Dark Hamsters „Sawdust Exploration”
Lubię noc - cisza, spokój, czasami gwiazdy. O drugiej kończy się nocna audycja w radiu, czas więc zrobić kawę, założyć słuchawki, zapalić papierosa i puścić dzisiaj wydaną, świeżutką płytę kapeli Dark Hamsters.
Sawdust Exploration nie jest długa, bo czymże jest siedem kawałków, trwających nieco ponad pól godziny? Muzyka zawarta na tym albumie jest różnorodna, ale mieści się w zakresie ciężkich brzmień. Mam na mysli, że są tu zarówno kompozycje godne Metallici z okresu czarnego albumu (Dark Hamsters, Efekt PO), ballady (Marsz przez morze) i kawałki, gdzie chomikom najbliżej do Motorhead, a Bryndza brzmi niemalże jak Lemmy (Fuck the Liars). Tyle o różnorodności, a o ciężkości brzmień? Otóż wspólnym mianownikiem wszystkich kawałków są bębny, mocne, jak zbrojony beton i wiosło rytmiczne, które oprócz tworzenia podstawy utworów ma za zadanie przygotować słuchacza do wysadzenia go w kosmos, czym zajmują się, naprawdę porządne, solówki.
Jedno, czego nie rozumiem, to wsadzenie w środek płyty Wind of Sacrifice, które nie pasuje do reszty (jest zbyt ciężkie i powolne), a przez to rozwala spójność całości.
Pod względem technicznym, brawa należą się całej kapeli Dark Hamsters ? chłopaki świetnie wiedzą co i jak grać, ale na standing ovation zasłużyli Bryndza i Precel. Dzięku temu pierwszemu chomiki mają świetny wokal - mocny, bogaty i charakterystyczny, który znakomicie trzyma płytę w całości. Drugi natomiast zasłużony jest prawdziwie dla Dark Hamsters, bo jego solówki brzmią tak, że nie powstydziłby się ich mr Hammett.
Świetnie wypada też produkcja - takiego poziomu harmonii w muzyce wiele, nawet uznanych, kapel mogłoby się uczyć. U chomików wszystko słychać idealnie, żadnych szumów, trzasków, nic. Brawa dla producenta.
Gdybym chciał się czegoś uczepić, to byłyby to teksty. Nie, nie chodzi o styl, czy licencia poetica, to jest jak najbardziej ok. Istotna jest dwujęzyczność płyty - w sześciu - bo Outro jest instrumentalne - kawałkach upchnąc pół na pół polski i angielski to lekka przesada. Rozumiem, wydawnictwo dwupłytowe - jeden krążek tak, drugi siak, ale na tak małej przestrzeni czasowej, dwujęzycznośc zakrawa na szpanerstwo.
Sawdust Exploration jest jak dobra, mocna wódka. Szybko wchodzi, błyskawicznie uderza do głowy i zdmuchuje człowieka z powierzchni Ziemi. Szkoda, że Wiatr poświęcenia nieco ową wódkę ogrzewa, ale i tak słychać, że kapela ma duży potencjał. Szkoda, że na tej płycie jest tak mało materiału i że brak mu konsekwencji lingwystycznej.
Michał Błaszczyk


Dark Hamsters
Aktualności


Komentarze