Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Hunter „Imperium”

10 Stycznia 2014

Sztandarowy rodzimy przedstawiciel trashu działa ostatnimi laty bardzo aktywnie. Częstotliwość wydawanych albumów studyjnych stale się zwiększa, co zdecydowanie cieszy fanów cięższego brzmienia. Następcą wydanego w 2012 roku "Królestwa" jest "Imperium". Hunter nie pierwszy raz daje wyraźnie do zrozumienia, że oscylowanie wokół tematyki geo-psycho-społeczno-politycznej jest jednym z jego znaków rozpoznawczych. W książeczce można wyczytać, że "Królestwa bywają piękne... Imperia nigdy.". Jakkolwiek można by polemizować z samą treścią tej tezy, to faktem jest, "Imperium" Huntera nie jest piękne. Jest porządnie zbudowane według sprawdzonych schematów, w oparciu o klasyczne wręcz plany architektoniczne. Trochę jak osiedle domków jednorodzinnych na obrzeżach miasta - niby ładne, harmonijne, z precyzyjnie przystrzyżonymi trawnikami na matematycznie wydzielonych parcelach, ale jednak kompletnie bez polotu.

Album, trwający nieco ponad pół godziny, wypełniony jest przede wszystkim ciężkimi, klasycznie trashowymi gitarami. Momentami słychać ewidentne wpływy patetycznego ciężaru, jaki prezentowany jest w wielu odmianach metalu, od speedu aż po doom. To wprowadza miłą dla ucha różnorodność, słuchacz dostaje bowiem dawkę trashu ("Uboju"), hc punka na zmianę z groovemetalowymi/nu metalowymi riffami ("Waraciwara" czy "Szczujszczura", kojarzący się z Panterą, Rage against the Machine, czy polskim klasykiem Illusion) czy balladowo-patetyczne uzewnętrznienia na amerykańską modłę ("Miłości", "Strachu"). Wszystko są to jednak elementy, które w metalu występują tak powszechnie, jak akord septymowy w bluesie... I prawdopodobnie nie ma w tym nic złego; "Imperium" jest kolejną płytą w nurcie szeroko pojętego metalu o trashowej proweniencji. Hunter nie chce i nie musi niczym zaskakiwać, a wykonywany gatunek zdecydowanie sprawia chłopakom przyjemność.

Warstwę muzyczną podkreśla współcześnie metalowy miks, z bardzo cichymi talerzami, krótką, dosadną stopą w punkt, highgainowymi, szerokimi, nierealnie sterylnymi gitarami, warczącym basem i dodatkowymi smaczkami w postaci efektów wokalnych i skrzypcowych ("Diabła", "Uboju", "Trujki", "Waraciwara"). Czy się to komuś podoba, kwestia estetyki. Dla mnie osobiście to brzmienie jest zbyt sterylne, chociaż dzięki temu i ze względu na mocny master płyta brzmi dynamicznie i soczyście, zapewniając słuchaczowi solidnego kopa energetycznego. Nad wszystkim unosi się oczywiście charczący wokal Draka, spotęgowany często chórkami i dodatkowymi głosami jego, jak i pozostałych członków zespołu. Działa to dodatkowo jako booster dla i tak już skondensowanego ciosu muzycznego, którym raczy nas "Imperium".

Muszę jednak przyznać, że sprawna produkcja nie jest w stanie odwrócić mojej uwagi od prostactwa muzycznego, z którym mamy do czynienia na tym albumie. Riffy momentami są tak oczywiste, że nawet laik mógłby je przewidzieć, a wręcz wymyślić ciekawsze, dosadniejsze (np. riff otwierający "Uboju" czy riff główny w "Diabła", który dodatkowo w refrenie kopiuje wręcz sztandarową zagrywkę Kerry Kinga ze Slayera z pasażem chromatycznym po trytonach). Zamykające płytę "Trujki" zaś to naszpikowany skalistym patosem hymn, mieszczący się gdzieś między Manowarem, a Dream Theater z płyty "Train of Thoughts".

Tekstowo obcujemy z kabaretowo-słowotwórczymi lirykami, nieco inspirowanymi może Witkacym, utrzymanymi w patetyczno-prześmiewczej stylistyce. Taka Przybyszewszczyzna naszych czasów. Drak opisuje zastaną, polską rzeczywistość w czarno-czarnych kolorach. Wg niego żyjemy praktycznie w dziewiątym kręgu piekieł Dantego... Dosadnie, mrocznie, makabrycznie, ale czy prawdziwie? Momentami razi w warstwie lirycznej prymitywnie grafomańskie podejście w wersach typu "Jestem Diabłem, gryzę Twoje ciapki, gdy leżę pod łóżkiem" lub "Wyścig Szczurów! Wyścig! Władza, sex i karma!". Ciężko odbierać na poważnie te wyznania, raczej wywołują one u słuchającego uśmiech politowania...

Nowa płyta Huntera to kolejna cegiełka w ogólnoświatowej budowie metalowej fortecy. Tym razem w obrębie wież obronnych, z lufami wycelowanymi w polskie społeczeństwo. Coś dla fanów zespołu, coś dla lubiących cięższe, sprawdzone rozwiązania muzyczne, coś dla chłonących jednoznaczną ideologię zbuntowanych nastolatków naciągających rodziców na buty od Martensa i zakupy w rockmetalshop. Reszcie nie polecam, chyba że ktoś ma ochotę pospacerować po osiedlu domków jednorodzinnych dla własnej przyjemności.

mateusz.biegaj

Ocena recenzenta:
  • Ocena 3/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Corpseone

17:25, 10-01-2014 | zgłoś

Zapewne chodzi o thrash (ang. młócić, chłostać), a nie trash (śmieci):)

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
15.11.2013

Wydawca:
Tune Project/Fonografika

Lista utworów:

1. Imperium uboju
2. Imperium mæczety
3. Imperium zawiści orzeszpospolitej
4. Imperium miłości
5. Imperium szczujszczura
6. Imperium strachu
7. Imperium diabła
8. Imperium waraciwara
9. Imperium trujki

Informacje o wykonawcy

Hunter

Inne recenzje płyt wykonawcy

Hunter - T.E.L.I.
Hunter „T.E.L.I.&rdquo
Ocena: 4.54.54.54.54.5 (4.5)
Autor: Krzysztof "Qudłaty" Czupryński
Hunter - MedeiS
Hunter „MedeiS&rdquo
Ocena: 55555 (5)
Autor: PanZer
Hunter - MedeiS
Hunter „MedeiS&rdquo
Ocena: 4.54.54.54.54.5 (4.5)
Autor: Mariusz "Consus" Kabała
Copyright © Rock Magazyn 2001-2018. Wszelkie prawa zastrzeżone.