek Beksiński to rzecz niebanalna, choć łatwo było o banalność się otrzeć. Nagrać muzykę powstałą lata świetlne temu i zaprezentować ją słuchaczom w nowoczesny sposób to nie lada sztuka. Duży wkład w końcowy efekt miał Rafał Paczkowski, który wyprodukował i zmiksował wszystkie utwory. W rezultacie słuchacz otrzymuje nie muzykę do tekstów legendarnej postaci lecz pełnowartościowy album porażający swoim pięknem, melancholią i nowoczesnością, a jednak mocno nawiązujący do tradycji muzyki elektronicznej. Chciałem na końcu napisać: Tomek byłby zadowolony, ale po chwili namysłu zdecydowałem, że napiszę inaczej: Tomek z pewnością jest zadowolony.

Tommy

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
17.10.2011

Wydawca:
Metal Mind Productions

Lista utworów:

Omni – uwertura
Vision Of Death
Po deszczu
Latająca Trumna
Children Of Cool
Nocny spacer
Otwórz drzwi
Ucieczka
Herigerigeri
Elektryczny głos

Informacje o wykonawcy

OME

Copyright © Rock Magazyn 2001-2012. Wszelkie prawa zastrzeżone.