Bathory „Nordland I”
Stało się!!! Nareszcie po pasmach niepowodzeń jakimi były poprzednie wydawnictwa Bathory nagrał album na miarę Twilight of The Gods czy też Blood On Ice. Wspaniałe epickie wydawnictwo - surowe i skute lodami północy.
Quorthon poszedł po rozum do głowy i nie skończyło się tylko na deklaracjach, że album to powrót do korzeni Barhoty. Ten album to rzeczywiście stary, dobry Bathory jakiego można było usłyszeć na wydawnictwach z przed siedmiu lat. Nordland I nie jest krążkiem nowatorskim, wszystko to już w pewnym sensie słyszeliśmy na wcześniejszych wydawnictwach grupy. Bathory jednak zawsze grał swoje i chwała mu za to.
Kompozycje utrzymane są w większości w tempie wolnym ewentualnie średnim. Nie uświadczymy na tym krążku black metalowego wymiatania jak choćby na dużo wcześniejszym The Return... Nordland I to przede wszystkim opowieść...
Prelude rozpoczyna całe wydawnictwo. Klimatycznie intro, dobrze wprowadzające w klimat albumu. Kolejny utwór - tytułowy Nordland można uznać za przedłużenie kawałka pierwszego. Następne utwory również są ze sobą powiązane. Ubarwione w liczne dodatki typu stukot kopyt galopującego konia czy też szum fal tworzą wydawnictwo mroczne. Płytę, która przenosi w odległy niezbadany ląd, gdzieś daleko na północnych wodach. Znajdujemy się tam wcześnie rano, jest bardzo wietrznie, spienione fale z hukiem uderzają o skały a my stoimy nad brzegiem trzęsąc się zimna, gdy nagłe za naszymi plecami przejeżdża na czarnym koniu postać, której twarzy nie widać. Znika tak szybko jak się pojawiła i bynajmniej nie pozostawia pozytywnych uczuć. Obraz tej płyty jest naprawdę wyraźny...
Wszystko to po raz kolejny zostało wytworzone za sprawą charakterystycznych tylko dla Bathory gitar. Pisząc o gitarach przychodzi mi do głowy tylko jedno porównanie - twarda nie hartowana stal. W utworach czasami można usłyszeć mocno heavy metalowe solówki, które ładnie wpisują się to wydawnictwo. Są też kawałki grane tylko na gitarze akustycznej (Ring Of Gold).
Podsumowując Bathory nareszcie nagrał album na który czekało naprawdę wielu, a jeszcze więcej czekać będzie na część drugą - Nordland II. Ja wyczekuję jej z niecierpliwością.
Mariusz "Consus" Kabała


Aktualności


Komentarze