Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Lilly Hates Roses „Something To Happen”

30 Lipca 2013

Pod szyldem Lilly Hates Roses ukrywa się dwójka młodych ludzi, Kasia Golomska i Kamil Durski. Dodajmy - utalentowanych młodych ludzi, więc i słowo "ukrywa" niezbyt trafne, bo jest czym się chwalić. "Something to Happen", debiutancka płyta poznańsko-toruńskiego duetu, to zbiór akustycznych piosenek utrzymanych w konwencji amerykańskiego folku, którym nie brak urzekającej prostoty i chwytliwości.

Czytając doniesienia prasowe o zespole można stwierdzić, że ich dotychczasowe działania przyprawione były mocną dawką spontaniczności i pozbawione kalkulacji. To słychać także w muzyce, bo wyszło bardzo naturalnie, a przecież w tego typu graniu o to właśnie chodzi. I pewnie też dlatego Lilly Hates Roses zdobywa sobie śmiało kolejne przyczółki na wymagającym muzycznym rynku.

Dramaturgia zbudowana jest tutaj na fundamencie dwóch głosów - delikatnym, dziewczęcym, ale nie pozbawionym charakteru wokalu Kasi i wyrazistej, pełnej ciepła barwie Kamila. To, w połączeniu z dźwiękiem akustycznej gitary daje ciekawy, przykuwający uwagę efekt - słychać to już na samym początku, w otwierającym płytę kameralnym i spokojnym "All I Ever", podobnie jak w "Dead Deer", gdzie rządzi minimalizm i prostota. Duet pozwala sobie czasem na nieco żywsze granie, jak w "Youth", albo "Kto jeśli nie my?" - gdzie pojawia się perkusja, oszczędna, ale zawsze. Formuła nie zamyka się bynajmniej na patencie głosy - gitara. Lilly Hates Roses dorzucają ze smakiem do swych kompozycji pewne urozmaicenia. W takich kawałkach jak - znakomitym zresztą -"Let the Lions (In My House)" pobrzmiewają w tle syntezatory, które budują napięcie i dodają piosence odpowiedniego nastroju. Podobnie jest w "Głosach za kwiatów", gdzie słychać dzwonki przywołujące baśniowe klimat. "Only a Thought" także rządzi się muzycznym minimalizmem, by nieco rozbudzić słuchaczy instrumentalnym, dodającym uroku tłem smyczkowym. W "Lost Kids" z kolei słychać coś, co przypomina akordeon i bez pudła - podobnie jak poprzednio - świetnie komponuje się z całością. Zresztą każda z 12 kompozycji, które znalazły się na płycie jest małą perełką.

Warto pochylić ucho nad propozycją duetu. Lilly Hates Roses mają w sobie spory potencjał, a skoro zdecydowali się kroczyć niekomercyjną drogą akustycznego, spokojnego, ale intrygującego grania, pewnie nie będzie im łatwo. Z drugiej zaś strony, autentyczność jest zawsze w cenie, więc duet na pewno znajdzie sobie wierne grono fanów - nie tylko w Polsce - które przy przygaszonym świetle przywoła sobie klimat inteligentnego, folkowego grania, gdzieś z campusów studenckich w U.S.A. Rzecz godna polecenia.

Paweł Lach

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
23.7.2013

Wydawca:
Sony Music Poland

Lista utworów:


1. All I Ever
2. Let the Lions (in my house)
3. Głosy zza kwiatów
4. Something to Happen
5. Youth
6. Only a Thought
7. Dead Deer
8. Kto jeśli nie my?
9. Lost Kids
10. Like a Boat, Like a Plane
11. Bridges, Tickets and Old Relatives
12. Waterfall

Informacje o wykonawcy

Lilly Hates Roses

Inne recenzje płyt wykonawcy

Lilly Hates Roses - Mokotów
Lilly Hates Roses „Mokotów&rdquo
Ocena: 44444 (4)
Autor: Paweł Lach
Copyright © Rock Magazyn 2001-2018. Wszelkie prawa zastrzeżone.