Wilki „Obrazki”
Miałem cień nadziei, że będzie to płyta na poziomie "Kwiatów Jak Relikwii" z solowego dorobku Gawlińskiego.... Na "Obrazkach" jest on przecież autorem wszystkich tekstów i samodzielnym kompozytorem 10 z 13 utworów. Choć nie sposób bagatelizować roli Smolika i Cupasa, bo są to dość mocne muzyczne osobowości. A teraz czas na krótki wywód, jak szybko wspomniane nadzieje zostały zaprzepaszczone.
I nie mam tu na myśli jedynie "Intra", którego obecność mogłaby być uzasadniona wyłącznie na koncercie z miernym akustykiem, jako prezent dla niego, aby mógł spokojnie "ustawić" brzmienie zespołu. Chodzi mi głównie o upadek Gawlińskiego w kategoriach lirycznych. W przeszłości "popełnił" on kilka bardzo zgrabnych tekstów, które mimo iż z Leśmianem konkurować nie mogły, to trafnie oddawały dość powszechne, szczególnie wśród młodych ludzi, emocje i nastroje - miłość, samotność, zagubienie, poszukiwanie wolności... Na "Obrazkach" niby wciąż jest o tym samym i w podobnym duchu, ale teraz brzmi to sztucznie, żeby nie powiedzieć kiczowato.
Niestety na wersy pokroju "To już koniec baby, skończyło się love strory / jestem już zmęczony, wracam dziś do żony", zawsze będę reagować alergicznie. Na szczęście są też, choć nieco przesłonione, bardzo udane przejawy lirycznej wrażliwości Gawlińskiego - jak zawsze utrzymane w tonie refleksyjnym i marzycielskim.
Do warstwy muzycznej też można mieć sporo zastrzeżeń. Niektóre kawałki to wręcz auto-plagiaty ("Ciut Niebezpiecznie"), a także dość mocne zapożyczenia z twórczości innych artystów, czego najlepszym przykładem jest riff z "Angel", który mówiąc delikatnie - jest silnie zainspirowany motywem przewodnim z "Oni Zaraz Przyjdą Tu". Nie podoba mi się też marginalizacja roli instrumentów (szczególnie gitary), do funkcji mało charakterystycznego podkładu. Za to prawie zawsze dobrze, "wilkowato" i przyjemnie wypadają linie wokalne (może w wyjątkiem "Straconego Raju").
Doskonałe wrażenie robi instrumentalne "Tu Pa" - z kilkoma świetnymi motywami, które przeplatają się w sposób bez mała progresywny. Trzeba też pochwalić wybór "Na Zawsze I Na Wieczność" na singla - bo mimo wielu mankamentów, jest to chyba najbardziej zapadająca w pamięć pozycja z "Obrazków".
Nie śmiałbym czynić Wilkom wyrzutów z powodu powielania patentów ze swoich poprzednich płyt, gdyby nie to, że ta konwencja wygląda już na wypaloną. Z pewnością album broniłyby się lepiej, gdyby natchnienie było dla Gawlińskiego było łaskawsze. Gdyby znów pozwoliło mu się wznieść na wyżyny "ogniskowego rocka". A tak "Obrazki" są jedynie dobrze brzmiącą pop-rockową płytą z ładnymi melodiami w wokalu. Ale niestety jest ona pozbawiona polotu, świeżości, czy choćby śladowych ilości szczerej muzycznej pasji.
Bartłomiej "Eternus" Biga,


Wilki
Aktualności


Komentarze