Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Thin Lizzy „Live and Dangerous”

4 Stycznia 2013


Gdy tylko pojawi się na rynku nowe wydawnictwo Deep Purple czy Led Zeppelin natychmiast jest o nim głośno. Za doskonały przykład niech posłuży tegoroczny "Celebration Day" drugiego z wymienionych. Zupełnie inaczej sprawa ma się z Thin Lizzy. A przecież był to zespół nieustępujący swoimi dokonaniami żadnemu hardrockowemu gigantowi! Sam zaś lider formacji - Phil Lynott był postacią co najmniej równie barwną jak Robert Plant czy Ozzy Osbourne. Przyznam jednak bez bicia, że sam zainteresowałem się tym irlandzkim zespołem dopiero wtedy, gdy minął mi okres bezgranicznej fascynacji płytami "głębokiej purpury" i "czarnego sabatu". Szukałem czegoś innego, ale równie mocnego i wtedy właśnie wpadł mi w ręce "Live and Dangerous" - płyta, która do dzisiaj pozostaje na pierwszym miejscu mojego koncertowego topu wszech czasów.

Prawie w każdym przypadku świetne płyty koncertowe powstają w okresie, gdy dany zespół jest u szczytu swoich możliwości, po wydaniu wyjątkowego albumu studyjnego. "Live and Dangerous" wpisuje się w tę regułę. Płyta nagrana została w 1978 roku - a więc po wydaniu dwóch rewelacyjnych longplay-ów - "Bad Reputation" i "Johnny the fox". Materiał z poprzednich płyt ("Fighting" i "Jailbreak") również pozostawiał duże pole do popisu. Ze względu na repertuar można więc L&D postrzegać jako swoisty the best of zespołu. Można jedynie narzekać na brak słynnego "Whiskey in the jar".


To co różni "L&D" od innych wybitnych płyt koncertowych to brak improwizacji. Zabrzmiało to trochę jak zarzut, ale absolutnie nim nie jest, bo dzięki temu na płycie zmieściło się aż 17 utworów, a każdy odegrany został wręcz rewelacyjnie. Już rozpoczynający album "Jailbreak" robi lepsze wrażenie niż studyjny odpowiednik - brzmi ciężej i dynamiczniej. Te same zalety można przypisać każdemu z pozostałych 16 utworów. Wszystkie brzmią ostrzej i dynamiczniej, przez co uchwyciły ducha tego fenomenalnego zespołu i utrwaliły jego wizerunek jako grupy wybitnie koncertowej. Dopiero słuchając koncertowych wersji można w pełni docenić genialną grę na basie Phila, jego charakterystyczny, przepiękny ale potrafiący też ciąć jak żyletka wokal i brawurowe gitarowe potyczki duetu Gorham-Robertson.


Wracając do zawartości płyty - po "Jailbreak" zespół zaserwował równie osrty i uwielbiany przez publiczność "Emerald" a chwilę potem możemy bujać się przy delikatnym "Southbound". Im dalej tym lepiej - "Dancing in the moonlight" brzmi sto razy lepiej niż na studyjnym albumie. To samo tyczy się dwóch pięknych ballad - "Still in love with you" i "Cowboy song". Ta druga w mgnieniu oka nabiera niezwykłej energii, czy też lepiej powiedzieć wprost: czadu! W zasadzie można o wszystkich następnych utworach z tej płyty pisać te same rzeczy, bo czy to będzie iskrzący "Warriors" czy kipiący dynamiką "The Rocker" - wszystkie one zawierają taki ładunek energii, że chyba tylko AC/DC, którego czas miał dopiero nadejść, mógłby dotrzymać kroku. Jeśli więc chcecie usłyszeć prawdziwą rockową ucztę - to jest płyta, na której ją uchwycono!

Na koniec coś kontrowersyjnego - do dziś trwają spekulacje mówiące o tym, że duża część tego albumu, żeby nie powiedzieć "większa część" zarejestrowana została w studio! Zespół konsekwentnie zaprzeczał. W każdym razie te spekulacje nie powstrzymały magazynu NME przed umieszczeniem "Live and Dangerous" na pierwszym miejscu listy 50-ciu najwspanialszych koncertowych płyt wszech czasów. Osławiony koncertowy album Deep Purple z Japonii znalazł się tam dopiero na 13 miejscu.

"L&D" okazała się absolutnym szczytem możliwości zespołu i niestety od czasu jej wydania grupa powolutku, choć w wielkim stylu zbliżała się do końca swojej kariery. Następne płyty studyjne nie przyniosły już tak spektakularnych sukcesów, ale też uczciwie przyznajmy, że nie odebrały jej fanów. Kolejny koncertowy album "Live", wydany w 1983 nie mógł równać się z "L&D", choć z pewnością nie był obciachem i przyniósł kilka na prawdę rewelacyjnych momentów (posłuchajcie np. "Angel of death" czy "Sun goes down"!). Sęk w tym, że był gorzej nagrany (z winy samego Phila) oraz jako całość mniej ekscytujący. Jak się okazało był też ostatnim albumem zespołu. 4 stycznia 1986 roku charyzmatyczny lider Thin Lizzy zmarł. Jego organizm nie wytrzymał kolejnej wielkiej porcji substancji, która zabiła już nie jedną gwiazdę muzyki. I tak właśnie świat muzyki stracił jednego z najlepszych basistów, wokalistów i liderów zarazem.

Pierwotnie wydany na dwóch płytach winylowych "Live and Dangerous" obecnie dostępny jest w postaci pojedynczej płyty cd, na której zmieszczono 17 utworów. Książeczka dołączona do płyty zawiera tylko podstawowe informacje, krótki opis i kilka zdjęć małego formatu, które wcześniej zdobiły wewnętrzną stronę wydania analogowego. Od niedawna dostępna jest także wersja Deluxe zawierająca aż 3 dyski, w tym jeden dvd. Jeżeli jednak nie jesteście fanami oglądania koncertów na dvd, to nie ma sensu płacić dwa razy więcej za to wydanie, zwłaszcza, że płyty cd zawierają jedynie dwa dodatkowe utwory w stosunku do standardowego wydania.

Tommy

Ocena recenzenta:
  • Ocena 5/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 4/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
4/5 (2)
dodajdo

Komentarze

Rysiek4

13:35, 15-04-2013 | zgłoś

Ponownie ja, nie wiedziałem , że mam ograniczenie w komentarzu (600 znaków). Chciałem w poprzednim tekście jeszcze tylko dodać - zgadzając się z formułą, że komentarze nie mogą być zbyt długie (gorzej z replikami) - że jesli jakiś fan kochający rocka chce poznać TL to ta płyta jest odpowiednia. R

Rysiek4

13:33, 15-04-2013 | zgłoś

Thin Lizzy to gigant rocka i nic tutaj dodać ani ująć w tym stwierdzeniu. W zasadzie zgadzam się ze wszystkim co napisane wyżej, mogę tylko napisać trochę inaczej o wątku dotyczącym dokładnośic zespołu w próbie odtworzenia studyjnego materiału na scenie. Dostrzegam tu pewne improwizacje, z pewnością jest pewien polot i wyobraźnia, która rodzi się na scenie przed fanami, ale po prostu muzycy rzeczywiście wiedząc, że są nagrywani chcieli być nagrani jak najwierniej i jak najbliżej studyjnym oryginałom. R

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
2.6.1978

Wydawca:
Vertigo

Lista utworów:

"Jailbreak" – 4:31
"Emerald" – 4:18
"Southbound" – 3:44
"Rosalie/Cowgirl's Song" – 4:00
"Dancing in the Moonlight (It's Caught Me in Its Spotlight)" – 3:50
"Massacre" – 2:46
"Still in Love With You" – 7:40
"Johnny the Fox Meets Jimmy the Weed" – 3:32
"Cowboy Song" – 4:40
"The Boys Are Back in Town" – 4:30
"Don't Believe a Word" – 2:05
"Warrior" – 3:52
"Are You Ready" – 2:40
"Suicide" – 5:00
"Sha La La" – 4:18
"Baby Drives Me Crazy" – 6:36
"The Rocker" – 3:58

Informacje o wykonawcy

Thin Lizzy

Copyright © Rock Magazyn 2001-2018. Wszelkie prawa zastrzeżone.