Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Camel „A Nod And A Wink”

Jakże mało jest zespołów, których płyty promienieją blaskiem magii muzyki. Sztukę tworzenia takich albumów z pewnością posiadł zespół Camel, a w szczególności Andy Latimer - wybitny kompozytor i multi instrumentalista. Dla przykładu na ostatniej płycie grał na gitarze, klawiszach, flecie. Skomponował też wszystkie utwory. I mimo, że zwykle jestem przeciwny kreowaniu liderów zespołu, którymi zwykle zostają wokaliści, gdyż uważam to za niesprawiedliwość, to jednak w przypadku Andiego jest inaczej. On w pełni zasługuje na miano lidera. Z kilku przyczyn - skomponował lwią część repertuaru grupy, napisał sporo tekstów, gra na wielu instrumentach w tym na gitarze, która w zespole pełni rolę pierwszoplanową (bo trudno napisać, że gra pierwsze skrzypce). Poza tym tylko on ostał się z pierwotnego Wielbłądowego składu sprzed 30 lat. Pozwolę sobie nadmienić, że jest on moim ulubionym gitarzystą, gdyż jego styl jest łatwo rozpoznawalny, melodyjny, ale przy tym jest na przeciwnym biegunie od kiczu. Nie znam drugiego gitarzysty, który by grał podobnie do niego. Cieszy to, że ma dużą swobodę w zespole i może sobie pozwolić na budowanie genialnych kompozycji wokół gitary. Co ciekawe - nie cierpią na tym partie innych instrumentów. To się nazywa sztuka! I właśnie to wszystko potwierdził Camel na swojej płycie A Nod and a Wink, wydanej w 2002 roku.

Zwykle zespół najlepsze rzeczy nagrywa na początku kariery. Camel jest wyjątkiem. I mimo, że pierwsze albumy też miał dobre, to ostatnie 3 - Harbour of tears, Rajaz i właśnie A Nod and a Wink to bezsprzecznie najlepsze, najcudowniejsze dzieła zespołu. Osiągnął on bowiem pełną dojrzałość artystyczną i teraz zachowuje idealne proporcje pomiędzy szanowaniem dźwięku, a zabawą nim, pomiędzy muzyką, a słowami, momentami dynamicznymi i wolnymi.... Długo można by wymieniać. Mam wrażenie, że Latimer znalazł idealny środek, a co w połączeniu z jego niewątpliwym geniuszem kompozytorskim, musi owocować prawdziwymi perełkami. Wspomniane 3 płyty to niewątpliwie arcydzieła. Jednak nie można mówić tu ani o schematyczności, ani o zbyt wielu podobieństwach, co przemawia na korzyść zespołu, gdyż nie ma nic lepszego niż piękna różnorodność. Cechy wspólne to jedynie: piękno, nietypowa konwencja estetyczna, koncepcyjność, bogactwo muzyczne, niesamowity klimat. Harbour of tears to bardzo nostalgiczna, pełna bólu i smutku płyta, Rajaz to oszczędna, pustynna surowość, zaś A Nod and a Wink....marzycielska fantazja i bajeczne nocne misterium.


Album jest dedykowany przyjacielowi Andy'ego Latimera -Peterowi Bardensowi, który był współzałożycielem zespołu. Płyta zachwyca pięknym bajecznym klimatem. Cudowne jest w niej też zróżnicowanie - nie jest ona ani trochę monotonna - przeciwnie z każdą sekundą czymś zaskakuje, jednak te niespodzianki nie burzą klimatu. Wręcz porażająca jest jej głębia, poczucie przestrzeni - ma się wrażenie, że obcuje się z wielowątkową opowieścią. Jak zawsze najmocniejszym punktem jest gitara. Poza tym te charakterystyczne Camelowskie aranżacje. Długo siliłem się, żeby napisać coś złego o tej płycie (gdyż recenzja powinna wypunktować także minusy), ale nic takiego nie znalazłem. Dla niektórych pewnie wadą będzie to, że ta płyta nie nadaje się na dyskotekę. Boskie! Słuchanie takich kompozycji!to sama przyjemność!

Bartłomiej "Eternus" Biga

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
19.7.2002

Wydawca:
Camel Productions

Lista utworów:

A Nod and a Wink – 11:16
Simple Pleasures – 5:31
A Boy's Life – 7:20
Fox Hill – 9:19
The Miller's Tale) – 3:34
Squigely Fair – 8:02
For Today – 10:40
After All These Years – 5:52

Informacje o wykonawcy

Camel

Copyright © Rock Magazyn 2001-2014. Wszelkie prawa zastrzeżone.