Cypress Hill „Stoned Raiders”
Hip-hopowcy spod znaku Cyprysowego Wzgórza od lat cieszą się zasłużoną renomą. Ich produkcje zawsze wyróżniały się pomysłowością i gatunkową nie ortodoksyjnością, przez co docierały nie tylko do zwolenników gadających, pokrzykujących wokali. Nowy album tego obecnie kwartetu jest kontynuacją wcześniejszych pomysłów. Na dodatek jest - moim zdaniem - bardziej komunikatywny, czasem wręcz przebojowy.
Jeśli już wspomniałem o tej przebojowości, jej najlepszym przykładem jest utwór Memories, który ma coś z nagrań Eminema z Dido. Nota bene i następny na płycie Psychodelic Vision też mógłby się znaleźć w rap-ertuarze tego białego hip-hopowca. To, co wyróżnia produkcje zespołu od innych wykonawców gatunku, to interesujące podkłady instrumentalne. Właśnie w nich jest wiele linii melodycznych, chociaż - co warto podkreślić - nie samym rapowaniem ten krążek stoi. Weźmy np. klimatyczny utwór Bitter, w którego tle sączy się kobiecy wokal, albo L.I.F.E. z zaśpiewanym refrenem.
Cypress Hill od zawsze był też przychylny bardziej metalowym brzmieniom. Nie inaczej jest i na tej płycie. Już otwierający ją numer Trouble miło głaszcze nasze uszy niemal harcore'owymi wejściami gitar. Natomiast całe nagranie Amplified ma w sobie coś z estetyki Rage Agains The Machine. Z innych aranżacyjnych nowinek, udanie wprowadzonych do repertuaru grupy, muszę jeszcze wymienić ciekawe wykorzystanie smyczków utworze It Ain't Easy. Hip-hop i symfonika? Czemu nie!
Andrzej ''Szczepek'' Szczepkowski


Cypress Hill
Aktualności


Komentarze