Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Echoe „Echoe”

13 Listopada 2012

Ekspresjonistyczna, malarska ilustracja zdobiąca okładkę debiutanckiego albumu wrocławskiego zespołu Echoe wydanego w 2010 roku, jest nad wyraz adekwatna do charakteru zawartej na nim muzyki. Pełen śladów natchnienia obraz, momentalnie zaciekawia wielością motywów, wątków i warstw, i dokładnie takie same właściwości mają kompozycje z tego krążka. Progresywny rock to chyba gatunek, w który nieśmiało można te utwory wpisać, ale ich autorzy z dużą swobodą sięgają także po inne stylistyki. Efekt tych artystycznych poszukiwań jest znakomity. Materiał kipi od talentu, feelingu, jakiejś niezwykłej, kontrolowanej nonszalancji. No i od niechęci do schematyczności. Te kawałki w fascynujący sposób się rozwijają, prawie całkiem ignorując regułę "zwrotka-refren".

Znamienne, że dla wielu z nich, punktem wyjścia jest właśnie luzacki groove spod znaku Red Hot Chilli Peppers, choćby w pierwszym na płycie "Kornishawn". Ale choć numer zaczyna się funkowym pulsem basu Tomasza Herbuta, to zwalnia po chwili ocierając się o brzmienie Pearl Jam, a na koniec zaskakuje drapieżną, jakby ironowską, gitarową zagrywką. Na tej płycie jest zaskakująco, ale nigdy rozczarowująco. Rewelacyjne melodie są tu odporne na te stylistyczne zawirowania i eksperymenty.

A momentami jest naprawdę ostro i skomplikowanie, jak w - niemalże prog metalowym - "Undefined Blood" z rewelacyjną solówką gitarową, wyrazistymi klawiszami i pędzącą perkusją (dowodzi nią Maciej Pawłowski) w duchu Dream Theater, albo w psychodelicznym "Captive" z ciężkim, wręcz heavy metalowym środkiem, w którym jednak brzmieniową jednorodność udanie zakłóca klawiszowiec Jakub Zauściński swoimi ekspresyjnymi, jazzowymi partiami pianina i organów Hammonda. Cały utwór zamyka wspaniały gitarowy finał w wykonaniu Aleksandra Kowalczuka. W tych kawałkach ciągle coś się dzieje; tempa, nastroje, konwencje, gatunki, zmieniają się wielokrotnie w ciągu jednego utworu.

Ale równie znakomicie wypadają balladowe, nieco spokojniejsze przerywniki w tym dynamicznym, pełnym energii graniu - "Illusion", przypominający trochę wielki hit Crash Test Dummies "Mmm mmm...", i nastrojowy "...The Statue Burns", znowu w klimatach grunge'owych. Ozdobą płyty (chociaż, tak naprawdę jedną z wielu) jest z pewnością singlowy przebój, radośnie rockowy "Indiana Jones" z porywającą melodią, ale i też, z gdzieś tam w tle, jazzującym pianinkiem, dzięki czemu nie ma tu mowy o żadnym prostactwie. Ważnym ogniwem tych kompozycji jest też blues, słyszalny wyraźnie choćby w "Stoned Dog".

Niezwykłym nagraniem jest również refleksyjny, chwilami musicalowy "Feats Divine", który z czasem wchodzi w metalowe riffy w metallickowym połączeniu z akustyczną gitarą i końcówką śpiewaną głębokim basem, całkiem jakby w wykonaniu Leonarda Coehna. Ale to nie słynny Amerykanin, a nasz Michał Szablowski ze swoim imponująco różnorodnym i uniwersalnym wokalem. Jego silny, ciepłobarwny głos, prezentuje się na płycie w wielu rożnych obliczach, doskonale dotrzymując kroku muzycznym wariacjom. Sprawdza się więc bez zarzutu także w technicznie i interpretacyjnie wymagających melodeklamacjach w pinkfloydowskim "Time" i medytacyjnym, mistycznym wstępie do "Restless".

Czego więc w końcu spodziewać się po "Echoe"? To przede wszystkim prog rock z silnymi funkowo-bluesowymi zabarwieniami, znaczącym ładunkiem jazzu, rewelacyjnymi melodiami, które chodzą po głowie i każą do siebie wracać, i z pasjonującymi, odważnymi pomysłami kompozytorskimi, trafionymi bez pudła. Młodzi twórcy wykazują się nie tylko bogatą wyobraźnią i bezbrzeżną fantazją, ale i zadziwiającą jak na debiutantów, dojrzałością artystyczną, mocno określoną osobowością i muzyczną erudycją. Stylistyczna wielorakość nie jest tu więc w żadnym razie niezbornością początkującego artysty, ale świadomym, zaplanowanym konceptem, zrealizowanym iście brawurowo.

Jakub Trzebiński

Ocena recenzenta:
  • Ocena 5/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 4/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
4/5 (3)
dodajdo

Komentarze

Czarny

22:14, 13-11-2012 | zgłoś

Ja się podpinam, też byłem w Orbita i podobne odczucia. No cóż...

Adaś

22:12, 13-11-2012 | zgłoś

Widziałem ich na żywo w niedzielę - we Wrocławiu grali na Rock For Freedom przed TSA i Dżemem. Bardzo fajnie zagrali, podobnie zresztą jak inny wrocławski zespół Strain, ci to wyglądali jakby ich przenieśli z lat 70', takie granie pod Lynyrd Skynrd. Obie grupy zagrały świetnie i tylko mam jedno ale...

Adaś

22:11, 13-11-2012 | zgłoś

Gdzie kur... na tych plakatach koncertowych, informacjach prasowych itp. była informacja o tych zespołach? Ja nie widziałem! Jak w tym chorym kraju mają rozwijać się takie kapele skoro organizatorzy nawet nie raczą o nich wspomnieć a o tym, żeby dali pograć trochę więcej to już w ogóle nie wspominam...

Adaś

22:11, 13-11-2012 | zgłoś

WSTYD! Piekarczyk mądrze powiedział gdy zadedykował 51 wolności, której nie ma dzisiaj... Publiczności się podobało ale co tam... Inna sprawa, że po takim czymś wszyscy powinniśmy wyjść i mieć w d... takie imprezy. Ale wiadomo jak się zapłaciło ciężko zarobiona kasę na bilety to szkoda... Mój osobisty apel do organizatorów - opamiętajcie się! WSTYD WSTYD i jeszcze raz WSTYD

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
2010

Wydawca:
self-released

Lista utworów:

Kornishawn - 4:17
Illusions - 6:32
Stoned Dog - 4:43
Undefined Blood - 5:05
And now... - 1:05
...The Statue Burns - 3:47
Captive - 5:06
Indiana Jones - 4:42
Feats Divine - 7:19
Time - 5:23
Restless - 4:17

Informacje o wykonawcy

Echoe

Copyright © Rock Magazyn 2001-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.