Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Mech „ZWO”

10 Marca 2012

Z zespołem Mech zetknąłem się po raz pierwszy kilka lat temu, kiedy to gimnazjalistą będąc, nie dostrzegałem ciekawszych sposobów spędzania wolnego czasu niż bezproduktywne ślęczenie przed monitorem komputera, za pośrednictwem którego mogłem bez problemu wkraczać do świata wirtualnych złodziei czasu. Dziś, gdy jestem starszy, a mądrość przychodzi z wiekiem, pukam się w czoło i biję się w pierś pomny łacińskiego przysłowia - "Praeterita mutare non possumus" - "Przeszłości zmienić nie możemy".

Mimo, iż zawsze wolałem wysilić szare komórki w jakiejś grze przygodowej od torturowania Bogu ducha winnej klawiatury, moją uwagę na dłuższą chwilę przykuła niegdyś polska strzelanina zatytułowana w sposób z miejsca kojarzący się z wybitnym albumem Judas Priest, a mianowicie - "Painkiller". Jedną z wielu zalet tej gry była muzyka zespołu Mech, która uprzyjemniała graczowi likwidowanie coraz to liczniejszych i groźniejszych hord rogatych nieprzyjaciół.

Muzyka ta znalazła się na płycie pt. "Mech" wydanej z okazji reaktywacji zespołu po dwunastu latach niebytu na scenie muzycznej. Poza wokalistą Maciejem Januszką nie znalazł się w reaktywowanym składzie nikt z lat osiemdziesiątych. Płyta ta zrobiła na mnie pozytywne wrażenie, choć nie mogłem odpędzić myśli, iż zespół nieco zagalopował się w swoim niemalże mimetycznym inspirowaniu się twórczością Ozzy'ego Osbournea' i Black Label Society. Wgniatające w ziemię gitarowe riffy ozdabiane flażoletami z miejsca nasuwały skojarzenia z dokonaniami Zakka Wylde'a, a wokal Januszki brzmi tak, jak gdyby Książę Ciemności, który jak wiadomo, wiele szalonych rzeczy w życiu zrobił, postanowił zrobić coś jeszcze bardziej szalonego, a mianowicie - nauczyć się polszczyzny. Korzystnie w nowej stylistycznie odsłonie wypadły nie tylko premierowe utwory, a przede wszystkim utwory stare takie jak "Tasmania" czy "Piłem z diabłem bruderszaft". Słuchając ich miałem wrażenie, że choć są to odgrzewane kotlety, mocno przypalone ogniami piekielnymi, to jednak dobrze smakują.

Po wydaniu płyty "Mech" zespół urządził sobie znów dłuższą (choć nie tak jak ostatnio) przerwę, gdyż aż siedmiu lat panowie potrzebowali, aby wypuścić w świat kolejne wydawnictwo. Nowy album o tajemniczej nazwie "ZWO" ukazał się w bieżącym roku 2012 i zawiera 11 premierowych (plus odgrzany "Popłoch") utworów. W sesji nagraniowej albumu wzięła udział imponująca plejada gości, spośród których należałoby wymienić byłego członka zespołu - Roberta Milewskiego, a także Wojciecha Hoffmana, Andrzeja Nowaka czy gitarzystów Dżemu. Oczywiście lista jest o wiele dłuższa.

Podobnie jak w przypadku ostatniej płyty, zarówno i tu mamy część utworów po polsku, część po angielsku. Wolty stylistycznej zespół nie przeprowadził. Właściwie, można rzec, iż płyta jest podobna do poprzedniczki. Obok naszpikowanych do bólu wyldeowskimi patentami bardzo udanych numerów jak "Grzech, wiara, lęk", przebojowy "Twój morderca", czy znakomity instrumental "G-6", pojawiają się również ballady - mogąca kojarzyć się z "Mama I'm Coming Home" "Wciąż od nowa" oraz "Witam Panie". Znalazło się również miejsca na muzyczne żarciki oraz smaczki, do których można zaliczyć nieco swingujący "Kocie, kocham cię" z ujmującą grą saksofonu tudzież kontrabasu, moim zdaniem najsłabszy na płycie "Base Toi" z wyrapowanymi po francusku zwrotkami czy "Noise Breaking" - trwający półtora minuty dziwaczny industrialny twór, który rozpoczyna się gościnnym popisem Wiesława Iwasyszyna - fenomenalnego beatboxera, którego masowa publiczność może kojarzyć z jednego z programów typu "talent show", po czym dołącza wiolonczela i śpiew Januszki i utwór nagle się urywa. Nie do końca pojąłem zamysł autorów tego utworu i nie potrafię dociec innej jego genezy niż chęć stworzenia oryginalnego outro.

O tekstach utworów nie będę się długo rozwodził, gdyż odnoszę wrażenie, iż ich rola ogranicza się głównie do tego, że "piosenka musi posiadać tekst". W tego typu muzyce bardziej liczy się to, jak tekst jest zaśpiewany, a nie o czym mówi, chociaż czasami słowa pozytywnie zaskakują, czego idealnym przykładem jest odświeżony klasyk zespołu - "Popłoch". Generalnie liryki stoją na nienajgorszym poziomie, choć równie dobrze Maciej Januszko mógłby śpiewać "po norwesku" i wszyscy byliby zadowoleni; zresztą, jest tego bliski w utworze "Barry Warry", którego żartobliwie banalny tekst zapisano w książeczce fonetyczną angielszczyzną mogącą przyprawić o zawał serca niejednego anglistę:

"łen aj lajk sej de low tumaroł
łan mor tajm łen ju low mi tu
(...)
aj łona bejbi ju low mi tu end aj łont tu gona low mi te dej
trik trik in de łoter dej łen aj low ju bejbi daj jeee
łenaj lowju łenaj nidju łenaj łont suwajw
łenaj lovju łenaj nidju łenaj łont for lajf"

Wydany po siedmioletniej przerwie premierowy album Mecha przyniósł mi dużo radości, choć słuchając tego wydawnictwa doświadczam wielokrotnie wrażenia bezczelnego naśladowania wzorców wymienionych wcześniej, to wcale nie poczytuję tego za jakąś znaczną przywarę. Mimo iż gitarzysta - Piotr "Dziki" Chancewicz jest przeżarty do szpiku kości stylem Zakka, pokazuje nie lada wirtuozerię w partiach solowych. Nie przeszkadza mi również łudzące podobieństwo śpiewu wokalisty do Księcia Ciemności. Jak w przypadku pierwowzoru, tak i w tym przypadku idealnie komponuje się z muzyką. Nie brakuje tej płycie luzu (w szczególności w jej końcówce), dzięki czemu zostaje spełnione najważniejsze zadanie względem słuchacza, gdyż albumu słucha się z niekłamaną przyjemnością.

Kamil Pietrzyk

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 3/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
3/5 (1)
dodajdo

Komentarze

Batman

15:39, 15-03-2012 | zgłoś

Ta płyta w porównaniu z poprzednią płyta wypada bardzo słabo. Teraz jest zbyt dużo elektroniki. Płyta jest zwyczajnie przekombinowana. Cena - ponad 40 pln to też kpina.

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
6.2.2012

Wydawca:
Metal Mind Productions

Lista utworów:

Grzech wiara lęk - 4:51
Twój morderca - 4:20
Barry Warry - 3:21
Doctor - 4:19
Wciąż od nowa - 3:26
Popłoch - 4:38
Mało, mało - 3:39
G-6 - 3:40
Baise Toi - 3:57
Witam Panie - 3:58
Kocie kocham Cię - 3:01
Noise bREKINg - 1:23

Informacje o wykonawcy

Mech

Inne recenzje płyt wykonawcy

Mech - Mechmania
Mech „Mechmania&rdquo
Ocena: 44444 (4)
Autor: Kamil Kierzkowski
Copyright © Rock Magazyn 2001-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.