Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


David Lee Roth „Eat 'em And Smile”

Byli tacy, którzy wątpili, czy David poradzi sobie po odejściu z Van Halen. Ale "Eat'Em And Smile" skutecznie zamknęło im usta.

Słusznie mówi się, że to "najlepszy album VH bez VH", gdyż muzyka nie odbiega zbytnio od tego, co słyszeliśmy na płytach Davida z macierzystą formacją. Nie ma jednak mowy o wtórności, czemu skutecznie zapobiegają zarówno świetne numery, jak i wnoszący wiele świeżości nowy skład.

Choć trzeba przyznać że "Elephant Gun" i "Shy Boy" nieco za bardzo przypominają "Hot For Teacher", lecz są zagrane i zaśpiewane tak bezpretensjonalnie i z takim wykopem, że trudno tu o przesadną krytykę. Absolutną rewelacją są bluesowe "I'm Easy" i "Tobacco Road", w których lider prezentuje świetne wyczucie frazy i charakterystyczne dla siebie poczucie humoru. Ogólnie zresztą cała płyta aż kipi od pozytywnej energii, ze świecą szukać na niej smutnych czy depresyjnych fragmentów. Ma być zabawa i jest, jak w "Bump and Grind" czy "Goin' Crazy". Wyróżnia się też "Ladies' Nite In Buffalo" ? piosenka przebojowa, wręcz radiowa, lecz w pozytywnym znaczeniu.

Choć całość firmuje znanym nazwiskiem Roth, to współautorem większości repertuaru i dominującym instrumentalistą jest tu Steve Vai. David znalazł w nim godnego następcę Eddiego Van Halena, i z pełną świadomością tego faktu nie ograniczał zbytnio młodego wirtuoza, który odpłacił za to jednymi z najlepszych rockowych partii gitar, jakie dotąd słyszano. Znany bardziej jako muzyczny "odjazdowiec" i eksperymentator (wyjąwszy epizod z Alcatrazz) Vai dopiero tu w pełni pokazał, że w prostszej, stricte rockowej stylistyce czuje się jak ryba w wodzie. Wiele partii rytmicznych nosi na sobie silne piętno wielkiego poprzednika, również w solówkach zdarza się Steve'owi grać "pod Eddiego", lecz jest to świadoma zabawa stylem. W dojrzały sposób szafuje swoją techniką, momentami trzymając palce na wodzy, by za chwilę rozpętać prawdziwe dźwiękowe pandemonium (sola z "Shy Boy"!). Mamy tu również rzadką sposobność posłuchania Vaia grającego bluesa ("I'm Easy"), co nie jest, jak sam przyznaje jego mocną stroną. Istotnie, jego partie są jedynie przyzwoite i od muzyka tego formatu można by oczekiwać więcej, lecz w kontekście całości wybaczamy mu ten drobiazg. Warto też odnotować pierwsze spotkanie gitarzysty z fenomenalnym basistą Billym Sheehanem, który wiele lat później stał się podporą jego koncertowego składu.

I jeszcze jedno. Gdy po dziesięciu pozytywnie zakręconych piosenkach słuchacze czekają na zakończenie "z grubej rury", Roth zaskakuje nas bezpretensjonalną wersją "That's Life" - klasycznego przeboju śpiewanego m.in. przez? Franka Sinatrę. Zamiast iskier tryskających z gryfu elegancja i klasa, zamiast podwójnej stopy nienaganny swing. Po początkowym zaskoczeniu trudno nie przyklasnąć pomysłowości Davida. Bo cóż lepszego mógł zrobić na finał takiej płyty niż kolejny raz puścić oko do fanów? Strzał w dziesiątkę, podobnie jak cały album. Polecam!

Jacek Podlewski

Ocena recenzenta:
  • Ocena 5/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
12.8.1986

Wydawca:
Warner Bros.

Lista utworów:

Yankee Rose - 3:55
Shyboy - 3:24
I'M Easy - 2:12
Ladies' Nite In Buffalo? - 4:09
Goin' Crazy - 3:10
Tobacco Road - 2:30
Elephant Gun - 2:27
Big Trouble - 4:00
Bump And Grind - 2:33
That's Life - 2:46s

Informacje o wykonawcy

David Lee Roth

Copyright © Rock Magazyn 2001-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.