Dezire „Gryź!”
Kilka tygodni temu napisałem wiele ciepłych słów pod adresem tego debiutującego zespołu rodem z Bydgoszczy, którego premierę płytową wydawcy reklamują jako wydarzenie roku. Mój entuzjazm wywołało nagranie singlowe Płonę oraz dołączony do niego pikantny teledysk. Gorące uczucie, którym wówczas zapłonąłem do obu dziewczyn, teraz lekko przygasło. Powód jest jeden: wbrew oczekiwaniom i zapowiedziom, drugiego tak porywającego nagrania już nie znalazłem.
Całość utrwalonego materiału (14 numerów) jest elektroniczno-syntetyczna, aczkolwiek nie pozbawiona ludzkiego wyrazu twarzy (akustyczne i elektryczne ubarwienia). Pod tym względem nie ustępuje on podobnym produkcjom ze światowej szufladki z napisem... No właśnie. W sumie trudno jednoznacznie sklasyfikować tę muzykę. Obie dziewczyny tworzące zespół, czyli Maja Studzińska i Karolina Stelmasiak określają ją jako soul. Jeśli jednak miałbym się z tym zgodzić, musiałbym jeszcze dodać, że to bardzo nowoczesny, pulsujący, czasem wręcz dance'owy soul. Ponadto znajdziemy tu także pierwiastki solidnego rockowego łojenia (utwór Come On Boy przyrządzony przy współpracy z metalową grupą None) i czegoś spokojniejszego, balladowego (Balladosis i Tak zimno ze zgrabną solówką gitary akustycznej).
Mimo, że po przesłuchaniu albumu Gryź tylko kilka piosenek od razu można później zanucić (dodam jeszcze utwór Aniele mój), ma on wszakże jeden niewątpliwy atut. Są nim fantastycznie zgrane i brzmiące wokale. Naprawdę pod tym względem obie dziewczyny nie ustępują światowej czołówce z Destiny's Child i TLC na czele.
Andrzej ''Szczepek'' Szczepkowski


Dezire
Aktualności


Komentarze